SPIS TREŚCI (4/2010)

AKTUALNOŚCI
   Solaria – koniec czy początek?8
   Opalanie zapobiega grypie10
   Słońce działa prozdrowotnie12
PREMIERA
   Optymalne opalanie z megaSun14
   Blue Wonder. Zanurz się w nowym świetle…22
WYWIAD
   Nowa norma wkracza na salony18
   O… jak Opalarium80
TECHNIKA
   Nie taki diabeł… drogi24
   Ku świetlanej przyszłości26
EKONOMIA
   Nowa solaryjna rzeczywistość28
PREZENTACJE
   Zgodność z prawem popłaca30
   Seecret® wiecznej młodości!32
BEZPIECZNE OPALANIE
   Witamina D na wyciągnięcie ręki34
KOSMETYKI SOLARYJNE
   SOHO – więcej niż kosmetyki36
TRENDY
   Antyoksydanty – konieczność czy moda38
ZDROWIE
   Dieta a miłosne uniesienia, czyli wszystko o afrodyzjakach44
   Dla ducha, ciała i umysłu74
TARGI
   Powitaj wiosnę z Beauty Forum46
   beautyVISION, czyli kompleksowa wizja piękna56
AROMATERAPIA
   Aromaterapia na przekór zimowym przypadłościom48
MASAŻ
   Egzotyczny SPAcer50
MUZYKA RELAKSACYJNA
   Kąpiel duszy52
OPALANIE NATRYSKOWE
   Sekret pięknej opalenizny54
ZABIEGI
   Biosphere w służbie piękna58
   Zarabiaj skutecznością Oxybrazji!60
KOSMETYKA
   Wierna swoim ideałom64
   Soczysta Pokusa66
   Elegancja i skuteczność68
   Wypełnienie przy pomocy lasera72
RELACJE
   LNE & spa. Największy Kongres – najlepsza publiczność59
MAKIJAŻ
   Piękne rzęsy62
WELLNESS
   Minibaseny pływackie w domowym zaciszu76
   Polski rynek SPA i wellness78
RELAKS
   Białe szaleństwo w Beskidzie Sądeckim82
FITNESS
   Nadeszła nowa era – era treningu obwodowego84
NOWOŚCI
   Urządzenia, lampy, kosmetyki86-88

 

W numerze 4/2010 polecamy Państwa uwadze następujące artykuły:

  • Solaria - koniec czy początek? (8-9)
  • Nowa norma wkracza na salony (18-20)
  • Blue Wonder. Zanurz się w nowym świetle... (22-23)
  • Antyoksydanty - konieczność czy moda (38-42)
  • Egzotyczny SPAcer (50-51)
  • Sekret pięknej opalenizny (54-55)
  • Witamina D na wyciągnięcie ręki (34-35)

  •  

     

    Solaria – koniec czy początek?


    W pierwszych dniach nowego roku 2011 trudno znaleźć sformułowania skrzące się od optymizmu. Choć skutki kryzysu ekonomicznego dotknęły w roku 2010 wszystkich, branża solaryjna odczuła je szczególnie boleśnie.

    Na ten stan rzeczy złożyło się kilka przyczyn. Zasadniczą i najważniejszą jest brak uregulowania sytuacji prawnej na rynku solaryjnym.

    Od ponad dwóch lat Polski Związek Solaryjny zabiega o stworzenie jasnych przepisów, związanych z nową normą dla solariów ograniczającą promieniowanie w urządzeniach solaryjnych do 0,3 W/m2.

    W świetle prawa polskiego oraz unijnego nowa norma obowiązuje od 1 kwietnia 2009 r. – ale tylko w stosunku do urządzeń po raz pierwszy wprowadzanych do obrotu, nowych. Według specjalistycznej analizy prawnej, norma „0,3” nie odnosi się do urządzeń używanych, czyli wprowadzonych do obrotu przed dniem wprowadzenia nowej normy. Pisaliśmy na ten temat do Ministerstwa Gospodarki, UOKiK-u, Ministerstwa Zdrowia (tę korespondencję zamieszczono na stronie www.pzs.net.pl).

    Polskie instytucje rządowe wychodzą z założenia, że aby zapewnić klientom solariów odpowiedni (zgodny z nową normą) poziom promieniowania, nie potrzeba żadnych szczegółowych uregulowań prawnych, a każdy przedsiębiorca we własnym zakresie powinien w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo klientów zapewnić urządzenia emitujące promieniowanie 0,3 W/m2. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że rzeczywistość nie jest prosta – dostosowanie solariów do nowej normy wiąże się nie tylko z kosztami związanymi z przeróbkami urządzeń, ale przede wszystkim ze zmianą sposobu opalania, a co za tym idzie – zmianą przyzwyczajeń klientów.

    Krótkie sesje opalające zastąpią sesje znacznie dłuższe, z pewnością bardziej korzystne dla klientów pod względem zdrowotnym, jednakże wielu z nich będzie musiało przełamać swoje przyzwyczajenia, by zdecydować się na dłuższe opalanie – a przy tym też na wyższą opłatę (z uwagi na zużycie prądu). Do tego potrzebna jest wielka akcja promocyjna, propagująca zdrowotne korzyści takiego opalania – i jednocześnie odpowiednie uregulowania prawne, zobowiązujące WSZYSTKICH właścicieli solariów do wprowadzenia nowej normy.

    Mamy świadomość jak trudno wprowadzić zmiany nie będąc do tego zobligowanym prawem, w dodatku zmiany, których nie lubią klienci. Ale jest to w tej chwili dla nas jedyna rozsądna alternatywa. Jedyna droga, aby nie czekając na zmianę przepisów, w sposób ewolucyjny i spokojny przekonać klientów do zalet takiego opalania. To dobrowolne działanie może też być drogą do przyszłej zmiany opinii o branży.

    28 grudnia 2010 roku UOKiK – instytucja, do której od dwóch lat nieustannie zwracamy się o pomoc w dokonaniu właściwych uregulowań prawnych – opublikował raport z kontroli urządzeń solaryjnych w Polsce. Skontrolowano 157 urządzeń (na szacowanych 25 tysięcy!) i stwierdzono, że 80 proc. z tych skontrolowanych wykazało przekroczenia dopuszczalnej emisji promieniowania. Ale – dopuszczalnej według nowej normy, która według nas nie obowiązuje urządzeń używanych, wprowadzonych do obrotu przed 1 kwietnia 2009 r. I tu koło się zamyka, wracamy do punktu wyjścia.

