SPIS TREŚCI (4/2005)

aktualności
   Norma Europejska6
   Promocja opalania8
wydarzenia
   Blaski i cienie10
   megaParty 200520
technika
   megaSun podnosi poprzeczkę22
   Rewolucyjne źródło światła26
   W promieniach Cosmedico28
sonda
   Co by było gdyby?30
marketing
   Jak efektywnie szkolić pracowników34
   Zarządzanie klubem sportowym, cz. VIII128
ekonomia
   A może leasing?38
aranżacje
   Materiały wykończeniowe, cz. II40
wywiad
   Polacy nie gęsi... swoje solaria też mają44
relacje
   SOLARIA 2005 w pionie48
   Soleo i SuperTan podbijają Europę50
   Czas sukcesu52
   Druga odsłona54
   Polska piękność oczarowała Philipsa56
prezentacje
   Power Program!62
   Okrągły jubileusz66
   Cometa Select - nowe standardy68
   Technologia przyszłości72
   Celna oferta74
   Każdy może dotknąć słońca76
higiena
   ABC higieny78
   Ostre wymagania80
kosmetyki solaryjne
   Szyk zza oceanu82
   Czekoladowa opalenizna84
   Słońce zamknięte w sztukę86
   Marzenia się spełniają90
   Kosmetyki z głębi oceanu92
   Radykalna ekspansja94
   Cudowna moc konopi96
wizaż
   Makijaż wieczorowy98
kosmetyka
   Szczepionka dla skóry102
   Vivat trufle104
   Magia jemioły pospolitej106
targi
   Jesienne inspiracje108
   Tylko dla profesjonalistów110
szkolenia
   Wymiana doświadczeń112
   Szkolenia na wyciągnięcie ręki114
   Wszystko o kosmetykach116
   Biznesowe ABC131
nowości
   Natrysk doskonały119
wellness
   Sukces wpisany w nazwę126
zdrowie
   Skóra zimą132
   Silny i zdrowy kręgosłup134
trening
   Bandlates136
quiz
   Czy jedzenie rządzi Tobą?138
redakcja
   Prawdziwa niespodzianka141
   Ankieta140

 

W numerze 4/2005 polecamy Państwa uwadze następujące artykuły:

  • Blaski i cienie (str. 10)
  • W promieniach Cosmedico (str. 28)
  • Polacy nie gęsi... swoje solaria też mają (str. 44)
  • Polska piękność oczarowała Philipsa (str. 56)
  • Power Program! (str. 62)
  • Słońce zamknięte w sztukę (str. 86)
  • Vivat trufle (str. 104)
  • Bandlates (str. 136)

  •  

     

    Blaski i cienie


    SOLARIA 2005, czekaliśmy na to wydarzenie całe dwa lata. Czy były one faktycznie czymś wyjątkowym, niespotykanym, czy raczej lata świetności ta impreza ma już za sobą?

    Wielki sukces, czy raczej odzwierciedlenie kryzysu, który od pewnego czasu ma wpływ na kondycję niemieckiej gospodarki? W jaką stronę podąży branża solaryjna w ciągu najbliższych lat? Jakie trendy będą obowiązywać w przyszłości? Solaryjne szaleństwo, czy raczej fantazyjne linie przygotowane w dobrym smaku? Jakie targi były lepsze, te większe z 2003, czy obecne, zorganizowane pod koniec 2005 roku po raz kolejny w tym samym miejscu - centrum wystawienniczym Koelnmesse w Kolonii?

    Dużo pytań, wiele niepewności, może także chwila refleksji zarówno nad tym, co działo się na targach SOLARIA 2005, jak i tym, co miało miejsce w branży na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Spróbujemy więc odpowiedzieć na zadane pytania, postaramy się na tyle, na ile jest to możliwe, o przedstawienie wydarzeń, które miały miejsce podczas trwania targów, jak zawsze przeprowadzonych z dużą fantazją, na ogromnej przestrzenni wystawienniczej.

    Zanim rozpoczniemy jednak część dotyczącą targów SOLARIA 2005, warto powiedzieć kilka słów o samym mieście, w którym impreza została zorganizowana. Kolonia, bowiem to o niej mowa, to jedno z najpiękniejszych miejsc w Niemczech. Najbardziej znana jest oczywiście Katedra, ale nie można zapominać o szeregu innych atrakcji, a jest ich sporo. Do takich miejsc można zaliczyć piękne nadreńskie bulwary, które przez cały rok tętnią zabawą i głośnym gwarem turystów, właśnie odpoczywających po trudach dnia, przygotowując się jednocześnie do całonocnego szaleństwa. Kolonia to doskonale zorganizowane miasto, wiele atrakcji, niezliczona liczba miejsc, w których można odpocząć i zrelaksować się po dniu spędzonym na targach. Jeśli chce się rzetelnie zwiedzić całe targi, jeden dzień wydaje się zbyt krótki, aby zapoznać się z ofertą poszczególnych wystawców. Jednym słowem Kolonia to miejsce niezwykłe, cudowne. Przepiękna Katedra górująca nad miastem, to najlepsza, wręcz wymarzona wizytówka tego miejsca. Dom (przyp. red. Katedra w jęz. niemieckim) to miejsce, w którym można usłyszeć tak wiele różnych języków, że odnosi się wrażenie, iż przenieśliśmy się do biblijnej wieży Babel. No właśnie, ale czy takie wymieszanie różnych narodowości, kultur i obyczajów to cecha przypisana jedynie temu miejscu? Na pewno nie! Kolejne takie miejsce to centrum wystawiennicze Koelnmesse, gdzie odbywały się targi SOLARIA 2005.

    Tegoroczna edycja spotkania solaryjnego to impreza z całą pewnością najbardziej międzynarodowa spośród zorganizowanych na przestrzeni ostatnich lat.

    Targi odwiedziło ponad 8000 gości, profesjonalistów z 50 krajów, z czego ponad 32% to osoby z zagranicy. Warto także dodać, że 159 wystawców reprezentowało 17 państw. To wszystko jest najlepszym dowodem na to, że SOLARIA 2005 to impreza na wskroś międzynarodowa. Tę tendencję potwierdził także na konferencji prasowej Oliver P. Kuhrt, Viceprezydent Centrum Wystawienniczego Koelnmesse, który powiedział m.in., że targi znacząco poprawiły swój międzynarodowy charakter i stały się doskonałym miejscem na rozpoczęcie poważnego biznesu. Według Pana Kuhrta, targi SOLARIA to nie tylko możliwość ekspozycji swoich produktów przed szeroką, międzynarodową publicznością. Takie spotkania dają doskonałą sposobność do zawierania wielu ciekawych umów handlowych, skutkujących w obrocie z kontrahentami dosłownie z całego świata.

    Można pokusić się o stwierdzenie, że właśnie w dużym stopniu ten napływ zagranicznych kontrahentów przyczynił się do znacznego ożywienia w kolebce branży solaryjnej, jaką są Niemcy, a w tym wypadku centrum wydarzeń, czyli tego, co działo się na terenie centrum Koelnmesse. Z przeprowadzonych licznych rozmów można wyciągnąć wnioski, że goście z krajów, które uważa się za "rozwijające", napędzają koniunkturę i są łakomym kąskiem dla wszystkich wystawców. Nic dziwnego, że można było zaobserwować szczególnie silne zainteresowanie zwłaszcza wśród przedstawicieli wschodniej i centralnej Europy, a w szczególności Rosji, Polski, Węgier, państw bałtyckich i Bułgarii, a także państw Beneluksu, Włoch, Grecji i Austrii.

    Jeśli chodzi o Polaków, to stanowili oni jasny punkt tej edycji SOLARIÓW. Znaleźli się wśród licznej grupy gości odwiedzających targi, a kilka firm z naszego kraju pokusiło się o przedstawienie własnej oferty. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć ofertę firm Abacosun, Aroma Trend, JJ Power, Tanzi i Intersun. Z każdym rokiem rodzimych wystawców przybywa i powoli zaczynamy niezwykle mocno zaznaczać w Kolonii swoją obecność. Już nie tylko silne kontakty z producentami, którzy zresztą w samych superlatywach wypowiadają się o polskich firmach, ale także zaczynamy powolne i systematyczne promowanie polskich producentów, podczas tego solaryjnego święta. Można powiedzieć, że nastroje w polskiej grupie były zdecydowanie pozytywne. Podkreślano zwłaszcza ciekawe perspektywy rozwoju, widoczne ożywienie na naszym rynku, co przekłada się na wzrost sprzedaży. Na pewno takie zdania cieszą, może to oznaczać, że polska branża solaryjna powoli łapie wiatr w żagle. Gdyby te słowa znalazły szersze odzwierciedlenie w rzeczywistości, można by pokusić się o bardzo optymistyczną prognozę dotyczącą przyszłego roku. Z całą pewnością skorzystaliby na tym wszyscy, zarówno producenci, dystrybutorzy i sprzedawcy, a także właściciele salonów solaryjnych, oraz - co oczywiste - także osoby, które do solarium przychodzą po to, aby skorzystać z chwili relaksu, chcąc zdobyć piękną opaleniznę.

    Tyle może w dużym skrócie, jeśli chodzi o polską obecność na targach SOLARIA 2005. Były one, w skali naszego kraju, wydarzeniem ogromnym. Czy większe od poprzednich? Zdania są podzielone. Na pewno jest wiele rzeczy, które już na pierwszy rzut oka rozróżniają te dwie edycje. Mowa tu chociażby o zdecydowanie mniejszej frekwencji wystawców, których w Polsce bardzo często nazywa się "handlarzami". To już nie kilkanaście firm, a kilka i ta nieobecność jest z całą pewnością zastanawiająca. Odpowiedź wydaje się jednak dość oczywista i prosta - redukcja kosztów. Opierając sprzedaż tylko i wyłącznie na jak największej ilość sprzedanych urządzeń, często kosztem minimalnego zarobku, w dłuższej perspektywie jest zabójcze dla tego biznesu. Polityka opierająca się na minimalnych marżach musi odbić się na kondycji finansowej, zwłaszcza w przypadku kryzysu, w którym rynek niemiecki nadal się znajduje. Odejdźmy jednak od tych pesymistycznych tonów i zobaczmy, co działo się wśród największych i najznamienitszych wystawców, liderów branży solaryjnej, do których na pewno zaliczamy takie firmy jak: Ergoline, megaSun, UV-Power, Alisun czy UWE. Dla nich ta sytuacja miała pozytywny wydźwięk. Z całą pewnością przełożyło się to na większą ilość przeprowadzonych rozmów handlowych, czego dowodem były na pewno tłumy gości na stoiskach. Zresztą nic dziwnego: to przecież firmy, które wyznaczają kierunki rozwoju, rozdające przysłowiowe karty. Szczególnie pozycja firmy megaSun została bardzo mocno wyróżniona, na co miało wpływ przygotowanie ogromnego megaParty z okazji jubileuszu branży solaryjnej. Mówiąc, nawet krótko o tym, co działo się na targach nie można nie wspomnieć o firmie Hapro, która zmieniła linię swoich modeli i stanowi ciekawą ofertę w tzw. klasie średniej. Z innych znanych polskiemu odbiorcy marek można wymienić takie firmy jak Dr. Kern, Philips, UltraSun i New Technology. Tyle, jeśli chodzi o solaria.

