SPIS TREŚCI (2/2010)

AKTUALNOŚCI
   Branża solaryjna8
   Nowa norma już w salonach solaryjnych10
   Kurs na SPA & Wellness!82
PREMIERA
   Słoneczny oddech Miami14
   Droga do doskonałości – megaSun16
MARKETING
   Po drugiej stronie barykady, czyli czego oczekuje klient18
WYWIAD
   Dwa spojrzenia, jeden cel20
   Błyskawicznie i przyjemnie54
TECHNIKA
   W zgodzie z normą26
   Nie taka norma straszna... 28
   Świadomość ponad wszystko30
EKONOMIA
   Biznes niejedno ma imię32
INTERNET
   Tanie i skuteczne kampanie reklamowe34
   Internet przyjacielem salonu52
PREZENTACJE
   Zarządzanie w prezencie!36
   Jak sprawić, aby klient płacił 2 x więcej?38
   Kabina o nieograniczonych możliwościach40
   Cometa na każdą porę42
RELACJE
   LNE & spa – kosmetyka w najlepszym wydaniu44
   Najciekawsze techniki w masażu kosmetycznym58
   bioEvolution przekracza granice68
   Biznesowy weekend w Krakowie72
   Szeroka gama88
ZDROWIE
   Problemy z odchudzaniem?46
KOSMETYKI SOLARYJNE
   Nie płać za wodę!48
TARGI
   Wrześniowy weekend kosmetyki i SPA56
RELAKS
   Muzyczna strona życia60
KOSMETYKA
   Wymodeluj sylwetkę62
   Skóra i sylwetka pod specjalnym nadzorem64
   Koncepcja franczyzowa66
AROMATERAPIA
   Nieproszony gość na naszym ciele70
WELLNESS
   Odmładzające nawilżanie74
   Dobrostan dzięki naturze78
   W zdrowym ciele zdrowy duch80
NOWOŚCI
   Urządzenia, lampy, kosmetyki84-86

 

W numerze 2/2010 polecamy Państwa uwadze następujące artykuły:

  • Branża solaryjna (str. 8-9)
  • Po drugiej stronie barykady, czyli czego oczekuje klient (18-19)
  • Dwa spojrzenia, jeden cel (str. 20-25)
  • Biznes niejedno ma imię (32-33)
  • Nie płać za wodę! (48-51)
  • Odmładzające nawilżanie (74-76)
  • Dobrostan dzięki naturze (78-79

  •  

     

    Branża solaryjna


    Większość z osób związanych z branżą solaryjną zapewne wie o nowych przepisach i zmianach, jakie wprowadziła na terenie krajów Unii Europejskiej nowa norma dotycząca emisji ultrafioletu.

    Po półrocznym okresie przejściowym, w dniu 1 kwietnia 2009 roku dla wszystkich nowo wprowadzanych do obrotu urządzeń solaryjnych zaczęło obowiązywać ograniczenie emisji ultrafioletu do poziomu 0,3 W/m². Co to oznacza dla nas, użytkowników? Otóż wszystkie wyprodukowane i wprowadzone do obrotu po tym dniu urządzenia, dzięki temu ograniczeniu stają się w 100% bezpiecznym i w żaden sposób niegroźnym dla zdrowia źródłem promieniowania ultrafioletowego. Dotychczas, kiedy stosowaliśmy różne, czasem mocno agresywne i szybko opalające lampy, pod adresem solariów rzucano różne oskarżenia i niesprawdzone podejrzenia. Teraz – dzięki nowej normie ustalonej wspólnie ze Światową Organizacją Zdrowia – możemy być pewni, że już nikt nic nie może nam zarzucić. I tak jak napisałem poprzednio, dotyczy to wszystkich nowych urządzeń. Ale co z tymi, które zostały wyprodukowane poprzednio, kiedy jeszcze obowiązywały nas wcześniej ustalone zasady?

    Przecież wszyscy, którzy kupili wcześniej i użytkują swoje urządzenia, zrobili to w dobrej wierze i z przekonaniem, że postępują zgodnie z przepisami. I to jest pewien problem, nie tylko dla naszego kraju, ale dla większości krajów Unii Europejskiej. Bo przecież obowiązuje nas zasada praw nabytych. Niektóre kraje, licząc na nieuniknioną wymianę sprzętu z powodu zużycia, pozostawiły sprawę swojemu biegowi, niektóre szukają rozwiązań, które umożliwią objęcie wszystkich użytkowników jednakowymi przepisami.

    Oczywiście wszyscy mamy świadomość zalet i pozytywów wynikających z wprowadzenia nowych zasad korzystania z solariów. Naczelną zaletą jest pełne, niepodważalne przez nikogo, bezpieczeństwo.

    Na pewno wydłuży się czas jednostkowego opalania, a to nie wszystkim może się podobać. Będziemy musieli podnieść ceny, bo przecież wzrosną koszty energii, zużycia lamp i urządzeń. Zmaleje liczba klientów, których w momentach zwiększonego natężenia będziemy w stanie obsłużyć, pojawią się zapewne jeszcze inne obawy.

    Odpowiadając na te wszystkie zastrzeżenia warto podkreślić, że będą to najbardziej bezpieczne sesje opalające, jakie tylko są możliwe. Dłuższe przebywanie w solarium to nie tylko bezpieczniejsze opalanie, to także dłuższy czas na relaks, na poprawę naszego samopoczucia, na lepszą stymulację wytwarzania witaminy D. Także opalenizna uzyskana w dłuższym czasie nie będzie mieć żadnego rumienia lub zaczerwienienia skóry, będzie trwalsza, z ładniejszym kolorytem i blaskiem. To są zalety niepodważalne, ale największym problemem jest przełamanie stereotypów i naszych złych nawyków, kiedy w pędzie i pośpiechu chcemy w krótkim czasie zrobić jak najwięcej, zapominając o zdrowiu, wypoczynku, relaksie. Nasza skóra ze względu na swoją fizjologię nie jest w stanie natychmiast wyprodukować pigmentu i zabarwić się na brązowo. Ten proces, tak jak wszystkie inne w organizmie, wymaga pewnego czasu, aby nie powodować niekorzystnych efektów.

    Tak więc nowa norma powinna być dla nas wszystkich optymalnym rozwiązaniem.

    I tutaj wracamy do ustanowienia odpowiednich przepisów, jasnych i spójnych, jednoznacznych i zrozumiałych. W chwili obecnej żadna z powołanych do tego instytucji nie chce podjąć trudu opracowania i wdrożenia takich przepisów do polskiego systemu prawnego. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na wielokrotnie powtarzane zapytania Polskiego Związku Solaryjnego udzielił bardzo wymijającej i niespójnej odpowiedzi, która w żaden sposób nie może stanowić podstawy do oczekiwania, że nagle wszyscy użytkownicy i właściciele urządzeń opalających dobrowolnie zastosują się do nowych wymagań. Taka metoda powoduje, że właściciele nowych urządzeń stosujący się do nowych przepisów stoją na przegranej pozycji w stosunku do tych, którzy eksploatują urządzenia starsze, zwłaszcza te wyprodukowane przed 2004 rokiem, dla których w zasadzie nie ma żadnych ograniczeń. Zamiast dążyć z całych sił do zmiany tych złych zasad, podtrzymuje się istniejący stan rzeczy. Taka dwoistość wprowadza też zamęt wśród klientów salonów solaryjnych. Dla niektórych z nich groszowa oszczędność za cenę mocnego agresywnego opalania jest bardzo istotna.

    Tym niemniej Polski Związek Solaryjny cały czas podejmuje działania w kierunku ujednolicenia stanu prawnego, określenia jasnych i spójnych przepisów, które będą jasne i przejrzyste zarówno dla właścicieli urządzeń opalających, jak również dla Inspekcji Handlowej, która przeprowadza kontrole w salonach solaryjnych. Zaniechanie wprowadzenia nowych przepisów nikomu nie służy, obniża ocenę branży solaryjnej na rynku, wprowadza niepotrzebny zamęt i wręcz godzi w interes klientów.

    Inną nowością w zakresie przepisów jest przewidywana z końcem tego roku zmiana rozporządzenia Ministra Zdrowia z 2004 roku dotycząca salonów kosmetycznych, fryzjerskich, odnowy biologicznej i innych podobnych punktów usługowych. Ponieważ przestaje obowiązywać dotychczasowe rozporządzenie, aktualnie trwają prace nad treścią nowego aktu. Chodzi o to, aby zmienić istniejące zapisy w sposób precyzyjny, odnoszący się do danej branży, aby nie mieszać spraw dotyczących fryzjerów z kosmetyczkami lub masażystami. Mamy nadzieję, że również problematyka solaryjna będzie ujęta osobno i pozwoli na rzetelne opisanie zasad działania, wyposażenia i standaryzacji. Przecież do dziś wszystkich nas rozśmiesza, a czasami irytuje słynny zapis o specjalnym zlewie do mycia mopa i wiele innych tego typu wskazówek. I tutaj również Polski Związek Solaryjny włącza się w proces legislacyjny, pracując nad własnym projektem odnośnych zapisów dotyczących naszej branży. Czasy się zmieniają i musimy wszyscy działać w kierunku dostosowania stanu prawnego do nowej rzeczywistości, nowej techniki i najnowszych opracowań nauki.