    Raport UOKiK-u podchwyciły jednak media, podając – (jak m.in. portal ONET.PL, TVN – właścicielem obu jest ten sam ITI) kłamliwe informacje typu „Ponad 80 proc. solariów zagraża zdrowiu”.

    Właśnie nastawienie mediów jest kolejną przyczyną pogarszającej się sytuacji branży solaryjnej. Bezpardonowe ataki kwestionują jakiekolwiek prozdrowotne oddziaływanie promieniowania UV emitowanego podczas sesji opalających w solariach; media przekazują często zafałszowane informacje, nastawiając się na tanią sensację i przykucie uwagi czytelnika za wszelką cenę. W podtekście tych ataków jest niekoniecznie dbanie o zdrowie klientów salonów solaryjnych. Po ostatnim grudniowo-styczniowym ataku i podaniu kłamliwych informacji, wysłaliśmy do portalu ONET pismo z żądaniem zamieszczenia sprostowania i zaprzestania rozpowszechniania kłamliwych informacji, ale do dziś brak jest jakiejkolwiek reakcji, co potwierdza nierzetelność działania tychże mediów.

    PZS już na początku ubiegłego roku przygotował akcję „W jedności siła”, której celem było zebranie środków na wielką akcję w mediach promującą opalanie (PZS utrzymuje się tylko ze składek członkowskich i nie prowadzi działalności zarobkowej). W planach mieliśmy zebranie sumy ok. 150 tys. złotych, co pozwoliłoby na promocję opalania w radiu ogólnopolskim. Udało się zebrać jedynie 1/8 tej sumy, przy czym na blisko 8 tys. rozkolportowanych ulotek na temat akcji wpłat dokonało niewielu – około 50 przedsiębiorców. Zebrane środki umożliwiły kilkakrotną reklamę opalania w Super Expressie (szczegółowy raport na stronie www.pzs.net.pl).

    Kolejnym pomysłem PZS-u był „Dzień otwartych drzwi” w solariach – 20 marca 2010 r. W tej akcji uczestniczyło wiele salonów z całej Polski, zapraszając na gratisowe opalanie, prezentacje solarium i prozdrowotnych korzyści związanych z opalaniem.

    Była to jedna z większych akcji zorganizowanych przez PZS.

    Dzięki pomocy regionalnych przedstawicieli ulotki na temat akcji oraz na temat prozdrowotnych korzyści opalania zostały wydrukowane i dostarczone do wszystkich salonów, które zgłosiły chęć uczestnictwa w akcji. „Dzień otwartych drzwi” zrobił wiele dobrego – zachęcił do odwiedzenia solarium, pokazał też trochę inną „twarz” branży solaryjnej.

    Ale te wszystkie akcje i działania w obliczu medialnej nagonki – prowadzonej w sposób nieczysty i oszukańczy nie zdadzą się na nic, jeżeli nie będziemy mieli w ręku odpowiedniej broni – czyli argumentów. A taką bronią dla nas jest bezwzględne i obowiązkowe wprowadzenie nowych uregulowań prawnych związanych z nową normą 0,3 W/m2. Mając do dyspozycji taki argument będziemy wreszcie mogli podejmować odpowiednie działania, promować z czystym sumieniem prozdrowotne działanie solarium i siłę witaminy D, polemizować a nawet zaskarżać do sądu nierzetelnie informujących dziennikarzy, dla których najlepszą informacją jest zła informacja.

    Wracając do naszych wystąpień do organów rządu – Ministerstwo Gospodarki po raz kolejny odpowiedziało nam, że nie jest stroną w tych działaniach, gdyż zajmuje się tylko urządzeniami nowymi. Natomiast Ministerstwo Zdrowia, mimo upływu ustawowego czasu na udzielenie odpowiedzi, nie zajęło żadnego stanowiska. Tak więc po raz kolejny to nie rząd jest dla nas, tylko my dla rządu. Ten stan rzeczy, jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań, może tylko pogorszyć naszą i tak trudną sytuację. Stąd powstał pomysł, aby właściciele salonów solaryjnych i ludzie związani z naszą branżą, osobiście i od siebie wysłali list z ponagleniem w sprawie wprowadzenia właściwych przepisów do Ministerstwa Zdrowia.

    Taki tekst – wzór jest zamieszczony na stronie PZS – www.polskizwiazeksolaryjny.pl – można wydrukować, wpisać swoje dane i wysłać pod adresem Ministerstwa Zdrowia.

    Mamy nadzieję, że przy wspólnym zaangażowaniu w takie działania, uda się wreszcie zmusić administrację rządową do podjęcia odpowiednich kroków.

    Działania te – tak jak to jest w innych krajach europejskich – pozwolą na należyte unormowanie stanu prawnego w Polsce i da nam wreszcie możliwość obrony przed kłamliwymi atakami.

    Zbigniew Polakow
    Prezes PZS

    Więcej informacji:
    Polski Związek Solaryjny
    tel. (22) 49-79-277
    e-mail: biuro@pzs.net.pl
    www.pzs.net.pl

    Spis treści

     

     

    Nowa norma wkracza na salony


    O normie 0,3 powiedziano i napisano już bardzo wiele, natomiast niewiele mówi się o tym, jak przekonywać do niej klientów i dlaczego budzi ona opór nie tylko wśród osób korzystających z solarium, ale i właścicieli studiów.

    Uwarunkowania prawne

    Od kwietnia 2009 roku w Polsce obowiązuje dyrektywa, czyli zalecenie, którego większość solariów nie przestrzega, ponieważ zalecenie to nie wymóg i zastosowanie się do niego jest dobrowolne.

    Dyrektywa ta dotyczy wszystkich elektrycznych urządzeń gospodarstwa domowego.

    Zaliczono do nich również urządzenia opalające. To, jak szybko zalecenie stanie się prawem, zależy od zaangażowania się w jego realizację organów prawodawczych w poszczególnych krajach. Obecnie nie znamy nawet odpowiedzi na pytanie, czy nowa norma będzie dotyczyć wyłącznie urządzeń nowych, czy również używanych.

    Zdarza się, że właściciele salonów solaryjnych nie wiedzą, że moc rumieniotwórcza lamp była zawsze znormalizowana i wynosiła 0,6 W/m². Przy podanym współczynniku UVB, normę 0,6 spełniają zazwyczaj lampy z przedziału 1,0-1,6% UVB, a zależy to od budowy urządzenia, w którym są zamontowane. Dla spełnienia normy 0,3, lampy będą musiały posiadać ten współczynnik z przedziału od 0,4 do 0,9%. Jeśli w niedalekiej przyszłości prawo zobowiąże nas do przestrzegania normy 0,3, trudno będzie przyzwyczaić klienta do tak dużych zmian. Dlatego już dziś należy pomyśleć o tym, aby ograniczać moc promieni rumieniotwórczych w salonach, choćby tylko po to, by nie mieć aż tak dużych problemów w przyszłości, polegających głównie na przekonaniu klientów do takiej formy opalania.