    Bardzo ciekawa sytuacja miała miejsce w segmencie wszelkiego rodzaju akcesoriów solaryjnych i produktów okołosolaryjnych. Zwłaszcza lampy i kosmetyki cieszyły się dużą popularnością, czego odzwierciedleniem była ogromna liczba wystawców. Nie zabrakło dosłownie żadnej liczącej się marki.

    Bez trudu można było odnaleźć wystawy firmy LightTech, Philips, Cosmedico, Heraeus czy Wolff. Jeśli chodzi o kosmetyki, to tu wystawców była tak duża grupa, że trudno byłoby wymienić wszystkich obecnych, może jedynie należy nadmienić, iż wśród licznej grupy znaleźli się m.in. Art of Sun, Armas, California Tan, Radical czy Body Cosmetics. Wszystkie te firmy prowadziły bardzo mocne kampanie informacyjne (lampy) lub promocyjne (kosmetyki). Oferta była tak duża w przypadku kosmetyków, że trudno było dokonać optymalnego wyboru i na pewno stanowiło to dosyć duży problem dla gości odwiedzających targi.

    Co najbardziej przyciągało gości podczas tegorocznej edycji? Nowości? Gdybyśmy napisali, że targi SOLARIA 2005 stanowiły przełom w branży solaryjnej, byłoby to stwierdzenie zdecydowanie na wyrost. Dużo nowych, interesujących rozwiązań, jednak bez całkowitych zmian konstrukcyjnych urządzeń. Bez odlotowych linii i szokujących form. Raczej bazowanie na sprawdzonych modelach, które wzbogacono o szereg technicznych nowości, mających na celu poprawę efektywności i jakości opalania. Oczywiście, pojawiły się pojedyncze modele, które były czymś na wskroś nowym. Jednak przez wielu zostały ocenione jako pewnego rodzaju rynkowe zagadki, które nie wiadomo jak, w dłuższej perspektywie, zostaną przyjęte przez klientów. Uwidoczniła się moda na tzw. solaria-hybrydy, w których stosuje się mieszane źródła promieniowania: lampy nisko- i wysokociśnieniowe. Do tej pory liderami tego typu rozwiązań były firmy z Włoch i tam ten rodzaj urządzeń przeżywał największy rozkwit. Czy moda ta znajdzie dobry grunt do rozwoju w Polsce? Trudno powiedzieć. Widoczne jest także poszukiwanie drogi rozwoju w kierunku wellness, w kierunku jeszcze zdrowszego i efektywniejszego opalania. Mamy więc do czynienia z coraz to nowszymi urządzeniami pozwalającymi nie tylko na określenie fototypu skóry, ale także na kontrolę solarium pod kątem mocy, a także rodzaju karnacji klienta.

    Liczy się indywidualne podejście, każdy klient chce poczuć się wyjątkowo i producenci właśnie starają się wyjść tym pragnieniom naprzeciw.

    Ważne jest, że tego typu rozwiązania cieszą się coraz większą popularnością wśród odbiorców. Także w naszym kraju coraz częściej można spotkać salony wyposażone właśnie w urządzenia do badania karnacji i sterujące pracą urządzenia w kontekście właśnie rodzaju skóry.

    Podczas targów SOLARIA 2005 sporo miejsca poświęcano opalaniu natryskowemu. Piękne kobiety i dobrze zbudowani mężczyźni poddawani byli zabiegowi mającemu na celu pokrycie ich ciał wspaniałą opalenizną. Patrząc na to co dzieje się w Kolonii, można zaryzykować opinię, że jest to moda, która chyba swoje apogeum ma już za sobą. Zresztą sami właściciele salonów podkreślali, że to nie pomysł na całkowite zastąpienie solarium. To raczej sposób, aby dotrzeć z tą usługą do osób, które nie mogą opalać się w solarium lub takich, które chcą w ciągu kilku godzin wyjść na tzw. imprezę i wyglądać oszałamiająco. Na pewno prezentacje nowych rozwiązań z tej dziedziny cieszyły się dużym powodzeniem i obserwowały je spore grupy potencjalnych klientów.

    Porównując edycję z tego roku do tej z 2003 można odnieść wrażenie, że były to targi bardziej spokojne, nastawione na pracę z klientem. Bez zbędnych fajerwerków. Były oczywiście modelki na stoiskach, ale już bez zabaw na korytarzach, ograniczono ilość spektakularnych pokazów. Nam najbardziej podobał się występ aktorów na stoisku Cosmedico. ¦wietnie przygotowany spektakl, w którym trzech mężczyzn na rolkach, w rytm znanych przebojów, dosłownie szalało wykorzystując całą przestrzeń stoiska, wzbudził ogromne zainteresowanie. Jednak takich wydarzeń było mniej niż 2 lata temu.

    Mówiąc o targach SOLARIA 2005 nie można nie wspomnieć o przygotowanym muzeum, które powstało z okazji 30-lecia branży solaryjnej. Z jednej strony można było zobaczyć szereg lamp kwarcowych i pierwsze łóżko Wolffa i patrząc na to można by sądzić, że było to wydarzenie dużej rangi. Całość jednak nie była przesadnie rozdmuchana. Po części to nasze rozczarowanie można zrzucić na dziennikarską potrzebę i chęć obejrzenia całego dorobku naszej branży. Jednak przecież na przestrzeni tych 30 lat pojawiło się tak wiele urządzeń, że zestawienie ich wszystkich, czy nawet większości byłoby czymś niemożliwym do zrealizowania. Gdyby taka wystawa została przygotowana w Polsce, nawet w takim wymiarze jak w Kolonii, na pewno zostałaby okrzyknięta wydarzeniem niezwykłej wagi. Warto więc w tym miejscu podziękować organizatorom za ogromny trud związany z jej przygotowaniem.

    Tegoroczna edycja targów na pewno nie była mniej okazała w porównaniu do wydarzeń z 2003 roku. Była to zupełnie inna impreza, przeprowadzona w zupełnie innych realiach. Niemiecka gospodarka jeszcze kuleje, ale nawet na targach pojawiają się coraz liczniejsze sygnały, że ożywienie może nastąpić już w naprawdę niedługim czasie. Na pewno duży wpływ na to będą mieli kontrahenci z różnych stron świata. Także zmiana Norm Europejskich może doprowadzić do wzrostu zainteresowania mocniejszymi urządzeniami i może mieć wpływ na prawdziwy rozkwit branży. Z pewnością jest kilka czynników, które mogą doprowadzić do ożywienia w branży solaryjnej i najbliższy czas pokaże, na ile te spekulacje okażą się prawdziwe.

    Krążąc pomiędzy stoiskami na targach solaryjnych można by pokusić się o stwierdzenie, że z tą kondycją nie jest tak źle, a jedyne co może trapić branżę to lekka zadyszka. Ogromne stoiska na targach w Kolonii to norma. Piękny wystrój, mnogość dodatków sprawia, że z przyjemnością odwiedza się każde z nich. Wszystko stworzone po to aby przyciągnąć i zatrzymać wzrok na tym czy innym urządzeniu. Oprócz tego wszędzie widać pięknie opalone ciała, można by wykorzystać tę okazję i zorganizować konkurs piękności. Na pewno konkurencja byłaby ostra, a kandydatek i kandydatów do zwycięstwa sporo. Ponadto na stoiskach na gości czekały liczne niespodzianki, częstowano oryginalnymi potrawami i niezwykle finezyjnymi drinkami. Trzeba było mieć się stale na baczności aby w pełni nie zatracić się w tych przyjemnościach.

    Targi SOLARIA 2005 to impreza, która trudno aby znalazła pełne odbicie w polskich realiach.

    Producenci mogą pozwolić sobie na tak okazałe stoiska, dla nich to pokazanie swojego prestiżu, wielkości. Zupełnie inaczej wygląda to u nas. W Polsce mamy do czynienia z dużą liczbą imprez targowych, chociaż ta sytuacja zaczyna się zmieniać, a to dzięki zaangażowaniu Polskiego Związku Solaryjnego. Nie bez znaczenia pozostają też kwestie finansowe, przy niskich lub bardzo niskich marżach trudno pokusić się o tak ogromne przestrzenie. Jednak na pewno z czasem ta sytuacja się zmieni. Niemiecka koncepcja jednej imprezy organizowanej raz na dwa lata, to przede wszystkim ukłon w stronę producentów.

    Nie ma możliwości, aby co roku powstawały nowe modele, czy też modele nawet z niewielką ilością zmian. W którą stronę pójdzie polska branża? Czas odpowie z całą pewnością na to pytanie.

    W Niemczech branża solaryjna pokazała cały swój przepych.

    Wydarzenia SOLARIA 2005 nie skupiły się jedynie na centrum wystawienniczym Koelnmesse, ale odbijały się echem wzdłuż całego Renu, gdzie można było wsłuchać się w gwar zabawy z okazji 30-lecia branży solaryjnej. megaParty, bo o tym mowa, było wydarzeniem spektakularnym i wyjątkowym, zaszczyconym obecnością wielu wspaniałych gości, na którym to wszyscy wiwatowali na cześć nietypowego jubilata - łóżka solaryjnego. Nie będziemy się tu jednak rozpisywać na ten temat, gdyż ta część spotkania w Kolonii została opisana w innym miejscu.

    Podsumowując można stwierdzić, że SOLARIA 2005 była to impreza wyjątkowa i okazała. Nie przyniosła ze sobą wprawdzie oszałamiających nowości i zmian, jednak wyraźnie wskazała trend, jakim jest propagowanie zasad zdrowego i bezpiecznego opalania. Wszyscy najwięksi producenci pokazali, że trzymają dłoń na pulsie i wdrażają kolejne nowości. Czy w najbliższym czasie dojdzie do wprowadzenia niezwykłych rozwiązań, które będą takim przełomem jak techniczne nowinki. To wcale może nie być takie łatwe. Jedno jest pewne, edycja SOLARIA 2007 będzie to wydarzenie zupełnie innego kalibru, na którym z całą pewnością pojawią się nowe linie urządzeń. To będzie prawdziwa branżowa uczta, nie może być zresztą inaczej. Muszą pojawić się nowe modele, nowe konstrukcje. Czas wydaje się też być ku temu najodpowiedniejszy. W życie powinna wejść już nowa Norma Europejska, na pewno ożywienie w innych krajach europejskich odbije się pozytywnie na branży niemieckiej. Dlatego też pozostaje nam oczekiwanie na kolejną edycję, która może okazać się największym wydarzeniem tej dekady. To nie tylko nasze zdanie, często pojawiało się ono także w trakcie rozmów kuluarowych. W najbliższych numerach przedstawimy Państwu, jakie zmiany zostały wprowadzone przez poszczególne firmy, co pojawiło się, a co zniknęło z oferty. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak korzystanie z dobrodziejstw targów SOLARIA 2005, wybór wśród nowych urządzeń może być trudny, bo mimo wszystko jest tego sporo. W dłuższym okresie można pokusić się o chwilę zadumy i zastanowić, jakie będą SOLARIA 2007. O tym będziemy mogli przekonać się już niedługo. Czas płynie bowiem bardzo szybko. Zanim się spostrzeżemy, wraz z Państwem będziemy zwiedzać stoiska najlepszych światowych firm prezentujących swoje osiągnięcia.