    Zbigniew Polakow
    Prezes PZS

    Więcej informacji:
    Polski Związek Solaryjny
    tel. (22) 49-79-277
    e-mail: biuro@pzs.net.pl
    www.pzs.net.pl

    Spis treści

     

     

    Po drugiej stronie barykady,
    czyli czego oczekuje klient


    Koszt pozyskania nowego klienta jest zdecydowanie wyższy od utrzymania dotychczasowego. Nadrzędnym celem każdego salonu kosmetycznego, każdej stylistki paznokci lub producenta kosmetyków, powinno być zatem dążenie do jak najlepszego zaspokajania potrzeb obecnych klientów i wychodzenie naprzeciw ich oczekiwaniom.

    Zasada dotyczy wszystkich firm, instytucji oraz osób prowadzących własną działalność gospodarczą, ukierunkowanych zarówno na sprzedaż produktów, jak i usług. W przypadku branży kosmetycznej, odwołanie może dotyczyć szerokiego spektrum podmiotów, w szczególności salonów i szkół kosmetycznych, salonów SPA, solariów, producentów kosmetyków, sklepów internetowych, kosmetyczek oraz stylistek paznokci. Celem każdej z wymienionych powyżej działalności jest bowiem generowanie zysku wskutek sprzedaży wartości swoim nabywcom, jednocześnie dążąc do zaspokojenia ich potrzeb. Należy jednak pamiętać, że zadowolony klient oznacza nie tylko przyrost dochodu – jego opinia i pozytywna rekomendacja mogą znacząco wpłynąć na decyzje innych osób w jego bliskim otoczeniu, przyczyniając się do wzmocnienia naszej marki i reputacji.

    Warto jest zatem przyjąć punkt widzenia klienta i zastanowić się, jakie są jego oczekiwania względem naszej oferty – czego może lub wręcz powinien oczekiwać.

    Profesjonalizm w branży kosmetycznej

    Korzystając z usług zawodowców w każdej branży, oczekujemy przede wszystkim profesjonalizmu. W rozmowie z prawnikiem oczekujemy fachowego i zrozumiałego przybliżenia aktualnie obowiązujących norm prawnych. Udając się do lekarza, spodziewamy się kompetentnej porady dotyczącej naszego stanu zdrowia. Architekt powinien być osobą najbardziej władną do udzielenia wskazówek dotyczących budowy i planowania w terenie budynków bądź pomieszczeń. Podobnie w przypadku branży kosmetycznej – od kosmetyczki oczekujemy specjalistycznej wiedzy i umiejętności z zakresu pielęgnacji skóry i poprawy urody ciała, a od stylistki paznokci kompetencji w zakresie zabiegów wykonywanych na naszych dłoniach i paznokciach.

    Zastanówmy się, co składa się na wspomniany profesjonalizm. Wysoki poziom świadczonych usług odnosi się bowiem do kilku aspektów pracy w każdej działalności i na każdym stanowisku.

    Klient oczekuje specjalistycznej wiedzy i doświadczenia

    Profesjonalizm, to szeroka oraz szczegółowa wiedza teoretyczna i  praktyczna. Wiedza teoretyczna odnosi się do ogółu informacji, które stanowią sedno pracy w określonym zawodzie i które przenoszą się na kwalifikacje danej osoby. Wiedza teoretyczna poprzedzona jest nauką i poświadczona uzyskanym dyplomem lub certyfikatem. Gotowość do przedstawienia takich zaświadczeń powinna leżeć u podstaw działalności każdej osoby pracującej w branży kosmetycznej. W przypadku szkół bądź firm zajmujących się sprzedażą, wiedza odnosi się przede wszystkich do znajomości i spełnienia określonych norm oraz wymogów, znajomości asortymentu i oferty usługowej. W toku pracy, wiedza teoretyczna przekłada się na wiedzę praktyczną oraz doświadczenie zawodowe.

    Kwestie podstawowe: czystość i higiena stanowiska pracy

    O profesjonaliźmie świadczy również nasz wygląd i estetyka miejsca pracy, w którym przyjmujemy klienta. Czystość stanowiska obsługi, jak również całego otoczenia sklepu, szkoły bądź salonu, to kwestie fundamentalne. Odbiorca usług oczekuje zachowania zasad higieny i bezpieczeństwa pracy. W branży kosmetycznej może to bezpośrednio wpływać na zdrowie klienta. Bezwzględnie pamiętajmy zatem o dezynfekcji i sterylizacji wszelkich narzędzi, akcesoriów, urządzeń, nie zapominajmy także o myciu rąk, czy regularnym pozbywaniu się materiałów jednorazowego użytku. Osoba korzystająca z naszych usług powinna mieć do nas pełne zaufanie w tej kwestii.

    Poruszając temat wyglądu, powinien być on schludny i adekwatny do wykonywanego zawodu. Każdy z nas stanowi bowiem swoistą wizytówkę – stylistka z obgryzionymi paznokciami, czy fryzjer z zaniedbanymi włosami z pewnością nie działają na korzyść wizerunku całości firmy. Prowadząc działalność powinniśmy także pamiętać, że klienci oczekują produktów oryginalnych i wysokiej jakości.

    Nie warto oszczędzać kupując podróbki kosmetyków, zwłaszcza że to najczęściej odbija się na ich jakości.

    Swoją pracę opierajmy na zasadach rzetelnego działania

    Na wysoki standard świadczonych usług składa się profesjonalne działanie, zatem ważna jest umiejętność wykorzystania wiedzy w konkretnej sytuacji i dostosowanie postępowania do indywidualnych potrzeb i oczekiwań klienta.

    Przed wykonaniem danego zabiegu lub usługi, klient oczekuje, że zostanie poinformowany o przebiegu, przeciwwskazaniach, skutkach ubocznych oraz efekcie końcowym. Każde działanie należy poprzedzić krótkim wywiadem, dzięki czemu uzyskamy cenne informacje i wskazówki dotyczące oczekiwań danej osoby. Po wykonaniu usługi, warto poświęcić kilka minut na przedstawienie zasad dotyczących dalszego postępowania. Należy poinstruować klienta, czego może się spodziewać, jakich działań powinien dokonać lub jakich zaniechać. Podobna zasada odnosi się do sprzedaży produktów – należy udzielić pełnych informacji dotyczących zasad użytkowania, warunków stosowania z innymi produktami, serwisu, itd.

    Przykładem może być wizyta w solarium. Osoba korzystająca z usługi, z pewnością będzie chciała uzyskać informacje dotyczące bezpiecznego dla niej czasu opalania, konieczności zastosowania kosmetyków i akcesoriów chroniących skórę oraz oczy, przeciwwskazań do korzystania z solarium oraz sposobu działania samego urządzenia opalającego. Klient najczęściej pragnie również posiadać pełną informację o cenie, wiedzieć za co i ile zapłaci – rzetelna komunikacja wzbudza zaufanie klienta.

    Traktujmy klienta tak jak sami chcielibyśmy być traktowani

    Kompetencje miękkie oraz kultura osobista nie pozostają bez znaczenia jeżeli poruszamy temat obsługi klienta w usługach branży kosmetycznej. Pożądanym zachowaniem, którego oczekuje klient, jest z pewnością szacunek dla jego czasu. Należy być punktualnym – nie spóźniać się, nie odwoływać spotkania w ostatniej chwili, organizować pracę w ten sposób, aby kolejne osoby nie były zmuszone do oczekiwania na skorzystanie z usługi. Istotne jest poświęcanie odpowiedniej ilości czasu w przypadku wykonywania usługi. Klient nie powinien czuć, że zabiera nam cenny czas, który chcielibyśmy wykorzystać w inny sposób. Nie powinniśmy także pozwolić, aby stres i osobiste przeżycia odbijały się na naszym zachowaniu – jest to niegrzeczne i powoduje dyskomfort, rodzi frustrację i niezadowolenie z usługi.

    Bezcenne są także uśmiech i przyjazna atmosfera. Każdy z nas lubi czuć się ważny, być traktowany z szacunkiem i należną życzliwością, bez względu na to, czy odwiedzamy salon kosmetyczny, korzystamy z usług fryzjera lub wizażystki, czy dokonujemy zakupu kosmetyków.



    Anita Doktór

    Absolwentka Wydziału Zarządzania
    na Uniwersytecie Warszawskim. Wieloletni praktyk marketingu,
    autorka fachowych publikacji.

    Spis treści

     

     

    Dwa spojrzenia, jeden cel
    Branża solaryjna okiem liderów


    W ostatnim czasie branża solaryjna uległa niezwykłemu przeobrażeniu, a wszystko to z ogromną korzyścią dla wizerunku samej usługi i zdecydowanej poprawy bezpieczeństwa klientów odwiedzających salony.

    Od pewnego czasu widoczne jest także wspólne angażowanie się największych producentów w akcje mające na celu propagowanie idei zdrowego i bezpiecznego opalania. Bowiem tylko we wspólnych działaniach, we wspólnie tworzonych akcjach pojawia się szansa dotarcia do szerokiej rzeszy odbiorców z informacjami, które mogłyby wpłynąć na przełamanie stereotypowego myślenia o solarium.

    Wybraliśmy producentów dwóch najbardziej znanych marek: KBL AG – twórcę urządzeń megaSun i Hapro – solariów Luxura. Nieprzypadkowo wybór padł na tych dwóch liderów, bowiem obie firmy, już od lat, niezwykle dużą uwagę zwracały na kwestie zdrowego i bezpiecznego opalania, obie też promowały i nadal promują urządzenia oferujące bezpieczne dawki promieniowania. Kolejnym argumentem jest położenie geograficzne i kwestie związane z nowymi normami. Druga z wymienionych firm, to przedstawiciel Holandii, kraju, który wprowadził normę, pierwsza zaś reprezentuje Niemcy, gdzie sytuacja branży jest łudząco podobna do polskiego stanu rzeczy.