    Nowa jakość – nowa norma

    Liczba 0,3. wyraża chwilową moc promieni rumieniotwórczych zawartych w spektrum emitowanego promieniowania. Jej jednostką jest wat, odnoszący się do metra kwadratowego naświetlanej powierzchni.

    Promienie rumieniotwórcze pochodzą głównie z pasma UVB.

    Im mniej jest ich w lampie, tym szybciej będzie ona spełniać założenia nowej normy. Za wszystkie dyskomfortowe odczucia po opalaniu – swędzenie, ból, mocne i długotrwałe zaczerwienienia – odpowiedzialne są właśnie te promienie. Liczba wyrażona zarówno w nowej, jak i starej normie nie odzwierciedla w żadnym przypadku mocy lamp. Wyraża ona jedynie zależność, a nie wartość.

    Dlatego w ostatnim czasie Unia Europejska wprowadziła pewne ograniczenia co do poziomu emisji i siły lamp w urządzeniach solaryjnych, promieni UVB, czyli tych odpowiedzialnych za poparzenia i podrażnienia skóry. Stwierdzono, iż ograniczając siłę tych właśnie promieni, w dłuższym czasie uzyskamy taki sam efekt syntezy witaminy D3 w naszym organizmie, jednakże bez efektu podrażnienia skóry. Zalecenie Unii Europejskiej, co do mocy lamp ma na celu stosowanie lamp, przy których efekt opalania jest możliwie najbardziej zbliżony do naturalnego.

    Naukowcy wyliczyli, że moc lampy, czyli wypadkowa promieni UVA i UVB, nie może przekraczać 0,3 jednostki.

    Efekt zastosowania takich lamp to przede wszystkim brak poparzenia nawet przy bardzo wydłużonych seansach.

    Piękna oliwkowa opalenizna, która utrzymuje się dużo dłużej niż dotychczas bez efektu podrażnienia, swędzenia i zaczerwienienia skóry oraz jej charakterystycznego zapachu, nawet w przypadku osób o bardzo jasnej karnacji czy rudych włosach.

    Świadomość coraz większa

    Chociaż dyrektywa Unii Europejskiej nie stała się jeszcze w świetle prawa obowiązującym przepisem, coraz więcej właścicieli salonów rozumie, jak ważne jest jej wprowadzenie. O swoim doświadczeniu we wprowadzaniu normy 0,3 opowiada właściciel firmy Profil-Solar z Zabrza oraz sieci 17 solariów pod marką Blue Solar, Grzegorz Garcon.

    SOLARIUM & Fitness: Od pewnego czasu obserwujemy, że coraz więcej solariów wprowadza do swojej oferty lampy spełniające normę 0,3. Czy to oznacza, że rynek stał się bardziej świadomy?

    Grzegorz Garcon: Tak, to prawda, jako właściciel firmy handlowej obserwuję tendencję wzrostową w stosowaniu tych lamp, jednakże biorąc pod uwagę fakt, że mówi się o niej już niemal dwa lata, wynik wciąż nie jest satysfakcjonujący.

    S & F: Na co dzień rozmawia Pan z właścicielami solariów, proszę powiedzieć z czego wynika główny powód niechęci do wprowadzenia lamp z normą 0,3?

    G. G.: Największą trudnością we wprowadzeniu nowych lamp, są przekonania finalnego klienta, a więc osoby korzystającej ze wszystkich uroków, jakie daje słońce – zarówno to naturalne, jak i sztuczne. Przez wiele lat klienci byli przekonani, że zaczerwienienie skóry, swędzenie, pieczenie, a niekiedy także charakterystyczny zapach opalonej skóry, to nic innego jak tylko dowód na to, że lampy, pod którymi się opala, są nowe i skuteczne. Wszyscy wiemy, że takie objawy to nie efekt, a skutek – skutek poparzenia. Kiedy klient trwa w tym przekonaniu przez wiele lat, bardzo ciężko jest wyprowadzić go ze stanu niewiedzy i przekonać do nowego sposobu opalania.

    S & F: Gdzie w takim razie leży, lub inaczej, gdzie powinno leżeć źródło rzetelnego informowania o nowej normie i zdrowym opalaniu?

    G. G.: Nasze doświadczenie w prowadzeniu studiów solaryjnych wskazuje zawsze na to samo – rzetelną kampanię informacyjną należy rozpocząć od własnego personelu. Pracownicy naszych solariów otrzymują nie tylko komplet informacji na temat nowej normy i jej zalet, otrzymują pełny zakres materiałów dotyczących samego procesu opalania oraz pielęgnacji skóry poddawanej opalaniu, aby obsługiwać klientów w pełni profesjonalnie, dostosowując seanse do indywidualnych potrzeb i możliwości każdego klienta.

    Poza tym, każdy pracownik naszego solarium może korzystać z bezpłatnych seansów opalających, ale wyłącznie na łóżkach z nową normą. Jeśli personel wierzy w produkt, który oferuje, i jest do niego przekonany, będzie potrafił przekonać do niego także klienta. W naszym przypadku ta metoda się sprawdziła i coraz więcej osób pyta o, jak to mówią, „unijne łóżka”.

    S & F: Do nowych lamp przekonaliście Państwo nie tylko klientów sieci salonów pod nazwą Blue Solar, ale także klientów Profil-Solar, firmy będącej wyłącznym dystrybutorem lamp Hanau w Polsce.

    G. G.: Przez ostatnie dwa lata nabyliśmy ogromnego doświadczenia związanego z nowym sposobem opalania, gdyż jako jedni z pierwszych w Polsce wprowadziliśmy nowe lampy do wszystkich naszych studiów.

    Kiedy zaczynaliśmy dystrybucję lamp Hanau z nową normą, rynek nastawiony był bardzo sceptycznie, ale to też było związane z niedostatecznym informowaniem o korzyściach płynących z zastosowania tych lamp. Zbiegło się to w czasie z negatywną kampanią dotyczącą opalania w solarium w mediach ogólnopolskich. Lampy z normą 0,3 pozwoliły nam na odparcie tego ataku, dlatego w chwili obecnej znaczna część zamówień składanych w naszej firmie dotyczy normy, i liczba ta stale rośnie.