    Spis treści

     

     

    W promieniach Cosmedico


    Wszyscy potrzebujemy światła słonecznego. Jego pozytywne oddziaływanie, przynoszące wypoczynek po stresach całego dnia, znane jest od wieków.

    Wszystkie powyższe aspekty brane są pod uwagę przez pracowników firmy Cosmedico przy realizacji nowych projektów solaryjnych. Kąpiel słoneczna z Cosmedico to czysta przyjemność!

    ¦wiatło zaklęte w lampy

    Do serii niezliczonych, drobnych kroków w rozwoju firmy należy między innymi wprowadzenie niedoścignionej do tej pory substancji świecącej w kombinacji z prezentowaną przez Cosmedico technologią elektrodową VHO. Najnowszym wynikiem badań laboratoryjnych Cosmedico jest lampa Action Cosmedico Cosmolux VHR 9K90. Wykorzystana w niej kombinacja substancji umożliwia uzyskanie natychmiastowej, intensywnej, trwałej i głębokiej opalenizny. A wszystko to przy czasie pracy lampy na poziomie 1200 godzin.

    Kolejne dzieło - lampy Cosmedico-Color - dzięki jedynej w swoim rodzaju kombinacji luminoforów otwierają nowy, bajeczny świat doznań w salonach solaryjnych. Bliskie naturalnemu promieniowanie UV w lampach solaryjnych zostało konsekwentnie ulepszone. Spektrum świetlne niskociśnieniowych lamp Cosmedico oraz ich biopozytywne działanie na skórę zoptymalizowane zostało w wyniku nieustannych badań i doświadczeń całego sztabu naukowców i specjalistów. Równocześnie z rozwojem wewnętrznym przedsiębiorstwa, firma Cosmedico ściśle współpracuje z niezależnymi naukowcami pracującymi nad mechanizmami działania i oddziaływanie lamp naświetlających na zdrowie i samopoczucie odbiorców. Subiektywnie odczuwana zmiana nastroju oraz kondycji fizycznej w ciągu słonecznych miesięcy roku kalendarzowego znajduje swoje naukowe potwierdzenie w wynikach przeprowadzanych badań. Wielokrotnie udowodniono pozytywne efekty takie jak np.: wzrost wydajności organizmu, wzmocnienie jego odporności, lepszy przepływ krwi (zmniejszone ryzyko wystąpienia zawału), korzystną przemianę substancji mineralnych, profilaktykę w chorobach układu kostnego poprzez poprawienie zaopatrzenia np. w wapń. Efekty te przypisywane są w pierwszej kolejności działaniu witaminy D3, której wytwarzaniu sprzyjają już niewielkie ilości promieniowania UV-B. Promieniowanie UV emitowane jest przez słońce.

    A czego dostarczają nam lampy Cosmedico?

    W sztucznym świetle pojedyncze wartości spektrum świetlnego mogą być dopasowywane do indywidualnych potrzeb użytkownika. Cosmedico TRIO to nie jedno-, dwu-, lecz trójkolorowe najnowsze lampy nasłoneczniające Cosmedico, które zostały zaprezentowane na targach SOLARIA 2005. Obszary przeznaczone do naświetlania różnych partii ciała (twarzy, korpusu i nóg) różnią się od siebie mocą, stanowią tym samym prawdziwą przyjemność opalania. Lampy są niezwykle estetycznie wykonane i rzucają się w oczy, gwarantując tym samym zainteresowanie każdego klienta odwiedzającego salony solaryjne! Lampy te zapewniają ochronne promieniowanie dla naszego ciała - zwykle pozostającego przez cały dzień pod warstwą ubrań, oraz odpowiednio dozowaną opaleniznę twarzy, dekoltu oraz nóg. Czas pracy lampy wynosi 1000 godzin. Oprócz tego Cosmedico oferuje dwumetrową lampę 200-225W-Version, która analogicznie do lamp Duo bazuje na technologii Cosmedico-VHR, a tym samym nadaje się do zastosowania w kabinach stojących. Firma Cosmedico przedstawia również 160W lampę reflektorową, która w odpowiednich urządzeniach również spełnia kryteria RTS.

    Wzmocnienie zespołu Cosmedico

    Po niespodziewanej przed ponad rokiem śmierci pracownika firmy Rolfa Rucka, Cosmedico przedstawia wszystkim Haralda Sippel (44 lata), nowego pracownika zespołu. Wnosi on do firmy dwudziestoletnie doświadczenie i jest od tej chwili odpowiedzialny za kilka rynków zbytu m.in. włoski i wschodnioeuropejski. Z biegiem czasu przejmie on również inne odpowiedzialne zadania.

    Cosmedico na targach w Kolonii

    Na stoisku Cosmedico podczas targów SOLARIA 2005 panowała gorąca atmosfera. Wielokrotnie w ciągu dnia jego teren przekształcany był w żywą scenę. Artyści Starglight-Express zachwycali zgromadzoną licznie publiczność imponującymi tańcami na wrotkach. Te wydarzenia targowe bardzo wyraźnie podkreślały motto firmy Cosmedico:

    "Wybierzcie się z nami w podróż. Z Cosmedico w podróż do świadomego swojej jakości salonu solaryjnego".

    Spis treści

     

     

    Polacy nie gęsi... swoje solaria też mają


    Branża solaryjna większości kojarzy się z zagranicznymi producentami, zachodnimi produktami, światową technologią, gdzie dla rodzimych producentów nie ma miejsca. Prawda jest jednak inna i z tego faktu powinniśmy być zadowoleni. W końcu Polacy nie gęsi i... swoje Tanzi mają.

    Tak, firma Tanzi to nie przysłowiowy kopciuszek. Jej urządzenia coraz częściej pojawiają się w zachodnich salonach solaryjnych i zdobywają tam popularność, promując polską myśl techniczną. Ten polski producent zadziwił branżę solaryjną ekskluzywną kabiną opalającą Avanti. Jest to urządzenie, którego popularność nie ograniczyła się jedynie do polskich salonów solaryjnych. Z każdym dniem podbija nowe rynki, a już za chwilę zostanie wsparte przez kolejne produkty oferowane przez Tanzi. Ale o tym opowie nam Zbigniew Wawer, właściciel firmy.

    SOLARIUM & Fitness: Chyba śmiało można powiedzieć, że firma Tanzi to największy polski producent kabin opalających. Jak do tego doszło?

    Zbigniew Wawer: Początki tego nie zapowiadały. Wszystko zaczęło się od kabiny przywiezionej przez znajomą ze Stanów jakoÉ mienie przesiedleńcze i pomocy przy jej montażu. Potem pojawił się pomysł, aby takie urządzenia - kompletnie wtedy nieznane na polskim rynku - produkować samemu. I wtedy zaczęły się schody, przez które przejść musi chyba każdy z pionierów rynku. Problemy ze zdobyciem odpowiednich materiałów, znalezieniem wykonawców niektórych części, certyfikacją, do której nie było jeszcze polskich norm. Na szczęście wszystko się udało. Na początku proste, montowane w garażu kabiny - jako zupełna nowość na naszym rynku - sprzedawały się praktycznie same. Od tej pory minęło już prawie 10 lat!

    S & F: Co się od tego czasu zmieniło?

    Z.W.: Dużym zwrotem było wprowadzenie projektowania komputerowego i budowa hali produkcyjnej. Pozwoliło to na tworzenie zdecydowanie bardziej zaawansowanych projektów - tak powstały Opale 2XL, Mini-Max i TANgo, Avanti oraz najnowsze urządzenie - Opal Fitness. Do dużej popularności naszych kabin przyczyniło się na pewno to, że nigdy nie oszczędzaliśmy na materiałach i komponentach. Wszystkie części są wykonywane na specjalne zamówienie lub wybrane z oferty renomowanych producentów. Podobnie jest z rozwiązaniami projektowymi - tworzymy takie, które pozwalają kabinie jak najbardziej efektywnie i bezawaryjnie opalać. W związku z tym, że nie obniżamy za wszelką cenę kosztów części i projektu, nie możemy też liczyć na kolosalne marże przy sprzedaży - ale skoro staliśmy się największym polskim producentem (a także eksporterem) solariów, to takie podejście jest chyba słuszne.

    S & F: Doskonale pamiętam prezentację Avanti - Targi Beauty na stołecznym Torwarze... Wprawdzie minęło już trochę czasu od tego wydarzenia, jednak model ten nadal zadziwia. Proszę powiedzieć jak doszło do powstania tej ekskluzywnej kabiny?

    Z.W.: Z pomysłem stworzenia luksusowej kabiny nosiłem się dosyć długo. Przyjął się - nie tylko na polskim rynku - dziwny i sztuczny podział, że łóżka są urządzeniami ekskluzywnymi a kabiny tanimi. Brakowało oferty dla osób, które wolą się opalać szybciej i higieniczniej, ale chciałyby mieć także dużo przestrzeni, klimatyzację i inne komfortowe rozwiązania. To samo dotyczyło wyglądu - bo dlaczego tylko łóżka miałyby przyciągać atrakcyjnym kształtem i podświetleniami? Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Jak nam donoszą właściciele solariów, Avanti cieszy się ogromną popularnością wśród klientów. Jest wiele salonów, które po zakupie pierwszej kabiny dokupowały po pewnym czasie kolejne. Dlatego też, mimo że model jest już od pewnego czasu na rynku, z każdym rokiem sprzedaje się lepiej.

    S & F: Tanzi jest znana jako firma poszukująca nowych rozwiązań. Warto wspomnieć chociażby o modelu duo, dla dwóch osób - jeden z pionierskich modeli urządzenia chyba na skalę światową. Czy nadal temat projektowy jest Wam tak bliski?

    Z.W.: To główne założenie. Konkurencja na rynkach światowych robi się coraz większa, ale większość firm produkcyjnych traktuje urządzenia stojące trochę po macoszemu, nie schodząc właściwie z utartych szlaków. My, jako firma specjalizująca się w produkcji kabin, jesteśmy niejako zobligowani do przełamywania schematów. Mogą to być nieco szalone projekty, jak podwójna kabina TANgo, albo też rzeczy całkiem na pozór proste, których nikt do tej pory w kabinach nie stosował: klimatyzacja, opalacz ramion... W tej chwili prowadzimy badania nad kilkoma bardzo nietypowymi i niestosowanymi jeszcze w tej branży rozwiązaniami - ale takie działania wymagają czasu, zanim wyjdą z fazy testów i projektów.