    Jakie są obecne uwarunkowania branży, co dziś urasta do największych wyzwań i jaka jest jej przyszłość – na te i inne pytania odpowiedzą Klaus Lahr właściciel KBL AG oraz Dick van de Linde – dyrektor generalny Hapro Ltd.

    SOLARIUM & Fitness: Czy branża solaryjna jest słaba?

    Klaus Lahr: Nie, to nie jest prawda. W prawie wszystkich krajach istnieją związki zrzeszające firmy branży solaryjnej. Ich aktywność i wszystkie narodowe kwestie pojawiają się potem na forum ESA (European Sunlight Association). Organizacja ta angażuje się od lat w interesie nas wszystkich. W tym roku mieliśmy już cztery ważne spotkania, w tym jedno w Warszawie, na którym zajmowaliśmy się kwestiami dotyczącymi opalania i promieniowania UV oraz problemami, z jakimi borykają się poszczególne kraje europejskie w tym zakresie. Brali w nich udział przedstawiciele krajowych urzędów, dermatolodzy i przedstawiciele branży, by wspólnie zastanowić się nad wprowadzeniem nowych regulacji prawnych.

    Dick van de Linde: Nie wierzę w to, że jesteśmy słabo zorganizowani. Wystarczy popatrzeć na ESA, by zobaczyć jak mocna jest to organizacja z silnymi wpływami w poszczególnych krajach. Musimy jednak pamiętać, że jesteśmy stosunkowo niewielką gałęzią przemysłu w porównaniu np. z branżą kosmetyczną. Oznacza to, że musimy umieć pracować z mniejszym budżetem i w mniejszej organizacji. Trzeba także pamiętać, że nie we wszystkich krajach jesteśmy tak zorganizowani, jak byśmy sobie tego życzyli. Konflikty interesów, źle postrzegany syndrom konkurencji – to częste powody, dla których na poziomie narodowym organizacje zrzeszające firmy naszej branży nie funkcjonują tak jak należy. W tym kontekście może to być postrzegane jako słabość.

    S & F: Jak dziś według Panów skutecznie prowadzić biznes solaryjny, jak promować tego typu usługi?

    Dick van de Linde: Zawsze trzeba mieć wizję. Zarządzający muszą mieć jasny pogląd na temat swojego biznesu. Właśnie mijają cztery lata, od kiedy rozpoczęliśmy promowanie opalania jako elementu zdrowego trybu życia. To niezwykle ważne, by odejść od image’u turboopalania, szybkiej opalenizny itp. sloganów. Proponujemy naszym klientom produkt z branży beauty & wellness i w ten sposób też produkt ten powinien być reklamowany.

    Dla nas oznacza to, że nasze urządzenia, samo studio i personel w nim zatrudniony powinny przekazywać klientowi poczucie wellnessu.

    To pozwala mu poczuć się komfortowo od pierwszej chwili, odczuć relaksującą atmosferę i mieć przekonanie, że otrzyma bezpieczne opalanie.

    Klaus Lahr: Trzeba być innym, myśleć i działać w sposób innowacyjny. Rynek zmienia się niezwykle szybko. Nasi klienci wymagają od nas pełnego profesjonalizmu, najwyższej jakości i ekskluzywnych produktów. Naszym celem jest być zawsze krok przed konkurencją, tak by wyczuwać i spełniać oczekiwania i życzenia naszych klientów.

    Wszystkie wysiłki zmierzają do jednego celu – do usatysfakcjonowania naszych klientów!

    Poprzez jakość usług i serwisu, poprzez naszą pomoc, tak aby osiągali swój wymarzony sukces. To absolutnie nadrzędny cel dla firmy KBL AG – The Beauty & Health Company. Nasz know-how, nasza pasja i nasze wizje uczyniły z KBL to, czym jest dzisiaj.

    S & F: Dużo mówi się o negatywnych skutkach opalania. Czy jest szansa, aby na ogólnodostępnych łamach pojawiły się materiały przedstawiające faktyczny stan rzeczy, ukazujące pozytywne skutki opalania?

    Klaus Lahr: Osobiście uważam, że tak. Jest niezwykle ważne, by bezustannie podkreślać biopozytywne aspekty słońca. Słońce to przecież życie! Potrzebujemy go, by być zdrowymi. Niezwykłe właściwości witaminy D znane są przecież nie od dziś, ale nigdy nie dyskutowano na ten temat tyle, co teraz.

    Z powodu naszego położenia geograficznego i nowoczesnych przyzwyczajeń jest praktycznie niemożliwe, by niezbędną dawkę witaminy D otrzymać dzięki naturalnemu słońcu. Dlatego solaria stanowią optymalną alternatywę, aby uzupełnić tę brakującą dawkę. Oczywiście trzeba o tym dużo mówić i uświadamiać społeczeństwo. Każda osoba z naszej branży powinna coś w tej sprawie robić. My, jako producenci, zorganizowaliśmy niedawno seminarium informacyjne na temat witaminy D3 i ważnej roli solariów. Wzięli w niej udział wiodący niemieccy lekarze dermatolodzy. Oczywiście szeroko o tym informowała prasa.

    Jednak nie tylko prasa, ale szczególnie internet oferuje szerokie możliwości do propagowania tych informacji. Należy wykorzystywać wszystkie kanały, by propagować „zdrowe opalanie”. Niezwykle ważną rolę odgrywa w tym kontekście personel gabinetów, który na co dzień styka się z klientami. I jeszcze jedna kwestia – przedstawiciele prasy też powinni wreszcie przestać pisać tylko o „opalaniu”. To deprecjonuje usługi, które oferujemy. My oferujemy zdrowe słońce!

    Dick van de Linde: Szanse na pojawienie się pozytywnych relacji w mediach nie są zbyt wielkie.

    Oczywiście z doświadczenia własnego i naszych klientów znamy całą masę pozytywnych historii, ale dobre newsy nie są interesujące dla mediów.

    Istnieją niewątpliwie wyjątki, jak np. gdy po specjalnym raporcie opublikowanym w Holandii rada doradzająca ministrowi zdrowia wydała oświadczenie, że nie ma żadnych dowodów na związek używania solariów i pojawiania się raka skóry. Ta wiadomość znalazła się w wielu gazetach, ale, niestety, na dalszych stronach, gdzie niełatwo było ją znaleźć. To do nas należy, byśmy o tych pozytywnych aspektach informowali świat zewnętrzny, ale nie jest to łatwe.

    S & F: Czy widzicie Panowie możliwość i szansę na zawiązanie stowarzyszenia czy grupy lekarzy np. wokół prof. Holicka, która będzie w sposób rzeczowy i prawdziwy odpowiadać na zarzuty kierowane w stronę branży?

    Dick van de Linde: Moim zdaniem, byłoby sporym błędem łączyć w tak prosty i bezpośredni sposób niezależnych ekspertów jak prof. Holick z naszą branżą. To osłabiłoby wymowę ich wypowiedzi. To ważne, by mówili jako absolutnie niezależni eksperci.

    Klaus Lahr: Działamy w tym kierunku. Poprzez regularne informacje w prasie i publikacje badań jak np. prof. Holicka i wielu innych naukowców, udaje się nam doprowadzać do stopniowych zmian. Niektóre organizacje lekarskie twierdzą nawet, że znaczenie witaminy D3 było do tej pory niedoceniane. W swoich badaniach prof. dr Spitz udowadnia na przykład, że prewencyjne działanie witaminy D3 przeciw chorobom cywilizacyjnym jest bardzo ważne. Pisze o tym też w swojej książce „Witamina D3 – słoneczny hormon naszego zdrowia oraz klucz do prewencji”. Ale także specjaliści od osteoporozy podkreślają, że witamina D3 ma większy wpływ na utrzymanie zdrowych kości niż do tej pory sądzono. Dlatego też zaleca się dłuższe naświetlanie promieniami słonecznymi, które stymulują produkcję witaminy D3. To na razie drobne sygnały zmian, ale idziemy w dobrą stronę.

    S & F: Jakie kroki poczyniły Panów firmy w odpowiedzi na prowadzoną na szeroką skalę kampanię antysolaryjną?

    Klaus Lahr: Informujemy i uświadamiamy! W pierwszej kolejności naszych partnerów, ale także i klientów salonów. Jesteśmy w trakcie planowania kampanii komunikacyjnej, dzięki której solaria mają być kojarzone pozytywnie ze zdrowiem, dobrym samopoczuciem i atrakcyjnością. Chcemy także szeroko informować o nowej normie europejskiej 0,3 i dzięki temu zwiększyć zaufanie, także sporej rzeszy sceptycznych klientów.

    To bardzo ważny krok, ponieważ po raz pierwszy zdarza się, by cała branża występowała wspólnie i mówiła jednym głosem.

    Dick van de Linde: Siła negatywnej kampanii jest bardzo duża. Od czasu wprowadzenia normy 0,3 W/m2 uważaliśmy, że wszystkie kraje powinny się tej normie podporządkować. Niestety, wielu ludzi z branży lekceważy ją do dziś. Norma 0,3 W/m2 jest dziś szansą do przekonania klientów, że nie jesteśmy branżą „kowboi”, że respektujemy zasady bezpiecznego opalania. Oczywiście, nie mniej ważne jest, by studia także respektowały nową normę. Poza tym jesteśmy jednym z głównych sponsorów ESA. Staramy się uczestniczyć w jej ważnych przedsięwzięciach podejmowanych w Brukseli. a na koniec staramy się pobudzać naukowców do przeprowadzania badań nad pozytywnymi efektami promieniowania ultrafioletowego.