    Promuj normę

    Firma Profil-Solar postawiła przed sobą także inny, bardzo ważny cel. Starają się także o to aby ułatwić promowanie nowej normy właścicielom pojedynczych salonów, którzy nie mają do swojej dyspozycji odrębnych działów marketingu. Dlatego do swojej oferty sprzedażowej wprowadzili specjalne materiały reklamowe. Dajemy naszym Klientom możliwość zakupu materiałów reklamowych w postaci specjalnych naklejek informujących, że w danym salonie stosuje się nową normę, a z początkiem roku wprowadzimy do naszej oferty ulotki informacyjne, które tłumaczą działania Normy 0,3 i pokazują zalety opalania na tych właśnie lampach. Aby ulotki spełniały także funkcję reklamową, każdy klient będzie mógł umieścić na nich własne dane adresowe oraz logotyp, dodaje Grzegorz Garcon.

    S & F: Dziękujemy za rozmowę.

    Spis treści

     

     

    Blue Wonder
    Zanurz się w nowym świetle…


    Technologia niebieskiego światła, wykorzystująca wszystkie pozytywne aspekty promieniowania słonecznego, dostępna jest tylko i wyłącznie w Blue Wonder! Oto na naszych oczach tworzy się historia, nowe podejście do oferty salonów solaryjnych!

    Blue Wonder to coś znacznie więcej niż dotychczasowa lampa solaryjna! To technologia niebieskiego światła dostępna jedynie w ofercie firmy Nova 2.

    Blue Wonder… Zanurz się w nowym świetle…

    Technologia niebieskiego światła oferuje nowe możliwości i nową jakość w dziedzinie naświetlania, i to naświetlania szczególnego rodzaju! Niebieska barwa otacza nas na każdym kroku, to kolor nieba i wody, będący jednocześnie symbolem harmonii, zaufania, sympatii i zadowolenia.

    Nowa technologia niebieskiego światła, na której zbudowany jest koncept lamp Blue Wonder, daje nam niezwykle wiele korzyści, płynących z ich stosowania.

    Pozytywne efekty działania niebieskiego światła Blue Wonder:
    • zapobiega stanom zapalnym i działa hamująco w wypadku ich powstania;
    • regeneruje zniszczoną skórę nawet przy chorobach skórnych (atopowe zapalenie skóry czy łupież);
    • podnosi witalność;
    • przeciwdziała nastrojom depresyjnym (szczególnie sezonowym);
    • poprawia wygląd zanieczyszczonej skóry i zwalcza trądzik;
    • podnosi zdolność koncentracji i wydolność organizmu;
    • pomaga w uzyskaniu lepszego samopoczucia i w odprężeniu;
    • i wreszcie stanowi idealne rozwiązanie dla uzyskania zdrowej i atrakcyjnej opalenizny.

    Działanie niebieskiego światła o długości fali od 400 do 490 nm na skórę daje wyjątkowe efekty. Ta niezwykle pozytywna energia znalazła zastosowanie przy leczeniu chorób skóry, takich jak trądzik i atopowe zapalenie skóry. Działanie antybakteryjne niebieskiego światła leczy natomiast i regeneruje skórę.

    To nie wszystko: niebieskie światło działa hamująco na hormon snu – melatoninę (odpowiedzialny za depresje zimowe), podnosi koncentrację i pozwala na spokojniejszy i głębszy sen. Dzięki temu regeneracja przyspiesza i człowiek czuje się atrakcyjniejszy i bardziej skoncentrowany.

    Niebieskie światło działa pobudzająco, a co za tym idzie zapobiega powstawaniu nastrojów depresyjnych.

    Jednym słowem Blue Wonder oferuje wszystko, co najlepsze ze słońca. Pozytywna energia niebieskiego światła, dostępna jest w trzech wariantach: niemal bez promieni ultrafioletowych, z bardzo znikomą ich zawartością lub ze zwiększoną ich porcją.

    Niebieskie światło Blue Wonder – to pozytywna energia służąca dobremu samopoczuciu i witalności:

    Blue Wonder UV-less

    Niebieska energia światła prawie bez promieni UV. Niebieskie światło z potrójną dawką prawdziwego słońca.

    Blue Wonder UV-light

    Niebieska energia światła z niewielką dawką promieni UV. Bardzo wysoka zawartość niebieskiego światła i ładna, delikatna opalenizna dzięki niewielkiej dawce UVA. Dawka witaminy D3 taka, jak w przypadku korzystania z promieniowania słonecznego.

    Blue Wonder UV-limit

    Niebieska energia światła z promieniami UV. Zawartość niebieskiego światła porównywalna z promieniowaniem słonecznym. Bardzo dobre bezpośrednie pigmentowanie i opalenizna poprzez wysokie wartości UVA.

    Wzmocniona produkcja witaminy D3

    Blue Wonder zapewnia pozytywne aspekty działania promieniowania UV, równocześnie odpowiadając za maksymalnie bezpieczne opalanie. Blue Wonder to najlepsze na rynku rozwiązanie zapewniające optymalne tworzenie witaminy D.

    Blue Wonder – to niebieska droga do sukcesu każdego salonu solaryjnego!

    Zapamiętajmy:
    • witamina D reguluje działanie ponad 6000 genów;
    • witamina D chroni przed wieloma odmianami raka (piersi, jelita, prostaty, płuc, szyjki macicy);
    • witamina D działa zapobiegawczo przeciw osteoporozie;
    • witamina D zmniejsza ryzyko związane ze zbyt wysokim ciśnieniem tętniczym;
    • witamina D wzmacnia układ krążenia;
    • witamina D przeciwdziała procesom starzenia;
    • witamina D działa zapobiegawczo przeciw chorobom immunologicznym (stwardnienie rozsiane, alergie, cukrzyce itp.).

    Spis treści

     

     

    Antyoksydanty - konieczność czy moda


    Każdy z nas chce być zdrowy, ale tak naprawdę tylko nieliczni dostrzegają zagrożenia i mają świadomość, że o zdrowie warto zadbać samemu.

    Nasi przodkowie żyli w zgodzie z przyrodą, która warunkowała styl egzystencji i wzmacniała naturalne potrzeby organizmu. Obecnie, mimo że strukturę ciała wciąż mamy taką jak ludzie pierwotni, środowisko życia coraz bardziej oddala nas od natury.

    Nasze ciała okrywają ubrania z poliestru, mieszkania i biura dekorują sztuczne rośliny, meble, syntetyczne tapety, boazerie, panele, dywany. Niemal połowę życia spędzamy w klimatyzowanych, hermetycznych budynkach, oglądając słońce przez szyby. Goniąc czas przemieszczamy się samochodami, nie wyobrażamy sobie życia bez telefonów komórkowych, komputerów, radioodbiorników czy telewizorów.