    S & F: ¦ledząc od kilku sezonów działania firmy Tanzi widać wzmożoną aktywność poza granicami Polski. Jak ocenia Pan tę ekspansję?

    Z.W.: Największy sukces odnieśliśmy do tej pory w Rosji, gdzie wysyłamy niemal połowę naszej produkcji. Mamy także dystrybutorów w Czechach, na Ukrainie i Białorusi, a owocem tegorocznych targów w Kolonii jest nowy przedstawiciel na Łotwę i Estonię. Europa Zachodnia jest bardziej ostrożna - oswaja się z nami od kilku lat, ale wszystko wskazuje na to, że rok 2005 będzie w tej kwestii przełomowy. Udało nam się zaistnieć na rynku mekki kabin pionowych - Wielkiej Brytanii, gdzie powstał salon ekspozycyjny naszych urządzeń. Na rynku brytyjskim najlepiej sprzedaje się do tej pory Avanti, wielkie nadzieje pokładamy też w najnowszym modelu - Opalu Fitness. Rozpoczęliśmy eksport do Hiszpanii, gdzie także największą popularnością cieszy się Avanti. Kabiny sprzedajemy również - już na indywidualne zamówienia - do Niemiec i Holandii. Bardzo duże zainteresowanie na targach w Kolonii wzbudził Opal Fitness. Najprawdopodobniej zaowocuje to nowymi kontraktami, szczególnie że Tanzi już dawno nie jest postrzegana na rynku międzynarodowym jako "egzotyczny" producent. Jesteśmy firmą zajmująca się wyłącznie kabinami, prezentującą pionierskie rozwiązania, zapracowaliśmy więc na renomę specjalisty od pionowego opalania.

    S & F: Właśnie, SOLARIA 2005 już za nami. Był Pan już po raz kolejny wystawcą w kolebce branży solaryjnej. Jak ocenia Pan te targi? Jakie korzyści przyniosły one firmie?

    Z.W.: Tak, to już trzecia nasza wizyta w Kolonii jako wystawcy. Kiedy pojechaliśmy tam po raz pierwszy, wzbudziliśmy ogromne zdziwienie: "To Polacy nie tylko kupują używany sprzęt z Niemiec? Produkują coś sami?". Co więcej okazało się, że ten polski sprzęt nie ustępuje jakością renomowanym i znanym markom. Podczas drugiej wizyty bardzo duże zainteresowanie budziły Avanti i TANgo - czegoś takiego rynek solaryjny jeszcze nie oglądał. W tym roku zostaliśmy potraktowani jako stały bywalec - nasza obecność nie budziła zdziwienia, dobra jakość urządzeń została potraktowana jako oczywistość. Mieliśmy mnóstwo spotkań umówionych jeszcze przed targami, nasi zagraniczni przedstawiciele zapraszali swoich klientów, żeby pokazać im prototyp nowej kabiny... Przeprowadziliśmy mnóstwo bardzo konkretnych rozmów, część z nich już zakończyła się podpisaniem kontraktów. Druga dobra strona naszej obecności na targach to kontakty z innymi producentami. Jest okazja zapoznać się z nowościami konkurencji, ale równie ważną z punktu widzenia producenta kwestią są spotkania z dostawcami komponentów. W Kolonii spotkaliśmy się z producentami lamp, części elektronicznych i innych podzespołów. Takie rozmowy, pozwalające zapoznać się z dostępnymi rozwiązaniami i technologiami, są bardzo ważne przy projektowaniu urządzeń wykraczających poza standardy.

    S & F: W ostatnim czasie bardzo popularne stały się wszelkiego rodzaju programy lojalnościowe. Co Państwo proponują klientom zaopatrującym się w firmie Tanzi?

    Z.W.: Na początku 2005 roku wprowadziliśmy program "Klub Tanzi". Nasi stali klienci zbierając punkty za zakupy mogą stać się właścicielami atrakcyjnych pakietów kosmetyków, akcesoriów do solarium, a nawet kupić taniej kabiny. Co miesiąc proponujemy też nowe promocje, zarówno jeśli chodzi o kosmetyki, jak i kabiny. Myślę, że oferta była bardzo atrakcyjna - mieliśmy wyprzedaż Opali, przy zakupie kabin oferowaliśmy lampy za pół ceny, klimatyzację i kosmetyki o wartości 5000 zł gratis, darmową gablotkę z kosmetykami. Do końca roku mamy bardzo dobre, premierowe ceny lamp. Atrakcyjne promocje przewidujemy także na przyszły rok. Na zniżki i gratisy mogą liczyć także nasi stali klienci, kupujący kolejne urządzenia - a takich nie brakuje. Planujemy także różnego rodzaju konkursy, zarówno dla pracowników jak i klientów solariów. W tym roku proponowaliśmy wszystkim kupującym kosmetyki Australian Gold¨ wzięcie udziału w konkursie, w którym nagrodą główną był weekendowy pobyt w Pałacu Piękności.

    S & F: Firma Tanzi kojarzy się przede wszystkim z kabinami. Czy to cała oferta?

    Z.W.: Myślę, że już od dłuższego czasu Tanzi nie kojarzy się tylko ze sprzętem solaryjnym. Od ponad dwóch lat jesteśmy przedstawicielem marki Australian Gold¨, wydaje mi się, że z sukcesem, skoro zwiększyliśmy sprzedaż o ponad 30%, a coraz więcej salonów zdaje sobie sprawę, że kosmetyki z górnej półki mogą się świetnie sprzedawać. Stworzyliśmy ogólnopolską sieć dystrybutorów, która ma w ofercie nasze urządzenia, lampy, kosmetyki oraz akcesoria solaryjne. Od października mamy wyłączność na lampy Effect, produkowane na amerykańskiej licencji. Ich premiera wypadła bardzo dobrze, w ciągu miesiąca sprzedaliśmy praktycznie całą pierwszą dostawę.

    S & F: Plany na przyszłość?

    Z.W.: Przede wszystkim premiera nowego urządzenia. Opal Fitness wchodzi do sprzedaży od stycznia 2006 roku, zastępując Opala 2XL i myślę, że stanie się hitem przyszłego roku. W tej chwili kończymy prace, czując niemal na plecach oddech zagranicznych kontrahentów, którzy mają już czekających na niego klientów. To kabina, w której zastosowaliśmy wiele nowoczesnych rozwiązań podobających się klientom w Avanti, a jednocześnie postaraliśmy się, żeby cena była znacznie niższa. Opal Fitness ma 49 lamp ustawionych w kształt umożliwiający optymalny rozkład promieniowania i efektywne opalanie. Elektroniczny panel sterowania, nawiewy na różnych poziomach oraz łatwo otwierane pokrywy lamp to uznane rozwiązania z Avanti. Głównym założeniem Opala Fitness jest maksymalna elastyczność cenowa i dostosowanie do klienta. Dopasować do swoich wymagań i możliwości cenowych będzie można nie tylko wygląd i wyposażenie kabiny (rodzaj lamp, wykończenie zewnętrzne, bryza), ale także np. podłogę - najtańsza wersja nie będzie miała jej wcale. Od stycznia będzie możliwe zamówienie kabiny z zewnętrznymi panelami standardowymi, podświetlanymi bądź z grafiką. W przyszłości powstanie także model ze skorupą termoformowaną, podobnie jak Avanti. Opal Fitness jest bardzo dobrą opcją dla klientów, którzy mają w swoim lokalu różnego rodzaju ograniczenia przestrzenne - kabina zajmuje niewiele miejsca i jest możliwe jej zainstalowanie już przy wysokości 225 cm. Będzie to także nasz główny towar eksportowy - ze względu na małą wagę jego transport do innych krajów będzie bardziej opłacalny.

    S & F: To wszystko?

    Z.W.: Nie. Zaraz po ukończeniu prac nad Opalem Fitness, zabieram się za projekt przebieralni zarówno do niego, jak i do Avanti - to wymóg szczególnie rynku brytyjskiego, gdzie 80% urządzeń pionowych jest sprzedawana z przedsionkami. W przyszłym roku planujemy także rozpoczęcie budowy nowej hali produkcyjnej. Pozwoli to nam podwoić powierzchnię przeznaczoną na produkcję, zakupić nowe maszyny, wdrożyć nowe technologie. A potem... Mamy już pewne plany, ale może nie zdradzajmy ich za wcześnie.

    S & F: Dziękujemy za rozmowę i życzymy zrealizowania zamierzonych planów i wielu sukcesów.

    Dariusz Idkowiak

    Spis treści

     

     

    Polska piękność oczarowała Philipsa


    Na niemal każdy międzynarodowy konkurs, w którym liczy się piękno i kobiecy seksapil z różnych zakątków świata przesyłane są portrety, a także zdjęcia całych postaci. Na każdym piękne, roześmiane dziewczyny. Długie obrady światowej klasy jury, niepewność i... znowu wygrała Polka.

    To nie żart. Jako przedstawiciel płci brzydszej mogę stanowczo powiedzieć: Polki to najpiękniejsze kobiety na świecie. Oczywiście zaraz pojawią się głosy, że nie jestem obiektywny, ale jak mam być obiektywny, skoro na co dzień zewsząd otaczają mnie piękne kobiety. Żyję w raju!

    Jednak nie będę teraz pisał o swoich spostrzeżeniach na temat Polek. Skupię się na ciekawej i przeprowadzonej z dużym rozmachem akcji zorganizowanej przez firmę Philips, tym bardziej, że mogli w niej wziąć udział także mężczyźni. W tym miejscu warto dodać, że męskie zgłoszenia stanowiły spory odsetek nadesłanych zdjęć. Nagrodą był udział w dużym projekcie, jakim jest kalendarz Philipsa na rok 2006. Wstęp dotyczący polskich piękności oczywiście nie został napisany przypadkowo. Dla nas najprzyjemniejszym momentem było ogłoszenie zwyciężczyni i dlatego skupiliśmy się wyłącznie na damskiej części tej wspaniale zorganizowanej akcji. Mogę więc z ogromną satysfakcją zakomunikować, że konkurs wygrała Dorota Krzysztofek ze Szczecina. Dodam, że na co dzień korzysta ona z solarium, wyposażonego w lampy Philips Cleo Performance. Taki sukces w branży solaryjnej nie zdarza się codziennie, więc specjalnie dla Państwa przeprowadziliśmy wywiad z Panią Dorotą Krzysztofek i Panem Krzysztofem Mokrzyckim, właścicielem solarium, z którego usług laureatka korzysta. Pani Dorota Krzysztofek, jak o sobie mówi, jest osobą bardzo wesołą, szaloną ale twardo stąpającą po ziemi! Podkreśla, że jest ambitna, trochę nawet uparta i zawsze dąży do wyznaczonego przez siebie celu. Nie lubi przegrywać! W kontaktach z ludźmi na pierwszym miejscu stawia szczerość, otwartość, nie lubi osób bez poczucia własnej wartości, zakompleksionych. Interesuje się psychologią, historią starożytnych cywilizacji oraz buddyzmem. Jej marzenie to podróż do Tybetu, a w dalszej kolejności chce zobaczyć Tajlandię - Bangkok, Meksyk oraz wszystkie cuda świata! Uwielbia pracę przed obiektywem i - co trzeba przyznać z całą stanowczością - wychodzi jej to doskonale.