    S & F: Nowa norma ma być doskonałym lekarstwem, czy jest nim faktycznie?

    Dick van de Linde: Nowa norma jest niewątpliwie ważnym osiągnięciem, ale nie można jej rozpatrywać jako jedynego lekarstwa, a jako wsparcie myślenia prezentującego opalanie jako wellness. Jak mówiłem już wcześniej, promowanie turboopalania z ideą wellnessu i zdrowia zupełnie się nie zgadza. W wielu krajach udało się pokazać, że konsekwentne wprowadzenie normy 0,3 może odnieść tylko pozytywne efekty u klientów. Już posiadanych klientów można w ten sposób zatrzymać na dłużej, a do tego zdobywać nowych.

    Klaus Lahr: Norma europejska 0,3 W/m2 jest większości klientów salonów solaryjnych w Niemczech czy Polsce nieznana. Norma ta daje nam możliwość zupełnie na nowo pozycjonować takie tematy jak słońce i solarium.

    Społeczeństwo powinno czuć, że sama branża podchodzi niezwykle odpowiedzialnie do tej problematyki.

    Przy czym ważne jest, by nie zapomnieć, że dobre samopoczucie klienta jest nadal największym dobrem.

    S & F: Jak widzą Panowie przyszłość branży solaryjnej w najbliższych miesiącach i latach?

    Klaus Lahr: Akurat dziś nasz potencjał jest olbrzymi: kwestia prewencyjnej ochrony zdrowia jest coraz ważniejsza. My zaś mamy możliwość zaoferować naszym klientom nie tylko piękno, ale także efekt zdrowotny i dobrego samopoczucia. To jest recepta na sukces w najbliższych latach.

    Dick van de Linde: Jesteśmy w fazie restrukturyzacji naszej branży. Byliśmy częścią szybko rosnącego przemysłu.

    To oznacza, że z powodu rozwoju nie wszystko było na najwyższym poziomie. W ciężkich czasach osoby mające odpowiednią filozofię i nastawienie mogą radzić sobie jeszcze lepiej i dzięki kryzysowi dodatkowo się wzmocnić. Musimy zrewidować dotychczasowy sposób prezentowania naszej branży, w rozumieniu opalania i efektu promieniowania UV. Trzeba być bardziej zorientowanym na klienta i na koncepcję wellnessową.

    S & F: W Holandii wprowadzono spójne regulacje dotyczące urządzeń opalających. Jak w tej chwili wygląda sytuacja na rynku w porównaniu do lat wcześniejszych? Jak nowe regulacje wpłynęły chociażby na frekwencję w salonach solaryjnych?

    Dick van de Linde: W Holandii udało nam się wprowadzić normę 0,3. Ważne było to, że udało się to zrobić szybko i z pełną kontrolą władz. Producenci i dostawcy wiodących marek informowali na bieżąco swoich klientów o zmianach. Wszystko odbyło się w sześć miesięcy. Również władze poprzez media pisały o niezbędnych krokach. My jako branża także działaliśmy wspólnie. Klienci byli informowani poprzez plakaty i ulotki w studiach. Finalny efekt był taki, że większość słonecznych przybytków nie straciła klientów, co więcej wielu klientów dokupiło więcej minut. Ceny sesji opalania nie zmieniły się. Same sesje zostały wydłużone o 20 do 30%. Przy normie 0,3 W/m2 nadal można uzyskać bardzo dobrą opaleniznę przy sesji trwającej od 12 do 15 minut. Wielu myślało, że będzie musiało opalać się ponad 20 minut, ale tak nie jest. Nie musimy przecież dochodzić do granicy erytemy naszej skóry, by uzyskać odpowiednią opaleniznę.

    S & F: Dlaczego w Niemczech do tej pory nie wprowadzono spójnych regulacji dotyczących urządzeń opalających?

    Klaus Lahr: Inaczej niż w większości krajów UE, urzędnicy z Niemiec i Polski wychodzą z założenia, że nie istnieją jeszcze uregulowania dotyczące urządzeń używanych. A do tego w Niemczech przeciąga się od jesieni ub. roku wydanie odpowiednich uregulowań prawnych. Jako powód podawane są wybory i inne przyczyny, ale właśnie ta niepewność prawna wpływa na rynek hamująco i uniemożliwia jego uspokojenie.

    S & F: Firma KBL już kilka lat temu próbowała wprowadzić nowy, zdrowszy model opalania w postaci urządzenia megaSun Beauty & Care. Dawniej to rozwiązanie się nie przyjęło, czy jest szansa na to dziś?

    Klaus Lahr: Zawsze mówiłem, że musimy być jeden krok przed innymi. Gdy wprowadziliśmy megaSun Beauty & Care nasz produkt był właściwy, ale czas dla niego nie był najlepszy. Dziś widzę dla niego drugą szansę. Nie tylko dlatego, że zdrowe słońce jest coraz ważniejsze dla produkcji witaminy D, ale także dlatego, że każdego klienta traktujemy indywidualnie – otrzymuje poradę tylko dla siebie.

    Analiza skóry klienta i tworzenie indywidualnego planu jego opalania wpływają na sterowanie solarium, podnoszą jakość, poziom i bezpieczeństwo naszych porad. W ten sposób każdy megaSun staje się urządzeniem indywidualnie dopasowanym do potrzeb klienta. Czego można chcieć więcej? Także nasze kollarium 'mon amie' – czyli program Anti Aging w połączeniu z opalaniem UV jest takim pionierem w naszej branży i wytycza nowe kierunki.

    S & F: Hapro z urządzeniami Luxura zawsze miało bardzo mocną pozycję w segmencie nieco tańszych, ale świetnie wyposażonych urządzeń. Czy nie obawia się Pan konkurencji innych marek, kierujących swoją ofertę właśnie do Pana klientów?

    Dick van de Linde: Nie boimy się konkurencji. Rzeczywiście jesteśmy specjalistą w tej dziedzinie. Produkujemy i rozwijamy ten sektor łóżek do opalania od lat i robimy to w sposób nowoczesny i dopasowany do oczekiwań rynku. To powód, dzięki któremu jesteśmy w stanie utrzymywać ceny, nie tracąc na jakości naszych urządzeń. To była zawsze filozofia firmy – tworzenie urządzeń z maksymalną ilością nowinek technicznych, dobrze wyglądających, ale w rozsądnej cenie. Szczególnie w krajach, gdzie dobrze funkcjonuje norma 0,3 (Skandynawia, Francja) odnosimy spore sukcesy.

    Nasze urządzenia są szczególnie dopasowane do nowej normy.

    Produkty Hapro pozwalają na uzyskanie rozsądnej ceny za normalną sesję opalania. a to jest przecież najważniejsze z punktu widzenia właściciela studia.

    S & F: Czy możemy liczyć na nowe rozwiązania? Czy niebawem rynku nie podbiją nowe solaria spod znaku Luxura?

    Dick van de Linde: Hapro posiada bardzo rozbudowany dział rozwoju. Nawet w czasach kryzysu nie zapominamy o rozwoju tej ważnej kwestii. Hapro jest zdrową firmą, która posiada wizję na przyszłość. Podczas ostatnich targów CosmoProf we Włoszech Hapro przedstawiło cztery nowe produkty zupełnie nowej linii produktowej z lampami kolagenowymi. Dodatkowo pokazaliśmy nową X10 light emotions. Staramy się tworzyć nowe urządzenia z punktem ciężkości przesuniętym w stronę tworzenia specjalnej atmosfery. Na przyszłość mamy także plany, ale nie chcę o tym przedwcześnie informować. Pozwólcie nam zaskoczyć rynek.

    S & F: KBL AG w ostatnim czasie wprowadziło na rynek dwa nowe urządzenia, jak na nie zareagował rynek? Czy ma to być sygnał, że marka megaSun ma się świetnie?

    Klaus Lahr: W obecności naszych najlepszych partnerów i klientów przedstawiliśmy w naszym Infotainment Center w Dernbach 18 lutego br. nową linię urządzeń megaSun 4800 i 5600. To nasza klasa przyszłości. Nowe wyposażenie i doskonała cena, przy niezwykłej jakości, jest świetnie odbierana na rynkach i otwiera przed naszymi partnerami nowe możliwości. To oczywiście nie oznacza, że wszystko jest idealnie. Podobnie jak inni, odczuwamy kryzys gospodarczy, ale nie ma powodu do obaw. Jesteśmy pewni, że akurat w ciężkich czasach jakość zawsze się obroni.

    Komentarz redakcji: Mimo że czasami można zauważyć drobne różnice zdań, to przekaz jest absolutnie jednoznaczny: branża solaryjna stoi przed dużymi wyzwaniami, których pokonanie z pewnością wpłynie pozytywnie na wizerunek branży, a w dłuższej perspektywie doprowadzi do jej wzmocnienia i ugruntowania pozycji, która jako jedyna dba o bezpieczeństwo i zdrowie, dając w zamian łatwy dostęp do niezbędnej do życia witaminy D.

    Red.

    Spis treści

     

     

    Biznes niejedno ma imię


    Kiedy Stany Zjednoczone wzywały do walki z terroryzmem,
    oczy świata skierowały się na Bliski Wschód.
    Ale czy taki terror naprawdę najbardziej nam zagraża?