    Otoczeni sieciami elektroenergetycznymi, żyjemy w ciągłym stresie i wiecznej pogoni za zdobyczami cywilizacji.

    Współczesne badania uświadamiają, że ponad połowa spożywanych przez nas kalorii pochodzi ze źródeł, których nie znali nasi dziadkowie. Z miesiąca na miesiąc spożywamy coraz więcej pokarmów nadmiernie przetworzonych, sztucznie konserwowanych, barwionych, pożywienia z puszek czy dań przygotowanych i podgrzewanych w kuchenkach mikrofalowych. W efekcie rocznie zjadamy z pożywieniem średnio od 6 do 8 kg różnego rodzaju toksyn. Związki te utrudniają trawienie, przyswajanie witamin, makro i mikroelementów, a nie strawione pokarmy stają się kolejnymi toksynami, które przenikając do krwi drażnią układ odpornościowy.

    Jakościowe niedożywienie, nadmiar syntetycznych związków chemicznych, systematycznie przeciążany układ odpornościowy to główne przyczyny tak licznych chorób cywilizacyjnych. W efekcie w krajach uprzemysłowionych arterioskleroza zaczyna się już w młodości, cukrzyca stała się najczęstszą chorobą metaboliczną, osteoporoza nęka coraz młodszych, a grzybicę ma ponad połowa populacji. Nagminne są alergie, wysypki, ataki astmy, stany zapalne żołądka, zła praca jelit, nadpobudliwość, bezsenność, zaburzenia ciśnienia itd.

    Przez wieki, gdy na Ziemi istniał stan równowagi, zdrowa dieta, środowisko i naturalne pola magnetyczne sterowały biochemicznymi i fizjologicznymi procesami w naszych organizmach, a cały ekosystem utrzymywał porządek, kontrolując procesy utleniania i redukcji.

    Obecnie nie żyjemy w raju ekologicznym.

    Stres, wywołany niewłaściwą dietą, brakiem niezbędnych składników odżywczych, obcymi związkami chemicznymi i sztucznymi polami elektromagnetycznymi, wprowadza w organizmie, na poziomie molekularnym (komórkowym) totalny chaos, prowadząc do zaburzeń procesów czynnościowych w organizmie.

    W przyrodzie od zawsze występowały procesy utleniania i redukcji. Były one na tyle oczywiste, że nie poświęcano im zbytniej uwagi. Dopiero w 1986 roku dwóch naukowców Fleming i Migiel zauważyli, że procesy starzenia organizmu ściśle związane są z nadmiarem wolnych rodników, atakujących nasze komórki. Był to początek wiedzy ugruntowanej w latach dziewięćdziesiątych przez biochemików, którzy w tysiącach prac wykazali nasilenie procesów utleniania.

    Nadmiar wolnych rodników dociera do organizmu pod wpływem: skażonego, zjonizowanego powietrza, dymu z papierosów, smogu elektromagnetycznego, wysoko przetworzonej lub zepsutej żywności, jedzenia z kuchenek mikrofalowych, leków itp. Przykładem procesu utlenienia jest zjełczałe masło, ale wolne rodniki tworzą się również w wielu produktach spożywczych smażonych lub długo przechowywanych, gdzie tłuszcze ulegają szybkiemu utlenieniu. Należą do nich: wyroby cukiernicze o długich terminach przydatności do spożycia, chipsy, frytki, krakersy, ciastka, ciasteczka, pizze, sosy sałatkowe, majonezy, produkty sero-podobne, wysoko wydajne wytwory mięsne, konserwy, rafinowane tłuszcze roślinne, produkty masłopodobne, margaryny, olej kukurydziany, słonecznikowy itp.

    Wolne rodniki – to po prostu cząsteczki, atomy lub jony, które posiadają na zewnętrznej orbicie pojedynczy, nie sparowany elektron.

    „Poszukując swojej pary” wykazują dużą aktywność chemiczną – czyli dążą do przyłączenia dodatkowego elektronu lub oddania tego, który jest samotny, przez co utleniają każdy związek z którym mają kontakt. Układ odpornościowy od zawsze wykorzystuje wolne rodniki do likwidowania infekcji, zabijania wirusów, bakterii, grzybów i komórek nowotworowych. Problem pojawia się wówczas, gdy ilość agresorów wymyka się spod kontroli, a organizm traci nad nimi panowanie i zaczyna produkować ich więcej niż wynika to z normalnej przemiany materii.

    Wolne rodniki atakują w organizmie człowieka: białka, struktury DNA, nienasycone kwasy tłuszczowe wchodzące w skład błon komórkowych, polisacharydy lub cząsteczki tłuszczy znajdujące się we krwi. Okazało się, że lawina wolnych rodników „bombardujących” błony komórkowe nasila procesy utleniania, czyli tworzy tzw. „stres oksydacyjny”. Ciągły stres powoduje uszkodzenia w komórkach, a w efekcie gwałtownie przyspiesza procesy starzenia, prowadzi do chronicznych stanów zapalnych i rozwoju wielu chorób cywilizacyjnych.

    Najnowsze badania potwierdzają, że im więcej mamy w organizmie toksyn, tym gorzej transportowane są składniki odżywcze i wolniej odnawiane komórki. A przecież od sprawności przebiegu tych wszystkich reakcji zależy nasz stan fizyczny i psychiczny.

    Ale nie jesteśmy tak całkiem bezbronni i skazani na choroby. Zdrowie i dobre samopoczucie utrzymywane są przez ciągły proces odnowy organizmu, a przemiany w organizmie zachodzą na tyle szybko, że możemy go skutecznie regenerować. W ciągu każdej minuty życia tracimy ponad 40 tys. komórek, czyli około 60 mln starych komórek znika codziennie z naszego organizmu. Proces obumierania komórek (apoptoza) jest zupełnie naturalnym zjawiskiem fizjologicznym, w zamian tworzymy nowe zdrowe komórki, pod warunkiem, że mamy budulec. I tu z pomocą może nam przyjść urozmaicona, zrównoważona dieta bogata w produkty roślinne, w tym różne przeciwutleniacze.

    W diecie na co dzień nie powinno brakować nasion zbóż, płatków, kasz, w tym również jaglanej, gryczanej, ciemnego ryżu, roślin strączkowych. Warzywa możemy jadać zarówno świeże w sałatkach, jak i gotowane w zupach lub lekko parowane. Korzystne są również naturalne soki warzywne, roślinne kiszonki oraz ziarna, orzechy, skiełkowane nasiona.