    SOLARIUM & Fitness: Pani Doroto, czym jest dla Pani opalanie w solarium?

    Dorota Krzysztofek: Dla mnie opalanie to dbałość o swój wygląd. Chcę być odbierana pozytywnie. Pragnę jak każda kobieta czuć się swobodnie i pięknie, a opalenizna to niezwykle ważny element w całej tej układance. Chcę dobrze wyglądać, zatem nie mogę zapominać o wizycie w solarium. Nie wyobrażam sobie swojego ciała bez opalenizny. Ona podkreśla moją urodę i eksponuje ciało. To coś naturalnego i pięknego zarazem. Opalenizna to część mojego ja, więc czuję się w niej po prostu świetnie. Do solarium chodzę od kilku lat. Namówiłam nawet moją mamę i przychodzimy tu razem. Nic więc dziwnego, że z Panem Krzysztofem wiąże nas nić serdeczności, a w salonie panuje prawie rodzinna atmosfera.

    S & F: Jak dowiedziała się Pani o konkursie?

    D.K.: Poinformował mnie o nim Pan Krzysztof. Przeczytał o tej akcji w waszym piśmie ("Solarium & Fitness" - przypis redakcji). Od razu zaraził mnie tym pomysłem. Sami zrobiliśmy zdjęcia w salonie. Pozostało je tylko wysłać i oczekiwać na werdykt komisji. Mówiąc szczerze w pewnym momencie nawet zapomniałam o akcji, gdyż wydawało mi się, że wyniki powinny zostać już dawno ogłoszone, a żadna informacja do mnie nie dotarła. Gdy pewnego dnia zadzwonił Pan Krzysztof myślałam, że to żart. W pierwszej chwili byłam bardzo zaskoczona, ale zaraz potem poczułam ogromną radość z tego, że wygrałam taki międzynarodowy konkurs.

    S & F: Czy nie liczyła Pani na wygraną?

    D.K.: Biorąc udział w tym konkursie miałam nadzieję, że zostanę zauważona. Ale nie byłam pewna czy wygram. Liczyłam jednak na to, że ktoś zobaczy moją twarz, że się spodobam i coś z tego wyjdzie. Po prostu cały czas wierzyłam w siebie. Zdawałam sobie jednak sprawę, że to międzynarodowy konkurs. Wiedziałam więc, że konkurencja będzie ogromna. Już po przyjeździe do Amsterdamu dowiedziałam się, że miałam jeszcze dwie bardzo poważne konkurentki, jednak udało mi się zwyciężyć. I z tego jestem ogromnie zadowolona.

    S & F: Czyli jednym słowem radość...

    D.K.: Tak, to słowo chyba najlepiej oddaje to co czułam, gdy dowiedziałam się o wygranej.

    S & F: Czy to pierwszy Pani konkurs?

    D.K.: Nie, to nie jest mój debiut. Wcześniej wzięłam udział w sesji dla magazynu CKM oraz kilku innych sesjach na zlecenie różnych firm. Mogę powiedzieć, że to kolejny etap mojej kariery na tym polu i cieszę się, że są na tej drodze takie sukcesy, jak ta przygoda z Philipsem. To bardzo ważne wydarzenie w moim życiu i jestem dumna z tego, że to ja wygrałam, że to ja będę przez najbliższy rok reklamować tę markę.

    S & F: Cała sesja została zorganizowana w Amsterdamie. Jak Pani wspomina ten wyjazd?

    D.K.: Amsterdam to cudowne miejsce. Byłam tam już po raz drugi, a może dopiero drugi raz i ucieszyłam się, że sesja zostanie zorganizowana właśnie w tym mieście. Bardzo chciałam zwiedzić wiele ciekawych miejsc i w dużej mierze mój plan udało się zrealizować. Zwiedziłam między innymi Muzeum Figur Woskowych Madamme TussaudŐs, a także Muzeum Seksu. Mówiąc zupełnie szczerze, wielka szkoda, że wielu zabytkowych miejsc nie udało mi się zobaczyć. Może innym razem będzie okazja.

    S & F: A sama sesja zdjęciowa?

    D.K.: To była ciężka, wyczerpująca praca. Prawie dwa pełne dni zdjęciowe. ¦wietna ekipa, profesjonaliści w każdym calu. Co do samej sesji natomiast, powiem szczerze, że zdziwiłam się, że skupiono się nie tyle na całej sylwetce, a jedynie na poszczególnych częściach ciała. Tak jak powiedziałam wcześniej, było ciężko. Sama widziałam jedynie efekty pracy z dnia pierwszego. Teraz z niecierpliwością czekam na efekt końcowy. Najprawdopodobniej zdjęcia z moim udziałem zostaną wykorzystane tylko do produkcji kalendarza, jeśli jednak pojawią się kolejne propozycje na pewno byłabym gotowa je rozpatrzyć. Cieszę się z tego, że to moje ciało znajdzie się na kartach tej produkcji Philipsa. To duża radość i na pewno jest to kolejny dowód, że to, co robię przynosi efekty i znajduje aprobatę. To bardzo ważne.

    S & F: Na koniec pytanie, dlaczego korzysta Pani właśnie z tego solarium?

    D.K.: To proste, nie znam lepszego.

    S & F: Panie Krzysztofie, ostatnie słowa Pani Doroty to chyba duże wyróżnienie?

    Krzysztof Mokrzycki: Tak, tak właśnie je odbieram. Zresztą jak wspomniała Pani Dorota, jesteśmy związani ze sobą praktycznie od kilku lat. Pamiętam pierwsze wizyty, gdy przychodziła do salonu razem ze swoją matką. A teraz ten sukces. Bardzo się z tego cieszę.

    S & F: Czy długo jest Pan w tej branży?

    K.M.: Moje solarium istnieje już 16 lat i od tego czasu praktycznie stale staramy się prowadzić usługi na niezmiennie wysokim poziomie. To niezwykle istotne. Wszystko zaczęło się jednak dosyć przypadkowo. Razem z kolegą ze Szwecji prowadziliśmy firmę konsultingową. Zajmowaliśmy się poszukiwaniem kapitału zagranicznego. On prowadził tego typu działalność w Skandynawii już wcześniej, więc nic dziwnego, że poszedłem w tę stronę. Mogę się pochwalić, że moim pierwszym urządzeniem było solarium sprowadzone bezpośrednio z Niemiec. To było pierwsze solarium w Szczecinie, chwilę po zamontowaniu rozpoczął się prawdziwy boom na tego typu usługi. Dosłownie nie zamykały się drzwi. Pamiętam takie sytuacje w okresie przedświątecznym, że ustawiały się przed lokalem kolejki. To było najlepsze potwierdzenie trafności podjętej decyzji. Dla mnie to było coś niezwykłego, prawdziwy szok.

    S & F: Co dla Pana jest najważniejsze w prowadzeniu usług?

    K.M.: Zadowolenie klientów - gdy oni są zadowoleni, także ja mogę czuć się szczęśliwy. Jestem przekonany, że 30-40% sukcesu salonu to obsługa i atmosfera panująca w salonie. Właśnie atmosfera decyduje o powodzeniu, bądź niepowodzeniu tego, czy innego punktu usługowego. To oczywiste, że klient wtedy wraca, gdy jest z usługi zadowolony. Mimo bardzo dużej konkurencji i tego, że obecnie pracuję w zupełnie innych warunkach niż przed kilkoma laty, to jednak ludzie przychodzą właśnie do mnie. Wiedzą, że w moim salonie mogą opalać się w sposób profesjonalny.

    S & F: Co rozumie Pan pod pojęciem profesjonalne opalanie?

    K.M.: Duży nacisk kładę na kwestie związane z obsługą klienta. Zainwestowałem w sporą przestrzeń, którą wykorzystałem na swego rodzaju poczekalnię. Tu klient może wypić kawę, przeczytać czasopisma, posłuchać muzyki itd. Oczywiście to nie wszystko. Wiele uwagi poświęcam kwestii doboru odpowiednich lamp.

    S & F: Mogę dowiedzieć się, jakich?

    K.M.: Właściwie "od zawsze" pracuję na lampach Philips Cleo Performance, które najczęściej kupuję w firmie Tri Star. Z doświadczenia wiem, że to świetna marka, oferująca dobrą jakość i co ważne, lampy te opalają dokładnie tak, jak tego oczekują moi klienci. Nie proponuję lamp agresywnych, wolę słabsze nawet kosztem wydłużonego czasu ekspozycji w solarium. Tego właśnie oczekują moi klienci. Są to lampy o współczynniku 0,7 UVB/UVA, co pozwala na dłuższe opalanie. W urządzeniach typu TURBO założyłem lampy o współczynniku 1,4. Z moich obserwacji wynika, że to klientom w zupełności wystarcza, dlatego nie stosowałem w swoich solariach mocniejszych lamp. Nigdy nie dopuściłem, aby klient z solarium wychodził poparzony lub by jego ciało pokrywał widoczny rumień. To negatywne zjawisko i staram się walczyć z takimi przyzwyczajeniami klientów. Może "walczyć" to niewłaściwe określenie, po prostu staram się uświadamiać, że taka usługa może być dla niego szkodliwa. Skoro rozmawiamy o lampach to dodam, że oczywiście o każdej ich zmianie informowani są klienci, a czasy ekspozycji zdecydowanie skracane. To także jest niezwykle istotne, gdy chce się prowadzić usługi na wysokim, zadowalającym mnie i moich klientów poziomie.

    S & F: Czy widzi Pan inne zagrożenia?

    K.M.: Z przyjemnością mogę powiedzieć, że coraz rzadziej pojawiają się osoby uzależnione od słońca i opalania. Myślę, że nieocenione zasługi ma tu prasa specjalistyczna i zwracanie uwagi na tę chorobę, a co za tym idzie coraz wyższy poziom edukacji społeczeństwa w tej kwestii. To jeden z elementów, na który trzeba zwracać uwagę podczas prowadzenia tego typu usług. Wszystko musi perfekcyjnie funkcjonować. Tylko wtedy obie strony są zadowolone. Może właśnie dlatego mam to szczęście, że w moim salonie opala się Dorota, która w przyszłym roku będzie reklamowała znaną markę Philips.

    S & F: Czy widzi Pan zmiany jakie nastąpiły w ostatnich latach w branży solaryjnej?