    Czy przypadkiem terror codziennego strachu nie jest dla nas bardziej dotkliwy? Bo jakim innym słowem można określić to, co dzieje się od jakiegoś czasu w mediach, jeśli nie psychozą strachu, strachu przed kryzysem. A słowo kryzys nadużywane jest ostatnio jak żadne inne. Stało się bowiem łatwym usprawiedliwieniem redukcji zatrudnienia i braku chęci wprowadzania nowych inwestycji. Wnikliwy obserwator szybko jednak zauważy, że informacje płynące zarówno z samych przedsiębiorstw jak i instytucji finansowych nie są wyłącznie negatywne i choć przekazywane w atmosferze smutku i braku nadziei, zawierają pozytywne dane świadczące o tym, że nie wszystkie branże są na granicy upadku.

    Tak właśnie jest między innymi w branży usługowej, która – choć także boryka się z pewnymi problemami – mimo wszystko radzi sobie całkiem dobrze. Szczególnie jeśli porównać ją do branży choćby budowlanej, która w pierwszym rzędzie stała się ofiarą „światowego kryzysu”. Co więcej, jako Polacy powinniśmy być dumni z faktu, że Polska jako jedyny kraj na mapie Europy zanotowała dodatni wzrost gospodarczy.

    Czym więc jest ogłaszany zewsząd kryzys?

    I jak to się dzieje, że kiedy zaczyna panować, pojawia się wiele myśli innowacyjnych? Kryzys można rozumieć dwojako. Z jednej strony jako moment, w którym cele, do których się dąży, zostają zniweczone, jako okres chaosu i niepewności. Z drugiej zaś kryzys to punkt zwrotny i rozstrzygający, a zatem moment, w którym dochodzi do selekcji. Charakterystyką koniunktury jest to, że prowadzi do opieszałości. Sprzedaż jest zawsze na dobrym poziomie i często nie zauważamy zmieniających się potrzeb klienta. W momencie kryzysu uświadamiamy sobie potrzebę zmian, co może przyczynić się do promowania nowej myśli technicznej i lepszej obsługi.

    Wśród przedsiębiorców dają się zauważyć dwie tendencje. Jedni dążą do jak największego ograniczenia kosztów, inni za skuteczny sposób uważają dywersyfikację oferty. Wprowadzają nowe usługi i produkty, podejmują decyzje o wprowadzeniu markowych wyrobów. Wielu przedsiębiorców w ramach walki z sytuacją kryzysową poprawia swoją ofertę, doszkala personel i stara się lepiej wykorzystać każdą okazję do zarobienia pieniędzy. Często jednak pojawia się jeszcze jedna interpretacja wynikająca nie tyle z przesłanek ekonomicznych, co z narodowych przyzwyczajeń i „czarnowidztwa”, które dosłownie wylewa się z każdego zakamarka. Dodatkowo jeszcze podsycana za wszelką cenę przez media, które z racji posuchy w polityce, chwytają się każdego tematu jak tonący brzytwy.

    Jakość i marka

    Firmy dostarczające produkty bezpośrednio klientom są mniej narażone na skutki spadku obrotów, mniejszego zainteresowania ze strony klientów. Zdecydowanie większe powody do obaw mają firmy produkcyjno-usługowe będące podwykonawcami i działające na zlecenie dużych firm.

    Jednak niezależnie od stanu gospodarki, markowe produkty zawsze sprzedają się lepiej.

    Właśnie kryzys może się okazać dobrym momentem na stworzenie własnej nowej marki, nawet jeżeli na krótką metę efekt może okazać się niezadowalający. Warto jednak pomyśleć długoterminowo i odważyć się na ten krok, który zmieni wizerunek przedsiębiorstwa. Na kryzysie niektóre małe zakłady usługowe mogą nawet zyskać. W opinii większości specjalistów w dziedzinie gospodarki większym zagrożeniem dla kilkuosobowych przedsiębiorstw jest nie tyle kryzys, co wciąż rosnąca konkurencja.

    Jeśli przyjrzeć się badaniom zachowań konsumenckich naszych rodaków okazuje się, że to właśnie marka i jakość są dobrami, z których nie zrezygnujemy nawet w sytuacji niepewności.

    Polacy nie lubią oszczędzać na przyjemnościach, często decydują się na modną fryzurę czy wizytę u kosmetyczki, oszczędności szukając w artykułach codziennego użytku.

    Nie można zapominać, że dla sporej grupy klientów obecna sytuacja gospodarcza w zderzeniu z latami głębokiego socjalizmu wydaje się rajem, a nie krajobrazem po burzy.

    Nie można oczywiście udawać, że branża solaryjna w ogóle nie odczuła skutków kryzysu. Jednak w naszym przypadku dodatkowo sytuację pogłębił fakt nagonki w mediach. Ten czas jednak mamy już za sobą, a trudno dziś nie zauważyć w jak przeciwnych kombinacjach chce się promować opalanie na słońcu, jednocześnie próbując atakować branżę solaryjną. To wszystko doprowadziło do pewnej rotacji na rynku. Część salonów zniknęła, jednak na ich miejsce powstały nowe, często o wiele bardziej nowoczesne i oferujące klientom usługi na najwyższym poziomie.

    Reklama dźwignią handlu

    Warto się reklamować! Jak twierdzi wielu przedsiębiorców, reklama jest podstawą każdej gospodarki, a pieniądze na podstawową działalność muszą się znaleźć. Trudno doszukać się w tej sytuacji złotego środka. Najważniejsza jest analiza i określenie odpowiedniej strategii marketingowej. Przedsiębiorcy muszą móc odpowiedzieć na pytanie, czy kryzys może dotknąć ich firmę i ewentualnie w jakim zakresie. Czy będą się zmagać „tylko” ze spadkiem ceny, czy może z nieubłaganą utratą klientów lub spadkiem ich liczby.

    Dobra marka, dobry produkt, to, jak już wspominaliśmy, gwarancja sukcesu. Co jednak jeśli produkt nie jest jeszcze na tyle ugruntowany, aby mógł sobie poradzić na rynku bez

    reklamowo-marketingowego wsparcia. Należy dobrze zastanowić się nad tym, jakie produkty chcemy mieć w naszej ofercie oraz czy wymagają one dodatkowych nakładów na promocję.

    Analiza i rozsądek

    Decyzje dotyczące cięcia kosztów zawsze są trudne, ale często konieczne. Nie mogą jednak mieć miejsca przed przeprowadzeniem analizy pozycji firmy na rynku, otoczenia, konkurencji, wewnętrznego potencjału. Ograniczenie wydatków może być niezbędne, ale wybór właściwych restrykcji musi być dobrze przemyślany. Tym bardziej analiza kosztów działalności tzw. niemierzalnej, czyli promocyjnej, marketingowej, musi być rzetelna i rozsądna. Dobrze pomyśleć w takim momencie – ile zarobię, jeśli wydam daną sumę na promocję, oraz na jaką promocję mnie dziś stać.

    Jaką strategię zatem wybrać? Oszczędzanie na reklamie powodowane jest następującymi czynnikami: jest to ostatni wydatek, na jaki jesteśmy skłonni wydać pieniądze, nie jesteśmy często w stanie od razu lub nawet wcale określić efektów tych działań, w przypadku gdy nie dysponujemy strategią marketingową, nie potrafimy jej zmodyfikować, więc i tak nie wiemy, na czym stoimy. A dlaczego mielibyśmy z niej nie rezygnować? Z pewnością reklama w czasie kryzysu będzie o wiele tańsza niż do tej pory. Co więcej, konkurencja zmaga się z podobnymi do naszych problemami, przez co mniej jej będzie się pokazywać w mediach – nie zginiemy więc w tłumie. Efekty reklamy pokazują się zawsze z opóźnieniem, więc w kryzysie przetrwamy, a gdy nastaną lepsze czasy, będziemy górą.

    Co zatem zrobić, aby przetrwać kryzys, a może nawet z niego skorzystać? Przede wszystkim spokojnie zastanowić się nad faktyczną sytuacją całego rynku, własnej branży oraz swojego otoczenia – firmy i konkurencji. Warto także zadbać o płynność finansową, co oznacza windykację zaległych należności, krótsze terminy płatności, ale także szukanie korzystnych ofert (jak np. rabaty za płatności gotówką). Zamiast wciąż na nowo obniżać cenę, warto zastanowić się jak podnieść jakość nie rezygnując z poziomu dochodów – promować dobre produkty, poszerzyć ofertę o kolejne usługi.

    Kryzys kiedyś się zakończy. Dobrze być wśród tych, którzy wyjdą z niego obronną ręką.

    Red.

    Spis treści

     

     

    Nie płać za wodę! Devoted Creations


    Devoted Creations to jedna z najbardziej znanych marek kosmetyków do opalania na świecie! Świetna jakość, szokujące opakowania i niewiarygodna skuteczność to najkrótsza charakterystyka amerykańskich balsamów i kremów, które od lat zdobywają zwolenników na wszystkich kontynentach.

    Czas na wielką niespodziankę dla polskich miłośników opalania! W tym roku wyłącznym dystrybutorem marki Devoted Creations została firma Nova 2, której nie trzeba przedstawiać nikomu, kto ceni sobie jakość i bezpieczeństwo oraz wysoką skuteczność.

    W ostatnich latach znacznie zmieniło się postrzeganie opalania w solarium. Dziś decydując się na wizytę w salonie nie kierujemy się tylko względami estetycznymi, coraz częściej wybieramy seans na solarium ze względu na to, że taka właśnie usługa jest zdecydowanie bezpieczniejsza i zdrowsza niż godziny spędzone na plaży. Tak, to prawda, bowiem tylko opalając się na dobrej klasy urządzeniach, wyposażonych w dobre i sprawdzone lampy, mamy możliwość pełnej kontroli dawki promieniowania UV. Odpowiedni dobór urządzenia, czasu zabiegu i wywiad przeprowadzony przez wykwalifikowanego pracownika to dziś standard wysokiej jakości usługi. Nie można jednak zapomnieć o równie ważnej składowej co same urządzenia, mowa tu oczywiście o kosmetykach do stosowania przed i po opalaniu w solarium.