    Z białek powinniśmy jadać produkty mleczne od zdrowych zwierząt wypasanych na pastwiskach, zwłaszcza sfermentowane jogurty, kefiry, zsiadłe mleko, naturalne białe sery, czyste masło, śmietanę oraz jajka ekologiczne. Dodatkowo mięso i ryby z hodowli naturalnej. Tłuszcze w naturze występują razem z produktami zawierającymi białka i węglowodany. Dlatego w diecie dobrze stosować masło, masło sklarowane, oleje tłoczone na zimno zwłaszcza z oliwek, lnu, dyni. Wszystkie dodatki do potraw powinny być wyłącznie naturalne – czyli sól morska nie rafinowana i nie jodowana sztucznie, różne zioła i przyprawy roślinne. Nagminnie stosowany biały cukier i aspartam możemy zastąpić miodem, domowymi powidłami, ksylitolem, stevią czy syropem z agawy.

    W efekcie białko buduje nasze komórki, w owocach, jarzynach i kaszach dostarczamy dużo enzymów, witamin, zaś w dodatkach minerały i związki biologicznie czynne, które pomagają w rozwoju organizmu i utrzymaniu równowagi procesów utleniania i redukcji, skutecznie chroniąc nasze komórki.

    ANTYOKSYDANTY

    Inaczej przeciwutleniacze – są to związki organiczne, które blokując wolne rodniki silnie hamują utlenianie, a tym samym – chronią komórki przed zniszczeniem.

    Najlepiej poznane antyoksydanty, to witamina E, witamina C oraz beta karoten.

    W rzeczywistości jest ich znacznie więcej, choćby takie jak: selen, luteina, flawonoidy, polifenole oraz inne związki roślinne, które chronią nasz organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, a ponadto odpierają ataki bakterii, wirusów i grzybów. Regularne spożywanie pokarmów zawierających flawonoidy, zwłaszcza owoców i warzyw, poprawia funkcjonowanie wszystkich układów w organizmie, zwiększając komunikację między komórkami.

    Antyoksydanty, podobnie jak błonnik pokarmowy, znajdują się głównie w produktach roślinnych i mimo że z pozoru nie mają wartości odżywczych, są niezbędne dla człowieka. Przeciwutleniacze działają jak naturalna szczepionka przeciwko przedwczesnemu starzeniu się, nowotworom, chorobom serca oraz różnym chorobom cywilizacyjnym. Gdyby nie istniały przeciwutleniacze, wielu z nas padłoby ofiarą różnych infekcji, chorób zwyrodnieniowych, raka. Dr Ronald Priori udowodnił, że „zwiększając spożycie owoców i warzyw, szczególnie tych o wysokiej zawartości flawonoidów, można podnieść w krwiobiegu poziom antyoksydantów nawet o 15-20%”. Dlatego przeciwutleniacze budzą tak duże zainteresowanie nie tylko wśród naukowców ale również producentów odżywek, suplementów i kosmetyków.

    Przy nagminnych błędach żywieniowych i wieloletnich problemach z organizmem, oprócz właściwych nawyków, ratunkiem dla naszego zdrowia jest coraz częściej spotykana na rynku tzw. „żywność funkcjonalna”. Zawiera ona naturalne substancje odżywcze, pochodzenia organicznego, które dostarczają niezbędne składniki budulcowe brakujące w pożywieniu.

    Przy doborze produktów uzupełniających należy pamiętać, że organizm ludzki jest przystosowany tylko do łącznego wykorzystywania składników odżywczych.

    Najlepszą formą uzupełnienia codziennego jedzenia jest zapewnienie dodatkowych, niewielkich ilości białek, nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin, składników mineralnych, enzymów, włókien roślinnych – umożliwiających zaopatrzenie organizmu we wszystkie niezbędne substancje odżywcze.

    Przetwory domowe, sałatki, konfitury, keczupy babuni to nasza tradycja, ale dla zapracowanych, od kilku lat dostępne są już doskonałe liofilizowane buraki ćwikłowe z aronią oraz wieloskładnikowe jagodowe lub owocowo-warzywne mieszanki w postaci micelarnej. Ten naturalny proszek, zawierający wszystkie składniki jak w świeżej roślinie, wystarczy zmieszać z wodą i „posiłek” gotowy. Cenne są również naturalne, nie przetwarzane soki z owoców rosnących w dziewiczych rejonach świata oraz „eliksiry młodości” – na bazie jagody acai (czytaj asa-ji), które dzięki synergicznemu połączeniu z innymi owocami gwarantują zastrzyk niezbędnych antyoksydantów.

    Brazylijska jagoda acai prosto z dorzecza Amazonki, rośnie tylko na szczytach ogromnych drzew palmowych w głębi deszczowych, dziewiczych lasów Ameryki Południowej.

    Wśród rdzennych mieszkańców owoc ten od wieków był uważany za jeden z najzdrowszych pokarmów i panaceum na wszelkie choroby. Jagodę odkrył światowej sławy botanik i specjalista w dziedzinie zdrowego odżywiania dr Alexander Schauss, który wraz z zespołem naukowców poświęcił dziesięć lat, aby przebadać i ocenić wartość odżywczą owocu acai. Wyniki mozolnych badań przerosły najśmielsze oczekiwania badaczy. Nie tylko potwierdziły niezwykłe właściwości lecznicze odkrytej rośliny, ale również udowodniły, że owoce acai wykazują kilkadziesiąt razy mocniejsze zdolności antyoksydacyjne i przeciwzapalne niż poznane do tej pory rośliny. Nic więc dziwnego, że tak szybko likwidują stres oksydacyjny, eliminują stany zapalne, przyspieszają gojenie, pomagają w nieustannej odbudowie i regeneracji komórek organizmu.

    Brakujące składniki o działaniu antyoksydacyjnym możemy również okresowo uzupełnić tabletkami lub kapsułkami, pod warunkiem, że są pochodzenia naturalnego i organicznego – np. witamina C z acerolii, błonnik z aronii, naturalna witamina E, koenzym Q 10 itd.

    Musimy jednak pamiętać, że taka suplementacja nie zastąpi urozmaiconej i zrównoważonej diety, ale jest mniejszym złem niż długotrwały niedobór antyoksydantów, prowadzący do starzenia się organizmu i rozwoju różnorakich chorób.



    dr Grażyna Pająk

    Biolog, żywieniowiec, naturoterapeuta.
    Adiunkt – Bielskiej Wyższej Szkoły im. Józefa Tyszkiewicza.
    Autorka wielu publikacji naukowych i artykułów prasowych.