    K.M.: Myślę, że branża solaryjna trochę zachłysnęła się sukcesem, czasy opalań są coraz krótsze, lampy coraz mocniejsze. Rozumiem, tego oczekują klienci, ale czy nie powinniśmy zastanowić się, w którą stronę zmierzamy? Seans staje się coraz bardziej nienaturalny i to jest zagrożenie. Myślę, że wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Ta pogoń za zyskiem. Sprzedaż usługi, sprzedaż akcesoriów do solarium, to wszystko chyba idzie w złą stronę. Często zapomina się o kliencie, solarium wyposaża w różne dziwne funkcje, a nawet w telewizory. Wydaje mi się, że zaczynamy zapominać o najważniejszym, o relaksie, odpoczynku. Zauważalne jest jednak większe otwarcie mężczyzn na solarium. Wcześniej nasze usługi były domeną raczej płci pięknej, często wręcz odbierane jako usługi skierowane wyłącznie nich. Teraz sytuacja się zmienia: znaczny procent naszych klientów to mężczyźni i to na pewno cieszy mnie jako właściciela salonu solaryjnego.

    S & F: Zakończył Pan jednak w sposób optymistyczny.

    K.M.: Osobiście liczę, że tak właśnie będzie. Za kilka lat, gdy rynek w pełni się ukształtuje, zobaczymy gdzie tak naprawdę się znajdziemy. Jedno jest pewne, solaria są potrzebne, bo tylko one pozwalają na zdobycie pięknej, zdrowej opalenizny.

    S & F: Życzymy sukcesów.

    Spis treści

     

     

    Power Program!


    Minęło już kilka tygodni od zakończenia targów SOLARIA 2005. Wciąż jesteśmy pod wrażeniem zaprezentowanych w Kolonii nowości, ich ilości i różnorodności.

    Po okresie intensywnych prac zmierzających do wykorzystania w urządzeniach opalających najnowocześniejszych rozwiązań technicznych Ergoline wróciło do podstawowych założeń działania solarium; zajęło się mocą promieniowania ultrafioletowego oraz zużyciem energii, czyli kosztami prowadzenia działalności.

    Smart Power - oszczędzaj inteligentnie!

    Wydaje się oczywiste, że efekt opalania nie zależy od ilości energii zużytej przez urządzenie solaryjne, ale od ilości wyemitowanego przez nie promieniowania UV, które wywołuje pożądaną reakcję skóry. Jednak dopiero wprowadzenie modeli Smart Power pozwoliło na jasne odzwierciedlenie teorii w praktyce. Ergoline wprowadziło do języka branżowego nową wielkość: całkowitą wydajność promieniowania UV wyrażoną w kilodżulach na minutę [kJ/min]. Teraz sprawdzając efektywność urządzeń solaryjnych trzeba porównywać właśnie te parametry, a nie moc lamp długich czy też opalaczy twarzy.

    Technologia Smart Power znacznie redukuje zużycie energii w studio. Dzięki wysokiej wydajności specjalnych statycznych dławików elektronicznych lampy niskociśnieniowe w strefie ciała potrzebują o 20% mniej energii. Oczywiście przy niezmienionej mocy promieniowania UV. Oznacza to, że praca zwykłych lamp 160W, emitujących dokładnie tę samą ilość promieniowania UV co analogiczne lampy z dławikami elektromagnetycznymi 160W, wymaga poboru energii elektrycznej o mocy jedynie 125W.

    Także w strefie twarzy same nowości. Technologia Ergoline Ultra Performance to nowy reflektor szklany o zupełnie zmienionej geometrii oraz nowy szklany filtr. Zastosowanie tych dwóch elementów pozwala zmniejszyć zużycie energii przy jednoczesnym zwiększeniu mocy UV opalaczy twarzy. Nowa technologia zapewnia wyższą moc UV lampy wysokociśnieniowej 420W niż zużywającej więcej prądu 520W w technologii Ultra VIT 2.4!

    Smart Power zastosowano w serii Excellence (Excellence 880) oraz Evolution (Evolution 660). Dzięki temu zapotrzebowanie na energię w przypadku Excellence 800 (18,3 kW) spadło o ponad 4kW i wynosi w modelu 880 tylko 14 kW! Analogicznie w serii Evolution uzyskano w stosunku do wersji 600 (15,5 kW) oszczędność ponad 4 kW, dochodząc do 10,6 kW dla modelu 660.

    Co najważniejsze w obu przypadkach udało się, pomimo zmniejszenia zapotrzebowania na energię, zwiększyć efektywną moc ultrafioletu: z 88,8 kJ/min w modelu 800 do 89,8 kJ/min w 880 oraz z 74,9 kJ/min w Evolution 600 do 75,5 kJ/min w Evolution 660. Widać to wyraźnie na załączonym wykresie.

    Co to oznacza w praktyce? Że wyposażenie studia w 3 urządzenia Excellence 880 w miejsce 800 daje nam oszczędność energii równą pracy Ergoline Lounge!

    Inteligentne opalanie - w nowej formie

    Poznaj parametry swojej skóry, lepiej się opalisz. To prawda znana w branży. Technologia IQ powoli, ale konsekwentnie, wkracza także do polskich solariów. Od targów w Kolonii modele Excellence IQ i Evolution IQ zachwycają nową, jeszcze bardziej przekonującą formą. Imponujący wygląd, efekty świetlne, rozpoznawane już kolory Violet Moods zapraszają do opalania. W obu modelach zastosowano nowe opalacze twarzy w technologii Ergoline Ultra Performance. Dzięki temu Excellence IQ wysterowane w trybie bez czujnika mocą do 520W stało się najmocniejszym solarium w aktualnej ofercie Ergoline (pomijając model 950). Dysponuje wydajnością UV na poziomie 96,7 kJ/min. Także moc UV Evolution IQ w wysokości 79,8 kJ/min wydaje się rewelacyjna.

    Moc opalania, która zachwyca

    Excellence 950 to zupełna nowość w ofercie Ergoline. Przeznaczona jest dla salonów solaryjnych, które chcą zaoferować klientom niezapomniane przeżycia i uzyskanie głębokiej i pięknej opalenizny. To wspaniałe urządzenie od początku porywa swoim dynamicznym wyglądem.

    Rzucający się w oczy kolor magenty w połączeniu ze srebrną obudową i efektami świetlnymi w górnej i dolnej części, zalewa studio magicznym blaskiem, tworzy jedyną w swoim rodzaju formę tego faworyta wśród solariów Ergoline.

    Serca amatorów opalania zaczynają bić szybciej zaraz po włączeniu 20 jednostek wysokociśnieniowych w części górnej w strefie twarzy i ciała. Ofertę mocy uzupełnia 19 lamp Turbo Power części dolnej. Całość daje nieporównywalne z niczym natężenie UV - 109,1 kJ/min. Wszystko po to, by wywołać opaleniznę, która nie ma sobie równych!

    Ergoline Excellence 950 wyposażone jest seryjnie we wszystkie funkcje komfortowe, w tym Aqua Fresh, Aroma, Climatronic. Dostępna jest też wersja z systemem dźwiękowym 3D-Sound.

    Otwórz umysł na jeszcze większą moc!

    Kolejna nowość Ergoline jest na pewno faworytką w konkursie piękności solariów. Open Sun 550 przyciąga wzrok futurystycznym kształtem obudowy, wymownym połączeniem kolorów magenty i srebra oraz wspaniałymi efektami świetlnymi. Reszty dopełniają żagle reflektorów A.R.T. A jednak nie to jest w tym modelu najważniejsze. Podstawą jest nowa moc! 45 lamp niskociśnieniowych Turbo Power 160W w połączeniu z dwoma jednostkami wysokociśnieniowymi 800W dają moc opalania niespotykaną do tej pory w modelach Open Sun. Nowa technologia żagli reflektorów A.R.T. oraz umieszczenie ich bliżej jednostek wysokociśnieniowych, a co za tym idzie bliżej twarzy, daje 67,1 kJ/min mocy całkowitej UV. Open Sun jest też jednym z najwygodniejszych urządzeń w ofercie Ergoline.

    Leżanka Multi Relax jest wyjątkowo szeroka. Posiada zintegrowany podgłówek oraz wielopunktowy podnóżek, a także wgłębienia na ramiona umożliwiające przyjęcie optymalnej pozycji. Oznacza to powrót technologii Open Sun do salonów solaryjnych.

    Intensywna opalenizna - ekonomiczna cena!

    Takie połączenie wydaje się niemożliwe! A jednak Ergoline temu sprostało sprytnie łącząc różne rodzaje lamp w jednym urządzeniu. Możliwe stało się obniżenie ceny zakupu solarium, które zapewnia wysoką jakość opalenizny poprzez rezygnację z większości funkcji komfortowych. Urządzenia Twin Power wyposażone są w lampy 160W w części górnej i 120W w części dolnej. To pozwoliło wyeliminować klimatyzację. Wersja podstawowa nie posiada również funkcji Aqua Fresh i Aroma, ma za to opalacze twarzy Ultra VIT. W rezultacie cena urządzenia o tej klasie jest niewyobrażalnie niska! Twin Power dostępne są w serii Excellence i Evolution.

    Wysmukłe i silne!

    Firma Ergoline uzupełniła również ofertę w zakresie solariów pionowych. Obok popularnego także na naszym rynku Lounge, który gwarantuje komfort opalania i sam w sobie stanowi element dekoracyjny w studio, pojawił się model Vertical. Jest to solarium mniejsze od Lounge, wyposażone w 48 lamp o mocy 180W i długości 2 metrów. Dzięki niewielkim rozmiarom i niedużej odległości lamp od ciała urządzenie zapewnia rewelacyjną efektywność procesu opalania. Jest to na pewno model dla wszystkich, którzy chcą się opalać szybko i intensywnie. Vertical jest odpowiedzią na oczekiwania klientów, którzy poszukiwali solariów niewyposażonych w zintegrowaną przebieralnię i tańszych niż Lounge. Vertical zachowało znakomity wygląd zewnętrzny. Motywy ludzi na błyszczącym aluminium oraz podświetlone logo Ergoline dają przyjemne wrażenia wizualne.

    Najszersza oferta w branży

    Wszystkie nowości Ergoline uzupełniły dotychczasową ofertę, wzbogacając listę znanych wcześniej modeli. Znajdują się na niej małe urządzenia Ambition 250, dalej Advantage 350 i 400 w nowym designie, aż po Evolution i Excellence. Do wyboru są oczywiście urządzenia stojące i Open Sun. Każdy kupujący modele Advantage 400, Evolution i Excellence może zdecydować, czy chce korzystać z Super Power, Twin Power, Turbo Power, Smart Power czy też opalać się przy użyciu systemu IQ w wersjach Intelligent Power lub Automatic Power. Dodatkowo seria Excellence oferuje model 950 w wersji Ultra Power.