    Dlaczego? Odpowiedzi jest co najmniej kilka. Balsamy do opalania w solarium nie tylko chronią skórę, zapewniając jej świeżość i młody wygląd, ale także pomagają jej wchłonąć promieniowanie UV. Nie stosując odpowiednich kremów, narażamy swoją skórę na utratę wilgotności, utlenianie białka i tłuszczu, skóra traci elastyczność, traci kolagen.

    Tylko odpowiedniej jakości balsamy zabezpieczają skórę przed niekorzystnymi reakcjami!

    Rolą dobrego kosmetyku jest dostarczenie skórze dodatkowych substancji odżywczych, zapewnienie niezbędnych kwasów tłuszczowych, odpowiedniej ilości witamin. Jak w całej masie kolorowych buteleczek i saszetek rozpoznać produkty warte zainteresowania? Odpowiedź jest prosta! Wystarczy dokładnie przeczytać skład produktu podany na opakowaniu.

    Czy wiecie, że na pierwszym miejscu podaje się składnik, którego w danym produkcie jest najwięcej?

    Jeżeli na pierwszym miejscu jest woda, to warto się zastanowić, dlaczego korzystając z solarium zamiast saszetki nie sięgacie po butelkę wody? Przecież zarówno w butelce mineralnej, jak i w 99% oferowanych produktów do opalania głównym składnikiem jest woda!

    Nie warto płacić za coś, co nie da pełnej satysfakcji, a jeżeli chcecie zaoferować sobie coś naprawdę ekstra, sięgnijcie po produkty Devoted Creations!

    To jedyna marka, której wszystkie balsamy produkowane są na bazie aloesu – jednego z najlepszych naturalnych składników nawilżających, niezwykle często wykorzystywanego w medycynie. Aloes to nie tylko nawilżanie, to także bogate źródło witamin A, C, E oraz witamin z grupy B, a także kwasu foliowego i niacyny, dzięki czemu przeciwdziała starzeniu się skóry i działa kojąco na drobne podrażnienia.

    Linia kosmetyków Devoted Crea- tions to kompletny program wysokiej jakości produktów przeznaczonych dla każdego rodzaju skóry, każdego fototypu, z bogatą ofertą różnorodnych pod względem ceny balsamów. To także marka, która od lat skutecznie wypiera konkurencję, gdyż jakości oferowanej przez Devoted Creations nie może dorównać nikt, żaden produkt i żaden producent!

    Oto hity Devoted Creations:

    REBORN COUTURE
    40-krotny bronzer na bazie silikonu

    Działanie: wzmacnia opaleniznę, brązuje, ujędrnia, pomaga uzyskać najciemniejszy możliwy odcień opalenizny. Zawarta w kosmetyku emulsja silikonowa zapewnia aksamitność i miękkość skóry przez cały dzień, a masło kakaowe poprawia jej nawilżenie, dzięki czemu uzyskuje się jeszcze ładniejszą opaleniznę.

    Zapach: cytryna i aloes

    Dla fototypu skóry: III

    HOT MESS
    Ultrabrązujący balsam z kofeiną

    Działanie: wzmacnia opaleniznę, brązuje, ujędrnia, działa przeciwzmarszczkowo, zapewnia zdrowy wygląd skóry i utrzymuje jej nawilżenie. Zapobiega zaczerwienieniu skóry, wyciąg z zielonej herbaty zwalcza wolne rodniki, kofeina zwiększa sprężystość skóry i działa wyszczuplająco.

    Zapach: słodki cukier

    Dla fototypu skóry: III i IV

    LIMITED COUTURE
    Kremowy olejek hipoalergiczny bez parabenów

    Działanie: wzmacnia opaleniznę, ujędrnia, szybko wnika w skórę, natłuszcza i tonizuje, działa przeciwzmarszczkowo, Matrixyl spłyca widoczne zmarszczki, olej kokosowy znakomicie nawilża i zapobiega przesuszeniu wszystkich typów skóry.

    Zapach: bezzapachowy

    Dla fototypu skóry: III

    COUTURE SPORT (Women)
    Serum dla kobiet o wzmocnionym działaniu przeciw przebarwieniom skóry z witaminami A i K.

    Działanie: wzmacnia opaleniznę, ujędrnia, eliminuje nieprzyjemny zapach skóry po opalaniu, działa przeciwzmarszczkowo i spłyca widoczne zmarszczki, zmniejsza zaczerwienienie i przebarwienia skóry, pozwala uzyskać najciemniejszą możliwą opaleniznę.

    Zapach: jaśmin i paczula

    Dla fototypu skóry: II i III

    POSH COUTURE
    30-krotny bronzer na bazie silikonu z DHA

    Działanie: brązuje, wzmacnia kolor opalenizny która utrzymuje się do 7 dni, aloesowa baza nawilża, goi rany, przedłuża trwałość opalenizny, emulsja silikonowa zapewnia miękki i aksamitny dotyk skóry przez cały dzień.

    Zapach: bawełna z morskiej wyspy

    Dla fototypu skóry: III

    LOVER PERFECT
    14-krotna formuła Mela-Glow z perełkami brązującymi bez parabenów

    Działanie: zamknięte w formie kapsułek brązujące perełki otwierają się po nałożeniu na skórę i zapewniają natychmiastowy, piękny połysk, rozświetlając i dodając skórze młodzieńczego blasku, wyciąg z kawioru zapewnia ujędrnienie, napięcie skóry, a także uczucie nawilżenia i jedwabistość w dotyku.

    Zapach: kuszące kryształy

    Dla fototypu skóry: III

    HAUTE COUTURE
    14-krotna formuła Mela-Glow z silikonem

    Działanie: wzmacnia opaleniznę, zapewnia aksamitną gładkość skóry, dzięki olejkom aromaterapeutycznym koi ciało i duszę, nadaje skórze zdrowy wygląd i złocisty blask.

    Zapach: miękki, słodki bluszcz

    Dla fototypu skóry: III

    DEVOTED TO COUTURE
    Silikonowa emulsja z 12-krotnym bronzerem

    Działanie: Q10 pomaga zwiększyć ilość kolagenu i elastyny, aby zredukować drobne zmarszczki, olej z czarnuszki pomaga przezwyciężyć alergie, wyciąg z kawioru nawilża skórę.

    Zapach: nocny ogród

    Dla fototypu skóry: III

    GOLDEN GRACE
    3-krotna silikonowa formuła brązująca bez parabenów

    Działanie: dożywia skórę niezbędnymi witaminami i olejkami, aby stworzyć niesamowitą, ciemną opaleniznę, wspomaga odmładzanie skóry, nawilża skórę jak płynny jedwab.

    Zapach: jesienny deszcz

    Dla fototypu skóry: II

    BLEEDING LOVE
    Kremowy olejek brązujący z formułą Blush

    Działanie: formuła Blush zapewnia natychmiastowe pojawienie się rumienia na skórze, co znacznie przyspiesza efekt opalania (działa podobnie jak tingiel, ale nie szczypie i nie mrowi). Olejek kokosowy zapobiega wysuszaniu się skóry, olejek z orzechów makadamii szybko przenika przez skórę zapewniając jej natłuszczenie i nawilżenie.

    Zapach: haitański diadem

    Dla fototypu skóry: III

    TRINITY 3
    3-krotny bronzer z tinglem i DHA

    Działanie: przyspiesza opalanie, ujędrnia, brązuje, tingiel rozszerza naczynka krwionośne, co poprawia ukrwienie skóry i znacznie przyspiesza proces opalania, daje uczucie mrowienia, olejek z orzechów włoskich i erytruloza pomogą w uzyskaniu złocistobrązowej opalenizny.

    Zapach: malinowo-gruszkowy

    Dla fototypu skóry: III

    NEEDING NIRVANA
    Balsam do cery skłonnej do wyprysków z masłem kakaowym

    Działanie: przyspiesza opalanie, brązuje, ujędrnia, nie tworzy smug, olej tamanu powoduje, że cera zyskuje zdrowy wygląd, jest czysta i bez wyprysków, masło kakaowe – wzmacnia opaleniznę i pomaga sprawić, że rozstępy wydają się bledsze.

    Zapach: trawa cytrynowa

    Dla fototypu skóry: II

    RETRO COUTURE
    Balsam przeciwzmarszczkowo-hipoalergiczny z żeń-szeniem

    Działanie: ujędrnia, wzmacnia opaleniznę, brązuje dając efekt natychmiastowej i naturalnej opalenizny, liście zielonej herbaty i owoc granatu oczyszczają skórę od wewnątrz, wyciąg z żeń-szenia pomaga w walce z oznakami starzenia się skóry i redukuje drobne zmarszczki.

    Zapach: zmysłowy, śródziemnomorski

    Dla fototypu skóry: II

    VISION
    4-krotny bronzer antycellulitowy

    Działanie: DHA, olej z orzechów włoskich, erytruloza oraz podwójne peptydy miedzi powodują, że opalenizna będzie doskonała jak nigdy dotąd.

    Przyspiesza opalanie, ujędrnia, brązuje, wspaniale wpływa na kondycję skóry, zwłaszcza z cellulitem.