    Spis treści

     

     

    Egzotyczny SPAcer


    Bambus – użyteczna roślina towarzysząca ludzkości w codziennym życiu od wieków. Ostatnio na dobre zagościł w salonach odnowy biologicznej i gabinetach SPA, przynosząc głęboką relaksację i pomoc w uzyskaniu wymarzonej sylwetki.

    Jako wytrzymały, a jednocześnie lekki i elastyczny materiał, pędy bambusa służyły (i często nadal służą) do budowy domów, mostów czy ogrodzeń. Nasze mieszkania zdobią meble, podłogi i akcesoria wykonane z łodyg bambusowych. Miąższ włókien bambusowych to surowiec stosowany w produkcji papieru. W sferze kulinarnej natomiast, z powodzeniem wykorzystuje się młode pędy jako dodatek do zup czy sałatek – są cenione za swoją chrupkość oraz subtelny, gorzkawy smak.

    Dzięki eko-modzie, która w ostatnich latach opanowała świat, możemy cieszyć się jej dobroczynnością także w nowoczesnej kosmetyce i SPA. Wyciąg z bambusa zawarty w kremach i balsamach ma działanie odświeżające i rozświetlające skórę, a także pobudzające metabolizm – dzięki czemu szybciej możemy uzyskać szczupłą sylwetkę.

    W medycynie naturalnej używa się żywicy zbieranej z kolanek łodyg.

    Zawiera ona ok. 60% tlenku krzemu, który może być absorbowany przez organizm. Stymuluje on syntezę kolagenu w tkance kostnej, ułatwiając rekonstrukcję chrząstek. Duża zawartość zatrzymującej wilgoć krzemionki, obecnej w ekstrakcie z bambusa to świetny środek na nawilżenie i wygładzenie cery.

    Krzem to także naturalny piezoelektryk – tę właściwość wykorzystuje się w jednym z najprzyjemniejszych rytuałów SPA – masażu z wykorzystaniem pałeczek bambusowych. W tym niezwykle relaksacyjnym zabiegu stosuje się pałki bambusowe o różnych średnicach i długości, co pozwala na dostosowanie ucisku i precyzyjne opracowanie poszczególnych części ciała oraz stymulację punktów refleksyjnych. Dzięki pocieraniu i rolowaniu tworzy się potencjał elektryczny, co doskonale wpływa na samopoczucie klienta – dodaje energii i chęci do życia. Łatwość manewrowania, cylindryczny kształt i delikatność w dotyku sprawia, iż pałeczka bambusowa jest idealnym akcesorium do rolowania i ugniatania, co wpływa na usprawnienie dynamiki krążenia żylnego i limfatycznego. Nie bez znaczenia jest fakt, że bambus to drewno o właściwościach bakteriostatycznych, co czyni z niego wyjątkowo higieniczny przyrząd do masażu.

    Zazwyczaj masaż zaczyna się od zastosowania rozmiarowo największych pałek, aby przygotować i rozgrzać w pierwszej kolejności większe obszary mięśni, stopniowo przechodząc do pozostałych. Na tym etapie rzeźbimy sylwetkę i modelujemy wypukłości – masujemy pośladki, uda oraz talię. Ruchy oklepujące i wibrujące spowodują rozluźnienie najgłębszych mięśni i korzystnie wpłyną na ich elastyczność. Zmiany pałeczek przeplatamy głaskaniem dłońmi. Prędkość i siła ucisku akcesorium zmienia się w czasie wykonywania zabiegu. Ruchy są wolne, szybkie, głębokie i powierzchowne. Pałeczki o najmniejszej średnicy dają możliwość stymulacji punktów refleksologicznych na stopach i dłoniach.

    Stosowane przy masażu twarzy wykazują doskonałe działanie liftingujące i dotleniające.

    Wykonanie tego zabiegu nie jest męczące i umożliwia zafundowanie klientowi intensywnego masażu przy użyciu minimalnej siły. Zastosowanie takiego samego nacisku przy pomocy coraz mniejszej pałeczki sprawia, że wnikają one głęboko w tkanki. Łącząc zdecydowanie i delikatność ruchu jest to masaż odnawiający i upiększający ciało. Redukcja cellulitu, modelowanie i lifting niewątpliwie dodają mu atrakcyjności. To także niewątpliwa uczta dla ducha – pozostawia na długo uczucie odprężenia, lekkości i wypoczęcia.

    Bambus używany jest w celu:
    • Zwiększenia precyzji masażu.
    • Dostarczenia nowych wrażeń.
    • Ułatwienia drenażu (stymulacja przepływu krwi i limfy).
    • Ułatwienia modelarzu (rzeźbienie ciała, modelowanie wypukłości).
    Podstawowe ruchy w masażu bambusowym:
    • Głaskanie – długie ruchy powierzchowne i głębokie stymulujące układ nerwowy.
    • Ugniatanie – ruchy modelujące mięśnie.
    • Uciski – lekka i głęboka kompresja na punktach reflektorycznych.
    • Tarcie i oklepywanie – wpływ na skórę, ścięgna i kości.
    • Wibracje – stymulacja płynów.



    Joanna Burbo
    Specjalista ds. PR Clarena

    Konsultacja merytoryczna:
    Jakub Olszta
    Specjalista ds. masażu i spa Clarena

    Spis treści

     

     

    Sekret pięknej opalenizny


    Opalanie natryskowe to jedna z najszybciej rozwijających się gałęzi kosmetyki estetycznej w ostatnich latach.

    To nowoczesna i całkowicie bezpieczna metoda pozwalająca na uzyskanie natychmiastowej opalenizny. Kryzys w branży solaryjnej związany z promocją zdrowej opalenizny spowodował znaczący wzrost udziału tych usług w dochodach salonów oferujących właśnie ekspresowe opalanie. Kolejną ważną kwestią w dobie kryzysu jest stopa zwrotu z takiej inwestycji, która jest wielokrotnie wyższa niż w przypadku tradycyjnych urządzeń opalających.

    Według ostatnich badań, rynek europejski cechuje tendencja wzrostowa w uzyskiwaniu opalenizny bez promieni UV. Widać to szczególnie w ostatnim czasie, kiedy to obserwujemy bardzo dużą liczbę reklam i artykułów dotyczących bezpiecznego opalania. Z tego też powodu koncepcja opalania w nich jest właściwą drogą. Jest to rynek nadal niezagospodarowany i dający bardzo duże możliwości rozwoju oraz zyski przedsiębiorcom inwestującym w te rozwiązania. Uzupełnienie oferty solarium o kabinę do opalania natryskowego daje gwarancję odróżnienia się w tłumie istniejących salonów, a co za tym idzie zwiększenie w znaczący sposób oferty dla klientów chcących korzystać z usług, których na przestrzeni ostatnich lat znacząco przybywa.