    A to jeszcze nie koniec atrakcji. Klienci solariów przychodzą po opaleniznę, ale szukają też rozrywki. Dlatego modele Evolution i Excellence posiadają systemy Stereo-Sound, 3D-Sound lub Multivision, umożliwiające oglądanie programów telewizyjnych, odtwarzanie płyt DVD lub korzystanie z koloroterapii w czasie seansu opalającego. Wszystkich zainteresowanych nowymi urządzeniami zapraszamy do kontaktowania się z firmą JK Solaria. Bezpłatny katalog nowych urządzeń w j. polskim można zamówić e-mailem pod adresem katalog@ergoline.pl

    Spis treści

     

     

    Słońce zamknięte w sztukę


    Tegoroczne targi SOLARIA 2005, które odbyły się w Kolonii w dniach 27-29 października, zgromadziły wszystkich liczących się światowych producentów branży solaryjnej, którzy jak co dwa lata zaprezentowali skrywane w tajemnicy nowości kosmetyczne i innowacje techniczne, określające kierunki rozwoju branży.

    Największa impreza branżowa na świecie stanowi doskonałą okazję do prezentacji nowych produktów. Nie inaczej było w tym roku. Duża liczba zwiedzających, szerokie komentarze w mediach - to wszystko sprawia, że "być lub nie być w branży solaryjnej", oznacza "być" na targach w Kolonii. To właśnie od pokazów targowych rozpoczynają się sukcesy rynkowe wielu produktów, które następnie w błyskawicznym tempie zdobywają rynki całego świata, ciesząc się niezrównanym powodzenie wśród klientów. Silna konkurencja, z którą mamy do czynienia w branży solaryjnej sprawia, iż nowe produkty aby odnieść sukces rynkowy muszą spełniać podstawowy warunek jakim jest zaoferowanie potencjalnym klientom nowych, wyjątkowych i nieznanych rozwiązań. Rosnące oczekiwania klientów sprawiają, że na sukces nie mają szans produkty, powielające istniejące już i znane rozwiązania lub schematy.

    Nowości Art of Sun

    Tradycyjnie na targach SOLARIA 2005 swoje nowości kosmetyczne przedstawiła także doskonale znana firma Art of Sun. Tegoroczne nowości Art of Sun okrzyknięte zostały przebojem targów w Kolonii za sprawą nowatorskiego spojrzenia firmy na przeznaczenie i oddziaływanie na organizm człowieka kosmetyków do opalania, zastosowanie w nich ekskluzywnych, rzadkich i starannie dobranych składników naturalnych najwyższej jakości, które zamknięte zostały w atrakcyjnych opakowaniach i są dostępne w równie atrakcyjnych cenach. Ważnym elementem sukcesu targowego, który z całą pewnością przełoży się na zainteresowanie i sukces rynkowy, był także doskonały marketing i promocja nowych produktów. Warto podkreślić, że stoisko firmy UV-Power, do której należy marka Art of Sun liczyło ponad 800 metrów kwadratowych i było największym stoiskiem targowym! Zwracało uwagę zwiedzających nie tylko swoimi olbrzymimi rozmiarami ale także niespotykanym designem, licznymi atrakcjami, orientalną kuchnią oraz profesjonalną obsługą. Każdy klient mógł skosztować drinka, który swoją nazwą i składem odpowiadał określonemu kosmetykowi z nowej serii. Taki właśnie styl i rozmiar promocji nowych produktów, obecnych już na rynku polskim, wskazuje jednoznacznie na powagę i szacunek jakim darzy swoich klientów na całym świecie marka Art of Sun. Do nowości Art of Sun zaprezentowanych podczas targów w Kolonii należą: znakomita, energetyzująca seria kosmetyków Trend Tanology, orientalna i relaksująca seria Zen Tanology oraz profesjonalny kosmetyk do opalania nóg Perfect Lex.

    Seria Trend Tanology to najwyższej jakości kosmetyki solaryjne, stworzone na bazie wysokogatunkowych, starannie wyselekcjonowanych składników naturalnych. Seria Trend Tanology składa się z pięciu balsamów, które dzięki swojej różnorodności przeznaczone są dla wszystkich klientów bez względu na fototyp skóry.

    Każdy produkt serii Trend Tanology zawiera specjalnie stworzone, innowacyjne połączenia składników odpowiedzialnych za przyspieszenie oraz intensyfikację efektów opalania.

    Kosmetyki nadają skórze szczególnie głęboką, piękną i trwałą opaleniznę. Zastosowany w nich kompleks odchudzający OPC-OL-Slimming-Complex jest najbardziej wyrafinowaną i jednocześnie najbardziej ekskluzywną formą antyoksydantu występującego w naturze, który stanowi obok olejku arganowego, witamin A, C, E, podstawowy składnik serii Trend Tanology. OPC - oznacza oligomer procyanidiny, który występuje w pestkach winogron i korze pinii. Jest to doskonały składnik odpowiedzialny za pielęgnację skóry. Jego obecność w kosmetykach Trend Tanology jest niezbędna, gdyż prowadzi do wzmocnienia tkanki łącznej oraz osiągnięcia bardzo dobrej syntezy kolagenowej. OL - oznacza oliwę z oliwek, która od tysięcy lat jest powszechnie uznawana za synonim witalności i siły życiowej. Oliwa z oliwek jest zalecana przy tworzeniu kosmetyków do opalania, pielęgnujących skórę, gdyż posiada doskonałe właściwości wzmacniające, ochronne, wyszczuplające. Jednym z najważniejszych składników oliwy z oliwek jest witamina E i odkryty przez naukowców amerykańskich składnik przeciwzapalny znany pod nazwą COX, który poprawia spoistość komórek oraz wspomaga proces regeneracji skóry. Seria Trend Tanology składa się z następujących kosmetyków:

  • Cool Position. Doskonały preparat zawierający laktat mentolowy, dzięki któremu podczas seansu opalania odczuwamy przyjemne chłodzenie skóry. Dodatkowo kosmetyk zawiera kompleks Tyrosine-Intensive-Taner, będący połączeniem tyrozyny, ekstraktu z trzciny cukrowej, amarantu i DHA (erytruloza), a więc składników, które gwarantują uzyskanie intensywnej i pięknej opalenizny.
  • Yummy yummy. Owocowa świeżość tego balsamu połączona z masłem kakaowym, pozwala uzyskać pięknie opaloną i gładką jak jedwab skórę. Zastosowany w kosmetyku kompleks składników Melanin-High-Intensive-Tanner, do którego należą: melanina, ekstrakt z trzciny cukrowej, amarant oraz DHA (erytruloza), pozwalają na uzyskanie głębokiej opalenizny o indywidualnej barwie.
  • Tinted Tequila. Tak głęboka opalenizna może być przedmiotem zazdrości. Kosmetyk zawiera Extreme-Bronzer dodatkowo wzbogacony olejem z kokosów. Stanowi doskonałe połączenie składników intensyfikujących efekty opalania, do których należą: ekstrakt z trzciny cukrowej, DHA (erytruloza), amarant, melanina, ekstrakt z łupin orzecha włoskiego. Tinted tequila to balsam do opalania dla najbardziej wymagających.
  • Hot Hunter. Ten doskonały kosmetyk zawiera aż dwie substancje czynne odpowiadające za przyspieszenie brązowienia skóry: Tingle Light - składnik rozgrzewający, stworzony na bazie pieprzu Cayenne oraz Intensive - Bronzer, stanowiący połączenie ekstraktu z trzciny cukrowej, DHA (erytrulozy) i amarantu. Dzięki tym składnikom Hot Hunter wprowadza w świat głębokiej, brązowej opalenizny, która pojawia się niezwykle szybko. W uzyskaniu wspaniałych efektów opalania pomaga olejek z macadamiusa, który pielęgnuje skórę.
  • Goody Good. After-Sun-Tanner - kosmetyk stosowany po opalaniu. Przedłuża trwałość pięknej opalenizny dzięki wyszukanym składnikom o najwyższej jakości. Ekstrakt z trzciny cukrowej, orzecha włoskiego oraz amarantu, tworzą z tego balsamu bardzo skuteczny środek pielęgnacyjny, który stosowany po zakończeniu seansu opalania, w optymalny sposób nawilża i rewitalizuje skórę. Najlepsze efekty działania kosmetyku Goody Good uzyskasz poprzez jego codzienne stosowanie.

    W naturalnym środowisku dalekiej Azji odkryty został klucz do uzyskania naturalnego piękna. Art of Sun stworzyło serię kosmetyków do opalania Zen Tanology, które dzięki doskonałym kompleksom naturalnych składników przenikają głęboko w skórę, uzdrawiając nasze ciało oraz duszę. Odwieczna walka z upływem czasu o naturalnie piękną skórę powoduje, iż nasze ciało potrzebuje przede wszystkim wspaniałego nawilżania oraz ochrony przed działaniem negatywnych czynników środowiska, w którym żyjemy. Kosmetyki serii Zen Tanology - "Mai Tan" oraz "Fee Ling" stanowią swego rodzaju tarcze ochronne, które zabezpieczają naszą skórę przed powstawaniem zmarszczek oraz efektami starzenia. Znajdujący się w tych kosmetykach kompleks GSA oraz kompleks odchudzający OPC-OL-Slimming-Complex, pobudzają naturalne siły obronne naszego organizmu, aktywnie przeciwstawiają się upływowi czasu, ofiarując skórze uczucie wiecznej młodości i wiecznego piękna. Ekstrakt z łupin orzecha włoskiego, tyrozyna, DHA, są podstawowymi składnikami kosmetyków "Mai Tan" i "Fee Ling", dzięki którym uzyskujemy zdrową i piękną skórę oraz najwspanialsze efekty opalania. Kosmetyki Zen Tanology zalecane są przy kuracjach odchudzających oraz antycellulitowych. GSA-Complex łączy w sobie:

  • Granat - drzewo granatu zawiera w swoich owocach jedyny w swoim rodzaju, prawdziwy naturalny skarb, którym jest niespotykany nigdzie indziej kwas tłuszczowy. Ze skórki owoców granatu uzyskujemy bardzo skuteczne ekstrakty, działające na naszą skórę w sposób stymulujący, ujędrniający i pobudzający. Owoce granatu zawierają ponadto flawonoidy działające przeciwzapalnie, bardzo silne antyoksydanty, kwasy omega, kwasy palmitynowe i stearynowe, a także garbniki nadające błonom komórkowym pożądaną elastyczność. Wspaniałe efekty oddziaływania granatu na skórę człowieka, potwierdzone zostały najnowszymi badaniami laboratoryjnymi.
  • Proteiny jedwabiu - regulują naturalną równowagę wilgotności skóry, tworzą warstwę, która rozświetla skórę oraz dba o jej elastyczność.
  • Olej arganowy - olej uzyskiwany z drzewa Argania Spinosa rosnącego na terenie Maroka.