    Zapach: Creme Brulee

    Dla fototypu skóry: II

    SACRED TRYST
    Balsam silnie nawilżający z formułami brązującymi

    Działanie: jedwabista formuła kremu powoduje, że skóra wprost lśni, a katalizator opalający powoduje dodatkową stymulację procesu opalania, emulsja silikonowa znakomicie nawilża i pozostawia skórę idealnie gładką i miękką, olej tamanu powoduje, że cera zyskuje zdrowy wygląd, jest czysta i bez wyprysków.

    Zapach: haitański kokos

    Dla fototypu skóry: I

    COUTURE SPORT
    Serum maksymalnie brązujące

    Działanie: zapewnia najciemniejszą możliwą opaleniznę, receptura serum chroni skórę przed szkodliwym wpływem środowiska, Matrixyl zapobiega jej starzeniu się i redukuje powstawanie zmarszczek, Ordanon eliminuje charakterystyczny zapach skóry po opalaniu.

    Zapach: jaśmin i paczula

    Dla fototypu skóry: II

    COLORS OF UNITY
    Balsam koloryzująco-rozświetlający

    Działanie: krem koloryzująco-rozświetlający zapewnia zdrowy blask skóry, formuła Vita-Bronze pozwala stworzyć niesamowitą, ciemną opaleniznę, przyspiesza opalanie, koloryzuje, ujędrnia.

    Zapach: świeża bawełna

    Dla fototypu skóry: II

    PRAISE
    Akcelerator równoważący pH

    Działanie: zapewnia odpowiednie napięcie skóry i przywraca jej młodzieńczy blask, daje efekt luksusowej, złocistej opalenizny, dzięki technologii Hot Emulsion niesamowicie nawilża skórę, przyspiesza opalanie, ujędrnia, redukuje cellulit.

    Zapach: owocowe ptasie mleczko

    Dla fototypu skóry: I

    SEEKING SERENITY
    Balsam rozświetlający i oczyszczający pory

    Działanie: zapewnia aksamitną i nawilżoną skórę bez zatykania porów, olej z rośliny zwanej „perłą prerii” jeszcze bardziej zwiększa nawilżenie, nie pozostawiając uczucia tłustej skóry, przyspiesza opalanie, ujędrnia.

    Dla fototypu skóry: I

    Pamiętajcie! Nie warto płacić za wodę, gdy jest Devoted Creations!



    Spis treści

     

     

    Odmładzające nawilżanie


    Nawilżanie to przede wszystkim synonim zdrowej i pięknej skóry. Woda jest źródłem życia. Jeśli nie zapewni się skórze odpowiedniej dawki wilgoci, zwiędnie jak kwiat. Wystarczy jednak codzienna porcja dobrego kremu nawilżającego i odpowiednia ilość np. wody mineralnej, by nasza cera na długo zachowała promienny blask, piękno i młodość.

    Nawilżanie jest potrzebne niezależnie od wieku i pory roku. Nawilżona skóra wygląda zdrowo, jest gładka, napięta i dobrze spełnia funkcje ochronne. Sucha jest mniej odporna na działanie czynników zewnętrznych, podatna na podrażnienia, łatwo ulega zaczerwienieniu, ma tendencje do nadmiernego złuszczania i powstawania zmarszczek.

    Przyczyny wysuszania skóry

    • Starzenie. W miarę upływu czasu następują zmiany w naskórku: utlenianie lipidów cementu międzykomórkowego oraz spowolnienie wytwarzania NMF (Natural Moisturizing Factor).
    • Czynniki zewnętrzne. Zmiany klimatyczne, zanieczyszczenie powietrza, centralne ogrzewanie, klimatyzacja to przyczyny nadmiernego wysuszenia skóry, występujące nawet u osób młodych.

    Odwodnienie i wysuszenie problemem każdego typu skóry

    Skóra traci około pół litra wody dziennie. Im cera jest bardziej sucha, tym jej pielęgnacja musi być bogatsza. Spragniona, sucha skóra jest w stanie bardzo szybko wchłonąć niezbędne dla jej nawilżenia i regeneracji substancje. Zostają one wykorzystane do odbudowy płaszcza hydrolipidowego. Kosmetyki najnowszej generacji działają kompleksowo i spełniają różne funkcje. Zawierają zwykle kilka różnych substancji czynnych lub jedną o wielokierunkowym działaniu.Nawet w jednym preparacie stosuje się do nawilżania skóry kilka różnych grup składników, działających na różne sposoby. Dzięki temu pobudza się lub odtwarza naturalne reakcje biochemiczne zapewniające dynamiczne nawilżanie. Można wyróżnić kilka grup składników nawilżających.

    Substancje tworzące hydrofilowy film na skórze

    Dzięki utworzonej na powierzchni skóry cienkiej warstwie, utrudnione jest uciekanie wody z naskórka. Do tej grupy należą substancje wiążące wodę, hydrolizaty protein pochodzenia roślinnego, morskiego np. morski kolagen oraz nieocenione, powszechnie stosowane mukopolisacharydy np. kwas hialuronowy. Jedna jego cząsteczka wiąże powierzchniowo aż 100 cząsteczek wody.

    Ta grupa składników bywa najczęściej wspomagana w recepturach przez substancje zdolne do wiązania wody w głębi naskórka.

    Substancje utrzymujące wodę w naskórku

    Regulują nawilżenie górnych warstw skóry, wiążą wodę. Należy tu higroskopijna gliceryna, glikole, mocznik, alantoina, aloe vera, aminokwasy, ich pochodne, sole sodowe kwasu piroglutaminowego, potas – mikroelement odgrywający znaczną rolę w gospodarce wodnej organizmu, osmoregulatory magazynujące wodę (np. pochodne z alg).

    Składniki tworzące hydrofobową warstwę na skórze

    Podczas mycia klasycznym mydłem niszczy się ok. 35% płaszcza ochronnego skóry. Aby go uzupełnić, a co za tym idzie ochronić ubytek wody z warstwy rogowej, stosuje się substancje odbudowujące płaszcz lipidowy skóry. Należą tu związki otulające skórę warstewką nieprzepuszczającą wody, jak wazelina, woski, oleje mineralne, oleje roślinne, oleje silikonowe.

    Składniki wzmacniające barierę lipidową warstwy rogowej naskórka

    Są to substancje wchodzące w skład naturalnego płaszcza lipidowego. Odpowiednie ich uzupełnienie, przy występujących brakach, poprawia stan nawilżenia skóry. Należą tu: ceramidy, sterole, skwalen, woski, NNKT np. witamina F, lecytyna, cholesterol, oleje roślinne, trójglicerydy.

    Nośniki wody

    • Zakapsułowane cząsteczki wody np. ze źródeł mineralnych, bogatych w związki siarki, magnezu czy krzemu, tak modne obecnie w kosmetykach SPA.
    • Woda z owoców – czerpane wprost z natury, pochodzące niejednokrotnie z ekologicznych plantacji, oryginalne, czyste, naturalne, niczym nie skażone ekstrakty np. z pomarańczy, cytryn, winogron, jabłek, owoców kiwi, malin, grapefruitów.

    Owoce są pełne soli mineralnych, antyutleniaczy, pierwiastków śladowych, niezbędnych witamin, cukrów, aminokwasów, substancji aromatycznych.

    W wyniku szybkiej destylacji zachowują wszystko co w nich najcenniejsze.

    Witaminy

    • Retinol przyspiesza cykl odnowy naskórka i hamuje jego rogowacenie. Likwiduje tym samym przyczynę utraty wilgoci ze skóry, jaką jest zrogowaciały naskórek, niezdolny w tym stanie pełnić roli bariery ochronnej.
    • Witaminy C i E z potasem i fosforem utrzymują prawidłowe nawilżenie i elastyczność skóry.
    • Prowitamina B5 (pantenol) jest stymulatorem podziałów komórkowych w naskórku, a także w skórze właściwej, ma działanie kojące i łagodzące, a ponadto silnie nawilżające. Przenika w głębsze warstwy, wiąże wodę i ogranicza tym samym TEWL czyli transepidermalną utratę wody.

    System regulujący ciśnienie osmotyczne w komórkach

    W nowoczesnych kosmetykach stosuje się mechanizmy regulujące nawilżanie. Polega to na regulacji ciśnienia osmotycznego komórek. Naturalne substancje aktywne zastosowane w recepturze stabilizują ciśnienie osmotyczne w komórkach skóry i zatrzymują w nich wodę. Pozyskiwane są z roślin żyjących w ekstremalnie ciężkich warunkach środowiska, w którym występuje jednocześnie brak wody i nadmierne zasolenie. Przykładem może być Seve Marine®, składnik z zielonej algi morskiej, wyjątkowo odpornej na stres wodny. Pozwala jej na znoszenie długich okresów bez wody, kiedy poziom morza opada. Jest wtedy narażona na wysuszanie (wiatr, słońce) i aby mogła przetrwać, ewolucja wyposażyła ten gatunek alg w oryginalny mechanizm przetrwania. Jego poznanie pozwoliło na wykorzystanie go w kosmetologii.

    Innym składnikiem jest osmoregulator DMSP® – wyizolowany z roślin żyjących w ekstremalnych warunkach na pustyni przy skrajnym braku wody i w warunkach nadmiernego zasolenia. Zawiera substancję, która stabilizuje ciśnienie osmotyczne w komórkach i zatrzymuje wodę na przekór środowisku zewnętrznemu. Dzieje się tak, gdyż wykorzystywany jest mechanizm pompy sodowo-potasowej. Mechanizm bardzo precyzyjny, istotny dla utrzymania właściwego ciśnienia wewnątrz komórek i odpowiedniego ich nawodnienia. A jak to działa?