    Golden Tan to firma oferująca urządzenia, kosmetyki
    i akcesoria największych firm branży opalania natryskowego.

    Daje to możliwość wyboru i porównania wszystkich dostępnych produktów na rynku. W zależności od potrzeb, można wybrać urządzenie oferujące proste zabiegi opalania natryskowego (ręczne i automatyczne), a także kabiny półotwarte i zamknięte. Nowoczesne urządzenia oferują wiele poziomów uzyskiwanej opalenizny, a nawet profesjonalne zabiegi SPA, które stanowią doskonałe uzupełnienie oferty salonów kosmetycznych, SPA i fitness.

    Dzięki sporemu doświadczeniu, Golden Tan może zaproponować klientowi najlepsze rozwiązania, biorąc pod uwagę jego indywidualne potrzeby, a także możliwości, jak chociażby wielkość salonu, potencjalną liczbę klientów oraz profil prowadzonej działalności.

    W ciągu kilku najbliższych lat usługi opalania natryskowego będą jednymi z bardziej popularnych zabiegów oferowanych w salonach ze względu na szybkość wykonywanej usługi (możliwość obsługi bardzo dużej liczby klientów), niski koszt zabiegu, możliwość wyboru poziomu opalenizny, a także dodatkowe zabiegi SPA.

    Spis treści

     

     

    Witamina D na wyciągnięcie ręki


    „Witamina D odgrywa decydującą rolę w kierowaniu systemem odpornościowym. Utrzymuje mechanizmy obronne w ciągłej gotowości, przygotowane do ataku przeciw infekcjom, jak również przeciw namnażaniu się komórek rakowych”.

    Powyższe stwierdzenia pochodzą od profesora Michaela Holicka z Bostońskiej Akademii Medycznej, specjalisty fotobiologa i dermatologa, który od ponad 30 lat prowadzi badania nad witaminą D, będąc jednocześnie jednym z najbardziej znanych specjalistów zajmujących się tym zagadnieniem na świecie.

    Witamina D powstaje pod wpływem ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe. Oznacza to, że jeden z ważnych czynników wspomagających odporność jest wprost zależny od otrzymywanej dawki promieniowania, czyli przebywania na słońcu. Nie od dziś wiadomo, że na naszej szerokości geograficznej panuje dość długi okres, w którym to promienie słoneczne padają pod takim kątem, że synteza tej witaminy już nie zachodzi.

    Jakie są skutki niedoboru tej witaminy? Jest ich wiele, obok krzywicy u dzieci i osteoporozy u dorosłych, zmniejszenia odporności i powstawania stanów zapalnych skóry, warto wspomnieć o zwiększeniu ryzyka chorób autoimmunologicznych.

    W problem braku naturalnego światła w niektórych częściach globu wspaniale wpisuje się wynalazek Friedricha Wolffa, który w 1975 roku wyprodukował pierwszą świetlówkę UV i zaobserwował, że promienie UVB syntetyzują witaminę D3 i aktywują proces produkcji pigmentu. Kolejnym krokiem było umieszczenie lamp pod akrylową powłoką, która przepuszczała promienie ultrafioletowe, tak oto powstało pierwsze urządzenie zwane dziś solarium. Wprawdzie celem Wolffa nie było opalanie, a leczenie chorób skóry za pomocą promieni ultrafioletowych, jednak „sztuczne słońce” nie tylko leczyło, ale i dawało piękną opaleniznę.

    Znalazło to potwierdzenie w badaniach przeprowadzonych przez profesora Holicka, który komentuje wyniki w następujący sposób: „Odkryliśmy, że zdrowi młodzi dorośli, którzy zimą raz w tygodniu odwiedzali solarium, mieli we krwi odpowiednią dawkę witaminy D. Ponadto wykazywali większą gęstość kości. W odróżnieniu od porównywalnej grupy ludzi, którzy nie odwiedzali solarium. Dlaczego to takie ważne? Zimą zarówno w Europie Środkowej jak i w części USA nie istnieje możliwość produkcji witaminy D przy udziale naturalnego słońca.”

    Widzimy więc, że warto promować usługę solaryjną nie tylko przez pryzmat pięknie opalonego ciała, ale przede wszystkim jako źródła drogocennej witaminy D3, poprawy samopoczucia, relaksu, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. To wiele pozytywnych czynników, które jak można zaobserwować w ostatnim czasie, coraz częściej przebijają się pomiędzy złośliwymi i bezpodstawnymi atakami, które dosięgają naszą branżę. Co więcej, zapominając o kwestii opalania się na plaży pod niekontrolowanym źródłem światła, a przecież jedynie w solarium mamy możliwość kontrolowania dawki promieniowania UV.

    Należy jednak pamiętać, że wszystko winno być dozowane z umiarem, bowiem choć brak słońca i promieniowania UV prowadzi do różnych schorzeń, to przy jego przedawkowaniu również jesteśmy narażeni na choroby. Tutaj ogromną rolę odgrywa edukacja prowadzona w mediach, w tym także ogólnodostępnych, a nie tylko branżowych, oraz praca wszystkich ludzi na co dzień stykających się z miłośnikami opalania w solarium. Należy pamiętać, że usługa solaryjna to nie tylko biznes, to dbałość o zdrowie i bezpieczeństwo naszych klientów.

    Niezawodne, sprawne technicznie urządzenia i dobre, spełniające normy lampy to absolutna konieczność w nowoczesnych salonach solaryjnych. Salonach, które będą kształtowały ten rynek przez najbliższe lata. Promujmy zdrowe i bezpieczne opalanie, promujmy radosną i jasną przyszłość naszej branży.

    Branża solaryjna już dziś zmienia swój obraz, dostosowując się do nowych przepisów.

    Co za tym idzie, jakość i bezpieczeństwo samej usługi ulegnie poprawie, coraz częściej w drzwiach salonów będą pojawiać się osoby, które nie oczekują jedynie pozyskania świetnej opalenizny. Pamiętajcie, możecie zaproponować im coś znacznie ciekawszego i lepszego.

    Z całą pewnością warto rozmawiać i warto wymieniać się własnymi doświadczeniami.
    Czekamy na Państwa opinie i propozycje.

    Zapraszamy do współpracy!

    Piszcie na adres redakcji:
    e-mail: redakcja@solarium.net.pl

    Red.

    Spis treści