    W 1998 roku UNESCO na obszarze występowania drzewa arganowego stworzyło chroniony rezerwat. Olej z drzewa arganowego to najdroższy i najlepszy olej na świecie, który nazywany jest także "pięknem z drzewa życia". Jest on bogaty w witaminę E i doskonale chroni komórki organizmu przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Działa rewitalizująco i nawilżająco, przeciwdziała procesom starzenia się skóry, poprawia jej elastyczność oraz jędrność, wspomaga odnowę komórek.

    Kolejną nowość stanowi kosmetyk Perfect Lex profesjonalny kosmetyk do opalania, który jest odpowiedzią na nasze wyobrażenie o pięknych nogach. Regularne stosowanie kosmetyku Perfect Lex to pewność uzyskania, w bardzo krótkim czasie, trwałego efektu w postaci zdrowego i atrakcyjnego wyglądu Twoich nóg. Perfect Lex to kosmetyk do opalania, który zawiera składnik rozgrzewający, wywołujący efekt ocieplenia i mrowienia skóry, w zasadniczy sposób poprawiający i wspomagający jej ukrwienie oraz jędrność. Rozgrzanie skóry wpływa na prawidłową pracę komórek oraz pobudza procesy energetyczne. Dzięki oddziaływaniu promieni UV aktywuje się system limfatyczny i rozpoczyna proces opalania skóry. Skóra, tkanki i komórki pracują. Substancje resztkowe oraz toksyny zgromadzone w tkankach tłuszczowych, na skutek aktywowania się procesów limfatycznych zostają odtransportowane, co przyspiesza ich rozkład i wydalanie przez organizm. O zewnętrzne piękno nóg i idealnie opaloną skórę troszczą się dodatkowo: ekstrakt z trzciny cukrowej, tyrozyna, DHA (erytruloza) oraz ekstrakt z pieprzu Cayenne. Ponadto znajdujące się w składzie kosmetyku: kompleks odchudzający OPC-OL, guarana, witaminy A, C, E oraz olej arganowy, stanowią naturalne, ekskluzywne i najbardziej wydajne antyoksydanty, które dbają o optymalne napięcie, jędrność i elastyczność Twojej skóry. Kosmetyk Perfect Lex dzięki kompleksowi odchudzającemu OPC-OL jest optymalnym wsparciem wszystkich kuracji odchudzających i antycellulitowych. Wzmocnienie działania kosmetyku Perfect Lex może nastąpić dzięki opalaniu lampami UV Perfect Lex Duo, które wspomagają dodatkowo ukrwienie skóry nóg i pośladków.

    Spis treści

  •  

     

    Vivat trufle


    Najnowszy, rewolucyjny zabieg firmy Dafla to absolutne zaskoczenie nie tylko dla miłośników nowoczesnej kosmetologii, ale również dla najbardziej wymagających smakoszy.

    Metoda ISHI wzbogaciła się o Terapię z Truflami, kolejny raz dowodząc, że największym sprzymierzeńcem zachowania młodego wyglądu oraz zdrowej skóry jest natura.

    Długoletnie badania wykazały wręcz niewiarygodne właściwości tych magicznych grzybów. Cenione na całym świecie za swój niepowtarzalny aromat i smak są symbolem luksusu, elegancji i dobrego smaku. Trufle występują w kilku odmianach: białe, czarne, czarne letnie.

    Firma Dafla znana jest polskim profesjonalistom z dziedziny kosmetyki, kosmetologii oraz medycyny kosmetycznej, jako twórca najwyższej jakości preparatów gromadzących w sobie najlepsze składniki aktywne. Najnowsza terapia z wykorzystaniem ekstraktów z trufli pozwala na natychmiastowe wygładzenie zmarszczek statycznych i dynamicznych, rozjaśnienie plam i przebarwień, lifting oraz wielokierunkową regenerację skóry. Oczywiście trufle są jednym z wielu składników aktywnych wspomagających wszystkie te procesy.

    W celu stymulacji procesu regeneracji użyto m.in. ekstraktów z korzenia cykorii, ciecierzycy, protein mlekowych oraz protein pszenicy, sok cytrynowy, wyciąg z drzewa truskawkowego, olej z pestek winogron, ryżu oraz z pestek słonecznika, szparagi, koper włoski, izoflawony sojowe, algi brunatnice oraz algi Aosa, witaminę C, oliwę z oliwek, ekstrakt z borowika szlachetnego oraz zastosowany po raz pierwszy w kosmetyce ekstrakt z muchomora cesarskiego. Dopełnieniem tak pięknej symfonii smaków i aromatów jest zastosowanie szczypty anyżku, kolendry i kardamonu, jak przystało na doskonałą i niepowtarzalną kuchnię włoską.

    Terapia z Truflami jest doskonała dla osób, które przekroczyły 40. rok życia lub dla młodszych z wyraźnymi oznakami starzenia.

    Przywrócenie miękkości skóry poprzez pobudzenie syntezy kolagenu i elastyny (w szczególności pobudza aktywność fibroblastów, komórek produkujących białka odpowiedzialne za elastyczność i strukturę skóry), rozjaśnienie plam i przebarwień związanych z wiekiem, wywołanych przez słońce, przebarwienia hormonalne oraz intensywny lifting, to główne cele Terapii z Truflami. Efektem specjalnym zabiegu jest również hamowanie skurczy mięśni, co pozwala na bardzo szybkie rozprężenie zmarszczek i bruzd. Pozbycie się plam i przebarwień związanych z różnymi czynnikami następuje dzięki usunięciu zgrubień naskórka, powstrzymaniu syntezy melaniny oraz jej utleniania.

    Dodatkową innowacją podczas zabiegu jest degustacja specjalnej czekoladki firmy Domori z najlepszych ziaren kakaowca (criolo) i ekstraktem z białych trufli. Taka kombinacja wpływa na procesy fizyko-chemiczne organizmu pozwalając na działanie składników aktywnych zarówno od zewnątrz jak i wewnątrz naszego organizmu. Wszystko skupione jest w jednym ekskluzywnym zabiegu na twarz, szyję i dekolt, gwarantując doskonałe rezultaty już po pierwszym zastosowaniu. Niezapomniane doświadczenie smakowo- -emocjonalne na długo pozostanie w pamięci.

    Spis treści

     

     

    Bandlates


    Nie wymaga drogiego sprzętu, jest uniwersalny - dla początkujących oraz zaawansowanych, i nadzwyczaj efektywny.

    Z jednej strony jest wyższą szkołą jazdy, a więc gimnastyką dla zawodowców, którzy dobrze znają pojęcie napięcia "środka ciała". Z drugiej jednak - przez zastosowanie dodatkowego oporu - pomaga początkującym adeptom ćwiczeń Pilatesa, zrozumieć jaką pracę wykonują dane mięśnie oraz podpowiada, gdzie tak właściwie są one usytuowane.

    Pomysłodawczynią tej nazwy jest Bogna Janik - trener osobisty w studio "Evolve Pilates" w Perth, mieście leżącym w Zachodniej Australii. W Polsce Bogna współpracuje ze szkołą Open Mind Health & Fitness Idea. To właśnie na organizowanej przez nią Energii II - konwencji z zakresu form Body & Mind (body - ciało, mind - umysł) Bandlates został zaprezentowany po raz pierwszy. W języku angielskim słowo band oznacza pasek, wstążkę, taśmę. Przyłączenie tego anglopochodnego członu, jako przyrostka do drugiej sylaby nazwiska Pilates, daje niezwykle wdzięczną nazwę. Ten wyraz krótko i jednocześnie wyjątkowo precyzyjnie określa formę i charakter zajęć - lekcję Pilatesa z użyciem akcesoriów rozciągających.

    Substytut reformera

    W Polsce zajęcia Pilatesa odbywają się niemal wyłącznie na macie (to - z angielskiego tzw. forma mat Pilates). Natomiast w krajach Europy Zachodniej klasyczne studio Pilatesa na pierwszy rzut oka wygląda na salę rehabilitacyjną. Jednak atmosfera tu panująca nie jest w niczym podobna do szpitalnej, ani tej z siłowni. W studiu Pilatesa towarzyszem ćwiczeń jest przyrząd zwany reformerem. To łóżko gimnastyczne z twardym podłożem, zaopatrzone w system sprężyn, bloczków i drążków. - Trening z pokonywaniem oporu sprężyny automatycznie czyni ruch powolniejszym i zmusza mięśnie do znacznie większej pracy - wyjaśnia Bogna Janik. Dzięki temu przyspieszamy wzmacnianie mięśni. Podobnie zachowują się taśma czy tubing, które w pewien sposób odwzorowują działanie urządzeń zaproponowanych przez Pilatesa. Tak więc Bandlates to forma wykorzystująca ćwiczenia zbliżone do praktyki na reformerze, które jakkolwiek nieznacznie przekształcone - dają ten sam efekt, bez konieczności wyjścia do takiej sali ćwiczeń czy zakupu drogiego sprzętu.

    By je lepiej poczuć

    Bogna Janik podkreśla jednak, że punktem wyjścia do ćwiczeń z użyciem elementów rozciągliwych jest wcześniejsze zapoznanie się z zasadami ćwiczeń i podstawami techniki gimnastyki Pilatesa. - Dopiero gdy nauczymy się pracy z grawitacją, będziemy wzorcowo oddychać i układać ciało - możemy przejść do ćwiczeń trudniejszych, z wykorzystaniem oporu taśm czy gum. W przeciwnym razie nabawimy się kontuzji. Dodaje również, że w tej formie zajęć absolutną koniecznością jest umiejętność rozluźniania i relaksowania mięśni. Jedynie świadome rozluźnienie mięśni głównych (globalnych) pozwala na izolację i pracę tych mniejszych - poszczególnych pasm mięśni, (jak np. w obrębie talii, dolnej okolicy lędźwi, pomiędzy łopatkami czy też tych znajdujących się na dnie miednicy), które mamy zamiar wzmocnić. Zmaganie się z oporem intensyfikuje pracę mięśni i sprawia, że lepiej je czujemy - łatwiej nam wskazać, gdzie one się znajdują. To niezwykle pomocne narzędzie dla osób, które znają swoje ciało na tyle, że potrafią bezpiecznie ćwiczyć, i chcą zrozumieć trening Pilatesa jeszcze bardziej.

    Pod okiem fachowca

    Oczywiście ćwiczenia z taśmą bądź tubingiem nie zastąpią studia Pilatesa, gdzie nad poprawą postawy, wzmocnieniem mięśni i ujędrnieniem ciała pracuje się na reformerze i pod kierunkiem wykwalifikowanego trenera. Tam każdy ma własny, dostosowany do swoich potrzeb, indywidualny program ćwiczeń. Należy podkreślić, że ćwiczenia Pilatesa zmieniają sylwetkę jedynie w ramach anatomicznego typu danej osoby! I nie tylko rodzaj sylwetki ma wpływ na efekt - również nasze predyspozycje oraz umiejętności. Dobrze jest więc zasięgnąć rady u specjalisty i na początek nauczyć się podstaw, nim przejdziemy do nie sprawdzonych, udziwnianych własną inwencją ćwiczeń.

    Spis treści