    Mechanizm pompy sodowo-potasowej (Na+/K+)

    Nawodnienie komórek polega na ciągłym pobieraniu wody, jest to uzależnione od ciśnienia osmotycznego. Ciśnienie osmotyczne zależy od różnicy stężeń jonów potasu i sodu (gradient jonowy) wewnątrz i na zewnątrz komórki. Różnica stężeń utrzymywana jest dzięki mechanizmowi pompy sodowo-potasowej, dzięki któremu do wnętrza komórki pompowane są jony potasowe (K+). Ustawiony w ten sposób gradient jonowy umożliwia ciągły dopływ wody do komórki. Jony potasowe aktywują działanie pompy sodowo-potasowej. Zwiększa to zdolność pobierania wody. Dodatkowo gradient Na+/K+ w komórkach jest siłą napędową aktywnego transportu cukrów i aminokwasów – substancji mających zdolność wiązania wody. Jony potasu zwiększają więc przenikanie wody przez błonę komórkową do środka komórek.

    Zjawisko nawilżania dotyczy jedynie warstwy rogowej naskórka – cienkiej warstwy o średniej grubości 0,2 mm. Zdrowa, odpowiednio nawilżona warstwa rogowa zawiera 10 do 15 % wody. Odwodniona warstwa rogowa zawiera poniżej 10%. Wtedy pojawia się odczucie suchości skóry, łuszczenie, efekt spinania, jednym słowem brak komfortu i niezdrowy wygląd. Należy codziennie i regularnie zapewnić skórze stosowną porcję wody, między innymi poprzez stosowanie dobrych kosmetyków nawilżających. Dobrych czyli takich, w których znajdują się składniki aktywne o udokumentowanym działaniu i tak dobrane, by zapobiegały różnym przyczynom utraty wilgoci ze skóry. Dzięki temu nasza skóra ma szansę zachować swą młodość i świeżość przez długi czas.



    mgr Barbara Włudyka

    Konsultant ds. badań i rozwoju
    branży kosmetycznej,
    biolog, kosmetolog,
    absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego.

    Spis treści

     

     

    Dobrostan dzięki naturze


    W ostatnich latach, świat wellness stał się światem błyszczących marmurów, świateł, kolorów i zapachów, w którym architekci i dekoratorzy wnętrz eksperymentują z efektami specjalnymi, nowymi materiałami i starymi pomysłami.

    Bardzo często, w wyniku sugestii, daje to wrażenie wchodzenia do świątyni, miejsca sakralnego dedykowanego pięknu. I rzeczywiście, epoka, w której żyjemy, jest być może okresem historycznym, w którym bardzo mocno odczuwa się dążenie w kierunku piękna.

    Osoby dobrze sytuowane, kobiety i mężczyźni, poświęcają swój czas na kosztowne zabiegi, aby być pięknymi i zadbanymi. Inni natomiast, o mniejszych możliwościach finansowych, zadowalają się produktami bardziej dostępnymi. Wszystkim jednak przyświeca ten sam cel.

    A jednak piękno to nie wszystko! Wydaje się to banalne, ale nie dla wszystkich jest oczywiste, że uroda zewnętrzna jest odbiciem tego, co dzieje się w nas w środku. Zdrowe ciało i umysł wyrażają swoje zdrowie i harmonię poprzez urodę. Osoba nie ciesząca się dobrym zdrowiem, może wydać dużo, aby być i czuć się piękną, ale nie osiągnie zadowalającego efektu. Ludzie antyczni, nasi przodkowie, znali wiele zabiegów upiększających, o czym świadczą liczne przykłady muzealne z różnych kultur, pokazujące jak wielkie starania czynili mężczyźni i kobiety w dążeniu do uzyskania piękna własnego ciała. Mówimy tutaj o osobach zamożnych, mogących pozwolić sobie na armie służących oraz kąpiele w oślim mleku. Zatem piękno i uroda miały wartość wyznacznika statusu społecznego.

    Klasom średnim pozostawały do użytku termy i łaźnie publiczne. W starożytnym Rzymie, który w epoce imperialnej liczył ok. miliona mieszkańców, bogaci mieli prywatne termy. Istniało też ponad sto struktur termalnych przeznaczonych dla ludu, gdzie każdy, za niewielką opłatą mógł korzystać z Frigidarium, Tepidarium i Calidarium.

    A zatem piękno dla nielicznych, a zdrowie dla wielu?

    Faktycznie, przez wiele stuleci, począwszy od starożytnych Egipcjan, tak właśnie było. Dzisiaj wreszcie, dzięki bardziej rozwiniętej zamożności i świadomości, mamy możliwość połączenia obydwu koncepcji w harmonijną syntezę.

    Jeśli wszyscy jesteśmy przekonani, że nie ma urody bez zdrowia i dobrego samopoczucia, powinniśmy pomyśleć o nowych sposobach uzyskania urody zewnętrznej poprzez osiągnięcie zadowalającego stanu zdrowia wewnętrznego nie przez zabiegi, które choć sympatyczne i fantazyjne w kolorze czekolady, nie są w stanie przynieść takiego stanu, ale przez coś bardziej poważnego. Niezbędne zatem jest, aby dostosować się do tendencji przejawiającej się coraz bardziej i z coraz większą intensywnością na poziomie międzynarodowym: tzn. doskonałości opartej na skuteczności.

    Cel ten wynika także z czynnika ekonomicznego. Faktycznie, koszty osiągnęły dziś poziom tak bardzo wysoki, że podstawą stało się zadowolenie klienta, który odczuwa efekty przez dłuższy czas i równie ważne jest pozyskanie jego zaufania, że dobrostan taki będzie trwał przez kolejne dni.

    Wszystko to jest możliwe dzięki profesjonalizmowi operatorów, poważnym zabiegom i technikom opartym na koncepcjach naukowych, na antycznych doświadczeniach i wiedzy i przy pomocy skutecznych narzędzi.

    Niestety, antyczne techniki takie jak chromoterapia, używana jako podstawowy instrument w leczeniu przez starożytnych Egipcjan czy aromaterapia, która działa na części naszego mózgu, czy też muzyka i dźwięki, które kruszyły mury Jerycha jak szklany kieliszek, zostały zbagatelizowane w ostatnich latach i sprowadzone do poziomu narzędzia marketingowego i pustej reklamy.

    Od połowy XIX w. liczne publikacje przytaczają tysiące przypadków pozytywnych wyników wspomagania leczenia chorób i dolegliwości fizjologicznych. Dinshah Gadhiali, F. Popp, Peter Mandel, Deepak Chopra, nagroda Nobla 1904 Finsen, C. Klotsche, R. Gerber, Ernst Chladni, Hans Jenny i wielu innych poświęciło lata na studia i doświadczenia nad technikami, które nie mają przeciwwskazań i wszystkie działają w sposób naturalny, sprawiając, że organizm przywraca właściwą sobie równowagę.

    Na międzynarodowym rynku wellness zaczynają dzisiaj pojawiać się poważne sprzęty, oparte na założeniach naukowych i doświadczeniach oraz na koncepcji, że uroda i zdrowie są powiązane i współzależne.

    ISIDEASPA jest jedną z firm, która użyła tego dwumianu jako hasła sztandarowego, proponując rozwiązania bio-technologiczne o wyjątkowej skuteczności na ciało i ducha, będące rezultatem wnikliwych opracowań i doświadczeń ekspertów z wielu dziedzin. ISIDEASPA przedstawia gamę produktów i zabiegów innowacyjnych i zindywidualizowanych, łącząc w harmonijny sposób materiały, takie jak drewno z awangardowymi rozwiązaniami technologicznymi.

    Produkty, urządzenia i narzędzia ISIDEASPA działają głęboko na osoby w wieloraki sposób:

    • Są multisensoryczne, gdyż pobudzają zmysły do stymulowania w sposób naturalny gruczołów i systemów związanych z emocjami;
    • Są skuteczne, ponieważ używają naturalnej energii dźwięków, kolorów, zapachów i wibracji, które działają poprzez „rezonans” bezpośrednio na zrównoważenie funkcji organów;
    • Są przyjemne, ponieważ efekt regenerujący i harmonizujący powoduje odczucie niecodziennej przyjemności i lekkości;
    • Są trwałe, ponieważ charakterystyka biologiczna naszych komórek zachowująca pamięć sprawia, że doznanie autentycznego dobrostanu zostaje na długi czas w organizmie, jeśli zabieg był wykonany dogłębnie i skutecznie;
    • Prowadzą do głębokiej odnowy, nowej witalności i dogłębnego oczyszczenia.

    ISIDEASPA przedstawia dziś dwa produkty w różnych wersjach z zamiarem proponowania ich:

    • Centrom i hotelom Wellness & SPA: model, który wyposażony w odpowiednie akcesoria jest małym, kompletnym Centrum SPA, na którym można wykonywać wszelkie dotychczasowe zabiegi ze spotęgowanym efektem.
    • Osobom prywatnym: model do domowego SPA, łatwy w obsłudze i dający więcej korzyści niż hydromasaż. Pięć automatycznych cykli zabiegów działających autonomicznie.

    Betta Day – Relaxante/Detox – Anti Aging – Better Slepp – Vitality aktywowane poprzez proste kliknięcie na monitorze, przynoszą osobom w hotelu czy centrum SPA lub też w domu, realny i głęboki dobrostan w kilka minut. To właśnie jest innowacja. A innowacja, będąc nieznaną, wywołuje podejrzenie przesady. W tym przypadku wszystko to jest prawdą.



    Paolo Galeotti

    Spis treści